fbTrack
REKLAMA

Nauka

Szkolenia i teambuilding online – zarządzanie w czasie izolacji.

Nieco ponad dwa miesiące temu, spora część firm stanęła przed niespodziewanym testem. Była nim natychmiastowa organizacja pracy zdalnej. Początki były trudne, z czasem jednak w większości firm zaczęła funkcjonować na tyle dobrze, że można śmiało stwierdzić, że ten model się sprawdził. Ma oczywiście sporo wad zarówno z punktu widzenia pracownika jak i pracodawcy.

Nowy sposób świadczenia pracy, pociąga za sobą nowe wyzwania w dziedzinie zarządzania zespołami. Zarówno manager zarządzający rozproszonymi zespołami, jak i dział HR muszą przestawić się na nowy sposób myślenia, a co za tym idzie działania. Do tych kłopotów dołączy, lub już dołączyła, wymuszona przez rynek restrukturyzacja. Wizja równie optymistyczna, co prognozy gospodarcze na najbliższe miesiące.

To się nie odstanie

Obecnie dostępne rozwiązania technologiczne dają możliwość wykonywania bardzo wielu prac poza biurem. Z tej możliwości od lat korzystają freelancerzy: dziennikarze, graficy, programiści, tłumacze - generalnie ludzie od których wymaga się dostarczenia efektu pracy, a nie długich godzin spędzanych w biurze nad komputerem. Barierą przed dopuszczeniem takiej formy pracy w innych zawodach, była raczej niechęć pracodawców i managerów, niż brak możliwości.

Sytuacja od lat dojrzewała do wdrożenia tego rozwiązania na szerszą skalę, ale to przymusowa izolacja wymusiła zdalną rewolucję. Warto uświadomić sobie, że ta nowa rzeczywistość prawdopodobnie zostanie z nami na zawsze. W wielu firmach organizuje się pracę zespołów rozproszonych, przeprowadza szkolenia online (zdalne), a nawet integracje, teambuilding online, realizowany w przestrzeni wirtualnej. Znaczący gracze rynkowi, jak Facebook czy Google, zapowiedzieli już swoim pracownikom możliwość pracy zdalnej co najmniej do końca 2020 roku. To wyraźny znak, że rynek przystosowuje się do obecnych warunków, że sytuacja nieco okrzepła. Inwestycja w kompetencje związane ze zdalną współpracą, jest więc inwestycją długofalową. Należy spodziewać się wielu zmian w gospodarce, polityce, a także standardach rynku pracy. Obserwując niespotykaną od dawna dynamikę wydarzeń, trudno przewidzieć co się wydarzy. Bardzo prawdopodobne, że nowe warunki będą oznaczać konieczność poukładania na nowo stosunków na linii pracodawca – pracownik.

Moja praca się nigdy nie kończy

W kontekście izolacji związanej z koronawirusem, sporo mówi się o wyzwaniach przedsiębiorców czy managerów. Relatywnie niewiele jest informacji o tym, z czym ta zmiana wiąże się dla pracowników. Zasadnicza różnica polega na zatarciu granicy między pracą, a życiem prywatnym. W efekcie, choć zaoszczędzimy sporo czasu na dojazdach, możemy pospać chwilę dłużej i nikt z zegarkiem w ręku nie liczy nam przerwy obiadowej, nigdy nie wychodzimy z pracy. Zniknął moment „transition”, czyli mentalnego „wyłączenia z pracy”. To właśnie przeżywaliśmy dotychczas w komunikacji miejskiej, samochodzie czy rowerze, podczas powrotu z pracy.

Raczej nikogo już nie dziwią służbowe emaile, wysyłane w sobotnie popołudnie, albo późnym wieczorem. Dopóki funkcjonujemy w trybie wyższej konieczności, w odpowiedzi na zawołanie „wszystkie ręce na pokład”, to jest akceptowalne. Na dłuższą metę będzie wymagało ustalenia nowych zasad. Oczywiście wiele firm stanie przed koniecznością zwolnień, a zarządom nie w głowie będzie długoterminowe planowanie, bo będą zajęci gaszeniem pożarów. Za chwilę jednak trzeba będzie na nowo poukładać te puzzle, porozumieć się w zasadniczych sprawach, zakasać rękawy i wziąć się za robotę. Warto więc szkolić managerów i zespoły, organizować warsztaty online, warto nabywać umiejętność funkcjonowania w nowych warunkach. Już za chwilę tzw. miękkie kompetencje mogą okazać się kluczowe do pracy w ciągle zmieniających się warunkach. Umiejętność przystosowania się, adaptacji nigdy nie była firmom tak bardzo potrzebna, jak obecnie.

Gry w warsztatach teambuildingowych

Kiedy organizacja chce tworzyć zgrane zespoły, uczyć efektywnego komunikowania się, sprawić, by ludzie poznali się lepiej albo spowodować, żeby nowi pracownicy szybciej zaadaptowali się w firmie, teambuilding to świetne rozwiązanie. Nawet organizacja wspólnego wyjścia na piwo jest krokiem we właściwą stronę. Jednym ze sprawdzonych sposobów integracji są gry symulacyjne. Od kilku lat widać duży wzrost zainteresowania taką formą warsztatów i integracji. Na polskim rynku, najbardziej znaną firmą specjalizującą się w organizacji gier szkoleniowych i integracyjnych dla biznesu, jest Pracownia Gier Szkoleniowych (pracowniagier.com/). Klucz do fenomenu gier jest dość prosty: dobrze zaprojektowana i poprowadzona gra, bardzo angażuje uczestników. Wykorzystanie gry w czasie spotkania teambuildingowego, gwarantuje właściwy balans między wartością merytoryczną warsztatów, a dobrą zabawą. Sprawia, że efekty przychodzą w sposób niewymuszony, bez nachalnego dydaktyzmu. Podobną wartość można dostarczyć, organizując warsztaty integracyjne online (link). Zajęcia odbywają się w mniejszych grupach, ale między uczestnikami jest podobnie intensywna interakcja. Podobnie jak w tradycyjnych warsztatach, także tu możemy rozwijać kompetencje komunikacyjne, uczyć efektywnej współpracy, czy rozmawiać o wartościach firmowych. Praca w warunkach zdalnych nie oznacza, że teambuilding staje się mniej ważny. Wręcz przeciwnie – może być bardzo pozytywnym sygnałem wysyłanym do zespołu. A to by pracownicy nadal czuli się jedną drużyną, jest jednym z najistotniejszych czynników efektywnej pracy.

Jak działa teambuilding online

Punktem odniesienia są oczywiście integracje, które znamy sprzed wirusa. Pominę huczne imprezy, czy rozgrywki paintball’a albo wyścigi quadów, bo tych siłą rzeczy nie zorganizujemy w przestrzeni wirtualnej. Jednak mimo, że nie uściśniemy dłoni kolegi czy koleżanki z pracy, możemy przeżyć coś wspólnie, doświadczyć robienia czegoś zespołowo.

- Trwa wielki eksperyment z integracją online i na razie większość trenerów w Polsce dopiero zbiera doświadczenia – mówi Paweł Krzywicki, prowadzący gry szkoleniowe i integracyjne w Pracowni Gier Szkoleniowych – na pewno integracje online powinny być krótsze, ale bardziej regularne – odbywać się co tydzień, co dwa tygodnie, co miesiąc, a nie tak jak kiedyś: w jednym półroczu szkolenie, a w innym wyjazd firmowy. Ważne jest, żeby w udział w tych spotkaniach był dobrowolny. Tutaj naprawdę łatwo jest wyłączyć kamerę i mikrofon. Osoby, które biorą udział w zajęciach, bo ktoś im kazał, bardzo łatwo znajdą sposób żeby zniknąć. Szkolenie musi być krótsze, bardziej dynamiczne, cały czas coś musi przykuwać uwagę – mam tu głównie na myśli obraz -  muszą być interakcje za pomocą telefonu komórkowego, ludzie muszą być stale zaangażowani, bo inaczej szybko odpływają. Bo to właśnie zaangażowanie uczestników jest w tej chwili największym wyzwaniem.

Czas na wzajemne zaufanie

 Być może kryzys przyniesie przewartościowanie roli managera, lidera w organizacji. Są oczywiście sposoby na utrzymanie systemu kontroli. Jak utrzymać zespół w ryzach, pytam dr Magdalenę Łużniak – Piechę z Wydziału Zarządzania SWPS

– Tutaj naprzeciw wyjdą nam badania amerykańskiej profesor, pracującej na Sorbonie, Erin Meyer – mówi Magdalena Piecha –  Według niej, jeśli chcesz mieć silne poczucie kontroli, a pracujesz z grupą, która się tej kontroli wymyka, (mniejsza z tym czy z powodów kulturowych, czy z powodu uwarunkowań sytuacyjnych, z jakimi mamy do czynienia w tej chwili),  dobrą praktyką, jest metoda zarządzania przez cele. Ustalasz z pracownikami jakiś cel, który jest do wykonania, oczywiście dobrze żeby wiedzieli dlaczego ten cel jest ważny. Sposób realizacji celu pozostawiamy pracownikom, a weryfikujemy tylko jego wykonanie.

Wydaje się, że to jednak nie rozbudowany system kontroli będzie miał największe znaczenie w trudnych czasach

– W tych czasach skuteczni okazują się managerowie, którzy potrafią poprosić o pomoc i mają rozwiniętą sieć kontaktów – twierdzi dr Łużniak-Piecha – dobrze, żeby manager nie był pozostawiony sam sobie. To się tyczy także umiejętności proszenia o pomoc (współ)pracowników. Managerowie, często uchodzący za wszystkowiedzących, mogą niechętnie rezygnować ze swojego statusu i oddawać swoją odpowiedzialność innym.  Zmianie ról sprzyja też nagła zmiana modelu biznesowego, którą ostatnio zdarza się obserwować: nagle jakiś peryferyjny produkt, w obecnej sytuacji może znaleźć się w centrum zainteresowania.

Znów okazuje się, że najważniejsze w dobrym funkcjonowaniu firmowego organizmu będą miękkie kompetencje. Niektórych może zdziwić, że i tutaj, wspomniana wcześniej metoda gier, może znaleźć zastosowanie. Przykładem wykorzystania gier symulacyjnych w takim kontekście, może być program rozwojowy Game Changers Academy ( gamechangersacademy.eu ) skierowany do wyższej kadry managerskiej. Akademia dla Game Changerów łączy wiedzę, praktykę i doświadczenie. Tutaj można się przekonać, że gra może dobrze ilustrować wyzwania biznesowe. Rozgrywka wciąga wszystkich uczestników spotkania na ten sam poziom myślenia, a mamy tu do czynienia z przedstawicielami wielu różnych branż.

Nie bądź sam ze zmianą - jak oswoić ten stan?

W medialnym przekazie dominuje czarnowidztwo. Prognozy gospodarcze przewidują radykalny koniec czasu prosperity. Niebawem przekonamy się jak głęboka recesja nas czeka. Pozostaje nam trzymać kciuki, żeby ten kryzys był zarazem początkiem nowego, lepszego rozdziału. Póki co na naszej nieobecności skorzystała planeta – w wielu zatokach dotychczas okupowanych przez turystów pojawiły się delfiny, w Indiach radykalnie spadł poziom smogu, woda w weneckich kanałach stała się czystsza, łąki rozkwitły w miejscach wydeptanych ścieżek. Jakie zmiany zdalna rewolucja przyniesie w zarządzaniu?

–  Myślę, że przyzwyczajenie do trybu online bardzo nas uelastyczni na pozyskiwanie pracowników z odległych miejsc – ocenia Anna Wolfigiel–Zielińska, doradczyni zawodowa, rekruterka z obszaru executive search. – Nauczy nas delegować i odbierać pracę, gdy jesteśmy poza biurem – to duży plus. Gdy będziemy budować zespoły i pracować w większym rozproszeniu, to być może także teambuilding online nadal będzie potrzebny. Poza tym wiele razy słyszałam narzekania, że ci Millenialsi ciągle siedzą w świecie wirtualnym. Ta sytuacja być może jakoś zbliży pokolenia na rynku pracy. Myślę, że „new normal” to będzie połączenie online’u z offline’em – z integracjami, szkoleniami, spotkaniami, które w każdej wersji będą potrzebne.

Artykuł powstał we współpracy z experiencecorner.com – sklepem online dla trenerów, coachów, nauczycieli, doradców i konsultantów.

Materiał Promocyjny 

REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA