Opinie Życia Regionów

Nie tylko ludzie potrzebują zastrzyku młodości

Anita Błaszczak
Fotorzepa / Kompala Waldemar
Rozbudowę galerii, założenie ogrodu zmysłów czy nowy domek Baby-Jagi niektórzy mogą uznać za fanaberię lokalnych władz.

I to kosztowną, bo w sumie za 130 mln zł. Przecież od ładniejszych parków, plaży czy siłowni terenowych raczej nie przybędzie miejsc pracy (no, może przez chwilę, gdy będą one instalowane), a w każdym mieście są jakieś inne pilne potrzeby poza rewitalizacją...

Zgadza się. Tyle tylko, że takie podejście nie uwzględnia zmian społecznych i demograficznych zachodzących w Polsce, które w najbliższych latach przyspieszą. Coraz więcej regionów i miast staje przed wizją wyludnienia, starzenia się mieszkańców i utraty funkcji społeczno-gospodarczych. Według raportu prof. Przemysława Śleszyńskiego z PAN, który na potrzeby resortu rozwoju opracował listę średnich miast wymagających szczególnego wsparcia państwa – takiego swoistego zastrzyku młodości wymagają aż 122 ośrodki. Osiem to miasta z woj. świętokrzyskiego, z czego aż cztery (Ostrowiec Świętokrzyski, Starachowice, Staszów i Jędrzejów) znalazły się w grupie tych, gdzie występuje największe nasilenie problemów społeczno-ekonomicznych, co oznacza też największe zagrożenie utratą funkcji gospodarczych.

W czasach rekordowo niskiego bezrobocia, które w Świętokrzyskiem spadło w tym roku do najniższego w historii poziomu poniżej 9 proc. (w grudniu 8,8 proc.), coraz większym wyzwaniem staje się przyciągnięcie pracowników. Bez nich – zwłaszcza bez fachowców i specjalistów – trudno będzie przekonać firmy do inwestycji w regionie. A oznacza, że zabraknie i konsumentów, bo młodzi wyjadą szukać pracy gdzie indziej.

Potwierdzana przed kolejne raporty demografów perspektywa wyludnienia, które – według raportu PAN – do 2050 r. grozi wszystkim 66 miastom na prawach powiatu, sprawiła, że władze lokalne na poważnie zaczęły myśleć o tym, jak zatrzymać mieszkańców i przyciągnąć nowych. Inicjatywy w województwach, które opisujemy w „Życiu Regionów", dowodzą, że rywalizacja o ludzi już się zaczęła.

W najbliższych latach rozgorzeje na dobre i stanie się jednym z największych wyzwań dla lokalnych władz. Tym bardziej że w globalizującym się świecie i z coraz bardziej kosmopolitycznym młodym pokoleniem – wychowanym na Facebooku, You Tubie i znającym obce języki – trzeba będzie rywalizować z niemal całym światem. Będzie to konkurencja nie tylko na miejsca dobrze płatnej pracy, ale i (być może w coraz większym stopniu) na jakość życia.

Mniejsze miasta nie mają większych szans, by wygrać ofertą kulturalną czy liczbą ofert zatrudnienia z dużymi ośrodkami. Mogą jednak kusić jakością życia – w kameralnym, ładnym i zadbanym otoczeniu, które pomaga przyciągnąć także turystów. (Część z nich może zresztą zdecydować się zostać na dłużej).

Szanse na sukces mniejszych miast zwiększa rozwój cyfryzacji, jak również wykazywana w różnych badaniach zmiana potrzeb młodego pokolenia, które szuka nie tylko możliwości kariery, ale i dobrej jakości życia. Młodzi ludzie zdają sobie sprawę, że w coraz bardziej wirtualnej gospodarce, przy szybkim internecie, możliwości kariery nie ograniczają się już – tak jak było to przed dekadą czy dwiema – do wielkich miast.

Współpracować z czołowymi firmami i prowadzić dochodowy startup można dziś nie tylko w Warszawie i Krakowie, ale także w Sandomierzu, Busku-Zdroju czy Starachowicach. I to bez wielkomiejskich korków.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL