fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieruchomości

Czy tor gokartowy wymaga pozwolenia na budowę

Adobe Stock
Urzędy zrobiły wiele, by uniemożliwić funkcjonowanie toru kartingowego.

Takie rekreacyjne urządzenia funkcjonują w wielu miejscowościach.

Tor gokartowy w Strzyżowie w woj. podkarpackim, otwarty w 2015 r., reklamował się w internecie jako „największy i najszerszy tor na Podkarpaciu". Ale w wyniku kontroli legalności jego istnienia, przeprowadzonej rok później przez Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego w Strzyżowie, w czerwcu 2017 r. postanowiono o wstrzymaniu robót związanych z budową toru. PINB nakazał też inwestorowi przedstawienie w terminie do 31 grudnia 2017 r. dokumentów niezbędnych do ewentualnej legalizacji samowoli budowlanej. A więc zaświadczenia burmistrza o zgodności budowy z miejscowym planem zagospodarowania albo ostatecznej decyzji o warunkach zabudowy; czterech egzemplarzy projektu budowlanego wraz z opiniami, uzgodnieniami, pozwoleniami i innymi dokumentami; zaświadczenia o wpisie autora projektu na listę członków właściwego samorządu budowlanego oraz oświadczenia o prawie do dysponowania nieruchomości budowlaną.

W wyniku kontroli ustalono jeszcze, że tor kartingowy w Strzyżowie zajmuje część wyasfaltowanej działki wynajętej od użytkownika wieczystego Janusza B. Tor wyznaczają opony samochodowe luźno ułożone na asfalcie, połączone ze sobą i przymocowane do ustawionych pionowo gumowych pasów ochronnych.

Na podstawie zeznań świadków PINB ustalił, że teren, będący w przeszłości bazą rejonu dróg, był wyasfaltowany już w 1960 r., a w 2012 r. ułożono nowy asfalt. Powiatowy inspektor stwierdził, że jest to obiekt budowlany, i zakwalifikował go do budowli. A ponieważ budowa toru nie została wymieniona jako obiekt zwolniony z obowiązku uzyskania pozwolenia na budowę, samowolne wybudowanie toru kartingowego podlega art. 48 prawa budowlanego – orzekł. Konsekwencją jest nakaz rozbiórki albo żmudna i kosztowna legalizacja. Podkarpacki wojewódzki inspektor budowlany utrzymał postanowienie w mocy. Jego zdaniem roboty budowlane związane z wykonaniem toru kartingowego odbywały się etapami. W 2012 r. została położona nowa nawierzchnia asfaltowa, a w 2015 r. – sam tor. I był to nowy obiekt.

W skardze do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Rzeszowie Janusz B., występujący w tej sprawie jako inwestor, poinformował, że na placu, na którym w 2012 r. położono nowy asfalt, już wcześniej istniała nawierzchnia asfaltowa. W 2015 r. położono wyłącznie opony, które nie są połączone z asfaltem. Nie jest to więc, jak twierdzi organ budowlany, jedna całość i jedna budowla. Przepisy prawa budowlanego nie przewidują konieczności zgłoszenia czy uzyskania pozwolenia na budowę dla położenia opon na asfalcie.

WSA ustalił, iż teza, że położenie nowego asfaltu w 2012 r. było elementem budowy toru kartingowego, nie została udowodniona. Nie wiadomo, czy w wyniku wyasfaltowania placu powstał obiekt budowlany dotychczas nieistniejący, czy też był to jedynie remont, ewentualnie przebudowa. Nie wyjaśniono, na jakiej podstawie potraktowano naprawę zniszczonej nawierzchni asfaltowej w 2012 r. jako element budowy toru kartingowego w 2015 r. Położenie nowej nawierzchni asfaltowej mogło być po prostu remontem. A uruchomienie toru kartingowego w 2015 r. – zmianą dotychczasowego sposobu użytkowania nieruchomości. Dlatego sąd uchylił oba zaskarżone postanowienia. Wyrok jest nieprawomocny.

Reklamy i zdjęcia z toru w Strzyżowie są nadal na Facebooku. Rafał G. z firmy, która uruchomiła tor kartingowy, mówi, że ma on charakter sezonowy i zostanie otwarty najprawdopodobniej dopiero w połowie kwietnia. – Po tych przykrych doświadczeniach będziemy jednak próbować zmienić obecną lokalizację – dodał.

sygnatura akt: II SA/Rz 1270/17

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA