Nieruchomości

Immisje: drzewa nie przegrają z kolektorami sąsiada - wyrok Sądu Okręgowego

Fotolia
Sam fakt rzucania cienia na posesję przez drzewa sąsiadów nie wystarczy, żeby skutecznie domagać ich wycinki.

Przekonali się o tym państwo M., którym zaczął przeszkadzać szpaler 45 sosen rosnących na sąsiedniej działce wzdłuż granicy z ich nieruchomością. Twierdzili, że rosnące od strony południowej 6-10-metrowe drzewa zatrzymują przenikanie promieni słonecznych na ich nieruchomość, powodując jej zacienianie w 70-80 proc. Uniemożliwia to państwu M. swobodne korzystanie z nieruchomości m.in. założenie kolektorów słonecznych. Poza tym konary drzew stanowią ich zdaniem zagrożenie dla linii energetycznej i utrudniają odbiór sygnału telewizyjnego. W powództwie przeciwko sąsiadom domagali się, by sąd nakazał im wycinkę sosen oraz powstrzymanie się od podobnych naruszeń w przyszłości.

Sąsiedzi, państwo L., zauważyli, że w momencie zakupu swojej nieruchomości drzewa były już zasadzone. Sąsiedzi nie zgłaszali wówczas żadnych zastrzeżeń. Pozwani zwrócili też uwagę, że drzewa rosną co najmniej metr od granicy działki i w niczym nie przeszkadzają powodom, tym bardziej, że na ich działce od strony granicy rośnie ogromna brzoza (wysokości co najmniej 15 metrów), która jeszcze bardziej zasłania światło słoneczne. Kwestionowali też pozostałe zarzuty. W ocenie pozwanych powodowie kierują się niechęcią do nich. Zaczęli ją przejawiać po tym, gdy pan L. kupił w sąsiedztwie inną nieruchomość, na której planuje budowę hotelu.

Na podstawie m.in. opinii biegłego urbanisty i biegłego dendrologa Sąd Okręgowy w Poznaniu ustalił, że 45 sosen rośnie w odległości ok. 80-180 cm od ogrodzenia rozgraniczającego posesje stron sporu. W toku procesu dwadzieścia drzew zostało wyciętych, a konary pozostałych pozwany przyciął do wysokości ok. 2/3 całkowitej wysokości drzewa (co – jak przyznali małżonkowie M. - poprawiło u nich odbiór sygnału TV). Wysokość pni waha się teraz od 4 do 6 metrów. Przyczyną zasadzenia drzew była chęć oddzielania od siebie dwóch nieruchomości. Drzewa rzeczywiście zacieniają częściowo działkę państwa M. od strony południowej. Jednak zacienienie nie przekracza dopuszczalnym norm. Z godnie z rozporządzeniem Ministra Infrastruktury w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie pokoje mieszkalne powinny mieć zapewniony czas nasłonecznienia co najmniej 3 godziny w dniach równonocy (21 marca i 21 września) w godzinach 7.00-17.00. Elewacja budynku państwa M. ma pełny dostęp do bezpośredniego nasłonecznienia – latem przez sześć godzin dziennie.

Drzewa nie zakłócają też ewentualnego korzystania przez powodów z kolektorów słonecznych. W polskich warunkach optymalną ich lokalizacją są ściany o wystawie południowej, nachylone pod kątem 40-45 stopni. Budynek powodów nie posiada jednak połaci dachowej o wystawie południowej, gdyż południowa elewacja jest ścianą pionową, wobec czego montaż kolektorów wymagałby dodatkowej konstrukcji. Sosny sąsiadów są w dobrej kondycji zdrowotnej, nie zagrażają bezpieczeństwu ludzi czy budynków, choć oczywiście należy je obserwować i stosować zabiegi pielęgnacyjne w przypadku stwierdzenia zagrożeń.

Świadkowie, mieszkańcy tej samej miejscowości, przyznawali, że rzeczą typową jest sadzenie drzew, także wysokich, do oddzielenia sąsiednich nieruchomości. Zwykle jednak nie dochodzi na tym tle do nieporozumień, a wszelkie wątpliwości są rozstrzygane polubownie. Gdy na przykład sąsiadowi zaczynają przeszkadzać konary zwisające z drzew sąsiada, prosi go o ich usunięcie. Małżonkowie M. nie przedstawili żadnych dowodów na to, że kiedykolwiek zwracali się do sąsiadów o przycięcie drzew. W sądzie prezentowali nieprzejednaną postawę, oczekując tylko i wyłącznie wycięcia drzew, mimo, że taki zabieg spowodowałby wzrost hałasu i zanieczyszczeń na ich nieruchomości, bo za drzewami biegła droga urządzona na działce pozwanych w celu umożliwienia dojazdu do pozostałych nieruchomości, oddalonych od drogi publicznej.

Zdaniem Sądu małżonkowie M. nie zdołali udowodnić, że drzewa z posesji sąsiadów zakłócają im korzystanie nieruchomości ponad przeciętną miarę.

- Nawet jeśli przyjąć, iż roślinność powoduje zakłócenia po stronie powodów, to wynikają one z normalnej eksploatacji nieruchomości pozwanych, której charakter nie odbiega od sposobu korzystania z innych nieruchomości w okolicy. Tym samym cień, jaki rzucają nasadzenia po stronie pozwanego, i ewentualne zakłócenia, związane z przechodzącymi na stronę powodów gałęziami i korzeniami wynikają z normalnej eksploatacji nieruchomości, która jest zgodna z jej społeczno – gospodarczym przeznaczeniem i z całą pewnością nie przekracza dopuszczalnej miary – stwierdził Sąd.

Zarzuty powodów, że nasadzenia uniemożliwiają im montaż kolektorów słonecznych nie znalazły również potwierdzenia w zgromadzonym materiale dowodowym.

- Choć faktycznie panele słoneczne powinny być zamontowanie od strony południowej, a więc tej, która zacieniona jest przez drzewa znajdujące się na nieruchomości pozwanego, to montaż ten jest niemożliwy ze względu na konstrukcję domu powodów. Południowa jego strona jest pionowa i nie nadaje do instalacji kolektorów. Kolektory można jednak zamontować od strony wschodniej i zachodniej, gdzie połać dachu ma odpowiednie nachylenie – wskazał Sąd Okręgowy w Poznaniu oddalając powództwo.

Małżonkowie M, jako strona przegrywająca, zostali obciążeni kosztami procesu. Muszą zapłacić pozwanym nieco ponad 1300 zł.

Wyrok jest prawomocny.

Sygn. akt: I C 1021/14

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL