fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

.Nowoczesna

Pudłowski: W ciągu pięciu lat Polska może być gotowa na euro

tv.rp.pl
- Jest szereg czynników, które, moim zdaniem, świadczą ze dobrze byłoby wprowadzić euro w Polsce - mówił w #RZECZoPOLITYCE szef klubu Nowoczesnej Paweł Pudłowski.

Wśród korzyści z wprowadzenia euro w Polsce Pudłowski wymienił "czynnik geolokalizacyjny". Jak dodał wprowadzenie euro byłoby sygnałem, że Polska "chce być w Europie zachodniej" i, jak przekonywał, przy euro w Polsce "trudniej byłoby Polsce wyjść z UE".

- Nowoczesna mówi: lepiej szybciej, niż później. Ale doświadczenia są różne. Litwa czy Łotwa gorzej wprowadzały euro niż Słowacja. Ważne, żeby przekonać społeczeństwo, że euro będzie się nam opłacało - mówił szef klubu Nowoczesnej.

Odnosząc się do wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego z weekendowej konwencji wyborczej PiS, Pudłowski ocenił, że "debata o euro jest jednokierunkowa ze strony PiS-u". Chociaż, jak dodał, on w tej wypowiedzi "usłyszał, że Kaczyński chce, aby euro weszło", choć nie w najbliższym czasie.

- My postulujemy pogłębioną debatę o euro - podkreślił. Jego zdaniem dzięki takiej debacie "każdy zdecydowałby według własnego sumienia i rozumu" czy warto wprowadzić euro, czy nie. Na uwagę, że poparcie społeczne dla euro w Polsce spada, Pudłowski odparł, że wśród przedsiębiorców takie poparcie rośnie.

- Ja uważam, że żeby być gotowym na euro potrzebujemy 3-4 lat. W ciągu pięciu lat Polska powinna być gotowa na euro - mówił szef klubu Nowoczesnej. Zdaniem polityka o euro należałoby "zapytać w referendum" formułując pytanie tak, aby Polacy zadeklarowali, "czy w ciągu najbliższych dwóch lat chcą wejść do strefy euro, czy nie". Pudłowski przypomniał przy tym, że wprowadzenie euro w Polsce wymagałoby zmiany konstytucji (obecna konstytucja mówi o tym, że walutą używaną w Polsce jest złoty).

Mówiąc o korzyściach z wprowadzenia euro w Polsce Pudłowski zauważył, że obecnie "inwestycje prywatne zamarły - nie ma zaufania do tego co robi rząd". - Wprowadzenie euro podniosłoby zaufanie - ocenił.

Pytany o trwający od 8 kwietnia strajk nauczycieli Pudłowski stwierdził, że "rząd nie dąży do porozumienia" z pracownikami oświaty. W jego ocenie PiS "celowo dopuścił do tego strajku", aby nie rozmawiać o ujawnionych przez "Gazetę Wyborczą" tzw. taśmach Kaczyńskiego czy aferze KNF. - O tym nie mówimy mówiąc o nauczycielach. Przykładem tego jak rząd do tego podchodzi jest mówienie że okrągły stół może być po świętach - przekonywał.

Pudłowski mówił też o przedstawionych przez rząd zmianach w systemie emerytalnym. - To drugi rozbiór OFE i zakończenie OFE jako takiego w ogóle - ocenił. Dodał, że 15-procentowa opłata pobierana przy przeksięgowaniu pieniędzy z OFE do IKE to "24 mld dodatkowego zysku dla państwa". - Już widzimy o co w tym zabiegu chodzi. To ratowanie finansów publicznych. Finanse publiczne są w opłakanym stanie. Społeczeństwo za to zapłaci. Wszyscy zapłacimy za to, ze ktoś udaje, iż ktoś robi nam prezenty - mówił.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA