fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Właściciel baru nie reklamuje alkoholu

Fotorzepa, MW Michał Walczak
Za rozszerzaniem na właścicieli lokali gastronomicznych opłaty za reklamę napojów alkoholowych wydaje się stać dbałość o zabezpieczenie interesów fiskalnych państwa – piszą prawnicy Marcin Matczak i Anna Hlebicka-Józefowicz.

W wyroku z 31 marca 2015 r. (sygn. II FSK 707/13) Naczelny Sąd Administracyjny zgodził się z praktyką organów podatkowych polegającą na szerokim rozumieniu pojęcia reklamy napojów alkoholowych. Bolesnym skutkiem tej praktyki może być naliczanie 10-proc. opłaty za prowadzenie reklamy alkoholu także za działania, które w sensie prawnym reklamą nie są. Nie można jednak zgodzić się z twierdzeniem, że każda działalność podejmowana przez przedsiębiorców sprzedających alkohol przeznaczony do spożycia w miejscu zakupu (np. restauratorów), polegająca na eksponowaniu znaków towarowych napojów alkoholowych lub symboli graficznych ich producentów, stanowi ich reklamę w rozumieniu ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi (u.w.t.) i w konsekwencji podlega 10-proc. opłacie.

Przyjęty przez NSA kierunek wykładni nie zmienia faktu, że dla poprawnego naliczania opłaty od reklamy napojów alkoholowych konieczne jest wyraźne odróżnienie działań będących reklamą od takich przypadków ekspozycji znaków towarowych napojów alkoholowych, które reklamą w rozumieniu u.w.t. nie są i jako takie nie powinny podlegać opłacie.

Co jest popularyzowaniem...

Reklamą napojów alkoholowych jest tylko takie prezentowanie znaków towarowych lub związanych z nimi symboli graficznych albo nazw i symboli graficznych ich producentów, które spełnia łącznie dwie ustawowe przesłanki: służy popularyzowaniu znaków towarowych napojów alkoholowych i ma charakter publicznego rozpowszechniania.

Jak powszechnie się przyjmuje w orzecznictwie i literaturze, koniecznym elementem przekazu reklamowego na gruncie u.w.t. są działania „służące popularyzowaniu znaków towarowych". Wobec tego nie można uznać za reklamę napojów alkoholowych takiej prezentacji znaków towarowych, nazw lub symboli, która nie służy ich popularyzowaniu. Kwestia spełniania tej przesłanki wymaga każdorazowego badania na tle całokształtu okoliczności faktycznych danego przypadku, jednak możliwe jest konstruowanie komunikatów informacyjnych wykorzystujących znaki towarowe napojów alkoholowych, których celem nie będzie popularyzacja znaku towarowego, ale wskazanie na możliwość nabycia napoju w danym punkcie (tak jest np. w przypadku oznaczeń marki piwa na tzw. nalewakach czy lodówkach znajdujących się w punktach sprzedaży detalicznej) czy też jego identyfikacja spośród innych tego typu produktów dostępnych w punkcie lub przekazywanie konsumentom informacji dotyczących nabywanego produktu w miejscu jego sprzedaży (cennik, opis produktu etc.). W razie wątpliwości co do charakteru informacyjnego podejmowanych działań warto pamiętać, że przepisy ustanawiające obowiązki fiskalne należy interpretować ściśle, a do głównych zasad postępowania daninowego zalicza się obowiązek rozstrzygania wątpliwości na korzyść podatnika, wyrażony wprost w obowiązujących od dnia 1 stycznia 2016 r. przepisach o Ordynacji podatkowej.

Reklamą napojów alkoholowych nie będzie też taka ekspozycja znaków towarowych, nazw lub symboli graficznych, która nie stanowi ich „publicznego rozpowszechniania". Zgodnie z utrwaloną linią orzeczniczą sądów administracyjnych o publicznym charakterze reklamy decyduje techniczny sposób jej prowadzenia oraz zasięg. Dla uznania danego sposobu prezentacji znaków za publiczne rozpowszechnianie konieczne wydaje się zatem prowadzenie prezentacji w miejscu ogólnodostępnym i jej nakierowanie na nieograniczony krąg podmiotów w sposób potencjalnie umożliwiający każdemu zapoznanie się z ich treścią. W przypadku prezentacji znaków towarowych napojów alkoholowych w obrębie lokalu i prezentowaniu ich ograniczonemu gronu odbiorców (klientów lokalu) trudno zgodzić się z automatycznym uznaniem ich za reklamę.

A co nie jest

Nawet jeśli prezentowanie znaku towarowego jest publiczne, nie musi automatycznie podlegać opłacie od reklamy. Jest tak w przypadku działań, które ustawa wyraźnie odróżnia od reklamy napojów alkoholowych, definiując je odrębnie w słowniczku ustawowym. Należy do nich promocja napojów alkoholowych i informowanie o sponsorowaniu. Od nich nie pobiera się opłaty, mimo że, podobnie jak reklama, spełniają one funkcje perswazyjne. Jak wynika z przepisów u.w.t., w obu przypadkach dochodzi do prezentowania informacji odnoszących się do napoju alkoholowego, w tym prezentacji znaku towarowego związanego z napojem alkoholowym lub jego producentem, jednak obowiązkiem uiszczenia opłaty objęta jest wyłącznie reklama, zgodnie z zasadą zakazującą tzw. wykładni synonimicznej. Zakaz ten przewiduje, że dwóm różnym terminom ustawowym nie wolno nadawać takiego samego znaczenia. Poza tym „informowanie o sponsorowaniu" jest działaniem informacyjnym, a nie reklamowym. „Promocja napojów alkoholowych" zakłada natomiast publiczne zachęcanie do ich nabywania napojów.

Rozważania te prowadzą do wniosku, że przepisy ustanawiające obowiązek uiszczenia opłaty od reklamy napojów alkoholowych należy interpretować ściśle. W orzecznictwie powszechnie przyjmuje się, że rozszerzająca wykładnia przepisów mających charakter sankcyjny lub ustanawiających obowiązki fiskalne jest zakazana. Jeżeli więc umieszczanie znaków towarowych w lokalach oferujących sprzedaż napojów alkoholowych jest rezultatem zawartej z producentem umowy sponsorowania i towarzyszy mu jakaś forma – pośrednia lub bezpośrednia dokonywana w zamian za informowanie o sponsorowaniu – współfinansowania działalności przedsiębiorcy dla upowszechniania, utrwalania lub podniesienia renomy prowadzonego przez niego lokalu, to nie stanowi reklamy napojów alkoholowych. Jest to „informowanie o sponsorowaniu" i jako takie nie podlega opłacie.

Wbrew ustawodawcy

Jednocześnie ustalenie zakresu pojęcia reklamy napojów alkoholowych nie powinno abstrahować od celu, w jakim ustanowiono przepisy u.w.t. Jak czytamy w uzasadnieniu projektu nowelizacji u.w.t. z 2001 r. (w wyniku której do ustawy wprowadzono m.in. definicję reklamy napojów alkoholowych), zmiana ta służyła przede wszystkim ograniczeniu ekspozycji znaków towarowych napojów alkoholowych „obecnych na wielkich plakatach ulicznych oraz w prasie, radiu i telewizji". Jednocześnie podkreślano, że prezentowanie ich wewnątrz lokali gastronomicznych „nie ma bezpośredniego wpływu na poziom konsumpcji alkoholu". Wobec tego obciążanie przedsiębiorców prowadzących sprzedaż alkoholu przeznaczonego do spożycia w miejscu zakupu obowiązkiem uiszczenia opłaty adresowanej pierwotnie do podmiotów profesjonalnie świadczących usługi będące reklamą napojów alkoholowych wydaje się nieproporcjonalne do celu jej ustanowienia. Wniosek ten potwierdza analiza stenogramów z podkomisji nadzwyczajnej powołanej do rozpatrzenia projektu nowelizacji.

Z wypowiedzi członków komisji jednoznacznie wynika, że opłata miała obciążać „sprzedaż usług reklamowych" świadczonych przez wyspecjalizowane podmioty („producentów reklam"). O ile zatem niewątpliwie powinna ona obejmować podmioty świadczące usługi reklamowe (np. wynajem powierzchni reklamowych, organizacja kampanii promocyjnych), o tyle jej rozszerzanie na właścicieli lokali gastronomicznych wydaje się podyktowane nie tyle koniecznością ochrony zdrowia, bezpieczeństwa i porządku publicznego, ile zabezpieczeniem interesów fiskalnych państwa.

Kluczowa w tym zakresie kwestia proporcjonalności regulacji ustanawiających ograniczenia dotyczące reklamy była ostatnio badana przez Trybunał Konstytucyjny. W wyroku z 4 listopada 2015 r. w sprawie otwartych funduszy emerytalnych TK uznał prawo do reklamy za wyraz realizacji konstytucyjnej wolności wypowiedzi i wskazał, że jego ograniczenia nie mogą być bardziej dotkliwe, niż jest to konieczne dla skutecznej realizacji celów ustawowych. Interpretacja aprobująca obciążanie opłatą za reklamę przedsiębiorców prowadzących lokale gastronomiczne, w których prezentowane są znaki towarowe, nazwy lub symbole graficzne związane z napojami alkoholowymi lub ich producentami, może być zatem traktowana jako nieproporcjonalne ? a w konsekwencji niekonstytucyjne ? ograniczenie uprawnienia do korzystania z tych znaków.

Marcin Matczak, radca prawny, partner, szef zespołu doradztwa regulacyjnego kancelarii Domański Zakrzewski Palinka. Anna Hlebicka-Józefowicz, prawnik w tym zespole

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA