fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieruchomości

Olgierd Roman Dziekoński: Projektowanie dla piękna miasta

Olgierd Roman Dziekoński
rp.pl
Pozwolenie na budowę mogłaby wydawać gmina. Dałoby to możliwość oceny jakościowej projektu. Przy udziale nas, mieszkańców, w odniesieniu do lokalnego kanonu architektury i zagospodarowania.

Miasto to miejsce, a może nawet wiele miejsc, które pozwalają nam w biegu naszego współczesnego życia na chwilę się zatrzymać, rozejrzeć, pomyśleć. Odczuć piękno i trwałość, doświadczać jego genius loci, zmaterializowanej pamięci historii jego miejsc. Spajanie przestrzeni, budowanie miasta, a więc architektura, ma od ponad 2 tysięcy lat swój stały cel. Ma być trwała, użyteczna i piękna, przypominać nam o wymiarze jakości kultury budowania opisywanej przez Witruwiusza w jego księdze o architekturze. Dzisiaj rozumiemy te pojęcia w ujęciu funkcjonalności, ekonomicznej użyteczności materiałów, jakości, jaką jest oszczędność energii, nowej syntezy tych pojęć. Ale przez to zapominamy o sensie ich źródła, którym jest kultura budowania miejsca.

Bo piękno dzisiaj z lęku przed jego osądem staje się wartością nieobecną, odrywa się od potrzeby architektury jako znaku miejsca. A więc nie odrywajmy od niego architektury, nie czyńmy jej też zabawką ambicji architekta lub arogancji inwestora. Dajmy jej szansę zaistnieć poprzez projektowanie, które nie może się chować za racjonalnością i obojętnością planowania przestrzennego jako rezultatu zbiorowego wysiłku ekspertów. Jako determinizmu przyszłego kształtu miasta wypracowanego logiką ich racjonalności. Planowanie wyrosłe z ideologii racjonalności i higieny miejsca zamieszkania zagubiło poczucie miejsca. A ono ma wymiar emocjonalny, dla nas tak samo ważny, a nawet ważniejszy w hierarchii potrzeb, gdy już mamy czyste, bezpieczne, zdrowe otoczenie urbanizacyjne. Potrzebujemy uczucia miejskiego, już nie wystarcza nam racjonalność miasta.

Indywidualność miejsca buduje jego projekt. Ale jak wówczas uniknąć błędu wynikającego z arogancji aktu tworzenia? A więc dialog, debata urbanistyczna, a może wspólne reguły dla naszych miejsc. Przekładając na język praktyki, to miejscowe przepisy urbanistyczne. Ład miejsca ujawnia się poprzez indywidualne działania, ujęte w proces projektowania i jego rezultat, projekt budynku-miejsca. Ale przecież nowe miejsce to nasza wspólna własność, więc powinna być poddana ocenie przez nas, obywateli miejsca-miasta. Bo to wówczas możemy ujawnić naszą emocję, zbiorową pamięć miejsca, a może jego ukryte wyobrażenie uruchomione aktem projektowania.

Ale żyjemy w świecie prawa i norm. Jakie zatem regulacje pozwalają na nasze uczestniczenie w budowaniu naszego miejsca życia? Jesteśmy jakby w połowie drogi. Mamy prawo, ustawę o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym opisującą, co czynić, jakie procedury stosować, aby zapewnić ład przestrzenny. Mamy samorząd gminy, wspólnotę odpowiedzialną za utrzymanie ładu. Ale te ustawowe normy nie mogą jednak w praktyce działania władz samorządowych być realizowane. Bo przy wydawaniu decyzji o warunkach zabudowy, gdy nie ma planu miejscowego, prawo nie daje możliwości uczestnictwa nam, mieszkańcom, w procedurach wyznaczania lokalizacji inwestycji i warunków jej realizacji. A co więcej, również władze gminy nie mają możliwości prawnej odmowy wydania takiej decyzji ze względu na słabą jakość zabudowy miejsca. Mamy więc stan prawny, w którym my, mieszkańcy, ale i co więcej – gmina, jesteśmy ubezwłasnowolnieni w zakresie stanowienia o kształcie i wymiarze ładu przestrzennego naszego otoczenia, jego jakości. A przecież można byłoby to osiągnąć przez przyjęcie zasady, że pozwolenie na budowę wydawałaby gmina. Takie rozwiązanie to zarówno efektywność w działaniu administracji bezpośrednio zainteresowanej w rozwoju gminy, jak i możliwość oceny jakościowej projektu. Dokonywanej przy udziale nas, mieszkańców, w odniesieniu do lokalnego kanonu architektury i zagospodarowania. Ale pod warunkiem przyjęcia przez gminę miejscowych przepisów urbanistycznych, czyli standardów dla zabudowy określających jej intensywność, maksymalną wysokość, wielkość terenów wspólnych itd. Tylko tak możemy odbudować poczucie faktycznej podmiotowości władz i obywateli w podstawowym obszarze spraw lokalnych, jakim jest ład naszego miasta i piękno jego miejsc.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA