fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Obyczaje

Polacy na szóstym miejscu w Izraelu

Filip Frydrykiewicz
Szóste miejsce pod względem liczby turystów odwiedzających Izrael przypadło w zeszłym roku Polsce. - Gości z Polski przybywało tak szybko, że koledzy patrzyli na mnie z zazdrością - śmieje się dyrektor warszawskiego biura Izraelskiego Rządowego Centrum Turystyki (IGTO) Anna Zohar-Żak

W zeszłym roku Izrael odwiedziła rekordowa liczba turystów - 4,12 miliona. Wydali oni 24 miliardy szekli (ponad 24 miliardy złotych). W Izraelskim Rządowym Centrum Turystyki (IGTO) zapanowała euforia. Turystyka jest bowiem, po branży technologicznej, drugim źródłem przychodów PKB tego kraju.

Wśród nacji odwiedzających Izrael największą grupę stanowią obywatele Stanów Zjednoczonych ((897 tysięcy). Na kolejnych miejscach są Francuzi (346 tys.), Rosjanie (316 tys.), Niemcy (262,5 tys.) i Brytyjczycy (217,9 tys.). Szóste miejsce w tym roku przypadło Polakom (151,6 tysiąca).

Ruch z Polski rośnie niezwykle dynamicznie. W 2018 roku wzrósł w stosunku do roku 2017 o 56 procent, a licząc od 2016 roku 195 procent. - Cały ubiegły rok, przez wszystkie miesiące, przyjazdy z Polski miały największą dynamikę - opowiada dyrektor biura IGTO w Polsce Anna Zohar-Żak. - Koledzy i koleżanki prowadzący biura IGTO w innych krajach patrzyli na mnie z zazdrością.

Zohar-Żak przyznaje, że bardzo obawiała się kryzysu, jaki w relacjach polsko-izraelskich nastąpił po uchwaleniu przez polski parlament nowelizacji ustawy o IPN. Okazało się jednak, że nie zrobił on wrażenia na turystach i pielgrzymach. Ruch nie tylko nie ustał, być może nawet ta sytuacja podbiła zainteresowanie dalekim krajem.

Izrael zrobił się modny - w ostatnich latach prywatnie wybrało się do niego sporo celebrytów. Ich relacje i zdjęcia w mediach społecznościowych też były dobrą reklamą.

Jak ocenia Zohar-Żak, 65 procent turystów przyjeżdża do Izraela w zorganizowanych grupach pielgrzymkowych lub turystycznych, pozostała część to turyści indywidualni. Dominują pobyty siedmiodniowe, ale rośnie liczba krótkich wypadów typu city break.

Z Polski do Izraela latają co tydzień 53 samoloty. Do Tel Awiwu można polecieć z siedmiu polskich miast, nawet z Rzeszowa. Takie rejsy mają w swoich siatkach LOT, Ryanair i Wizz Air. Ministerstwo Turystyki Izraela ze względów marketingowych dofinansowuje ten ruch. - Chodzi o to, żeby ludzie poznawali się nawzajem. Żeby Polacy przyjechali do Izraela, zobaczyli, że to normalny, a zarazem bogaty w atrakcje kraj. Izrael nigdy nie miał w Polsce dobrej prasy, chcemy to zmienić, obalić pewne mity - opowiada Zohar-Żak. - Co ciekawe, okazuje się, że wiele osób, które już raz odwiedziły Izrael, wraca do naszego kraju. Chcą go poznać lepiej - dodaje.

W poniedziałek, 21 stycznia, ma być w Izraelu otworzone nowe lotnisko - na południu kraju, pod Ejlatem. Będzie stamtąd blisko na wycieczki na pustynię Negew, które promuje teraz  IGTO, i które coraz częściej pojawiają się w programach wycieczek organizowanych przez biura podróży.

Nowy port ma odciążyć przepełnione lotnisko Ben Guriona pod Tel Awiwem. Na początek będzie służył jedynie ruchowi krajowemu, ale później mają tam też lądować samoloty z zagranicy.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA