fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nagrody Nobla

Trzęsie się akademia przyznająca Noble

Akademia Szwedzka (na zdjęciu siedziba w Sztokholmie) nie jest tak szacowna, jak się wydawało
AFP
Szwedzki rozdział antyseksistowskiej akcji #MeToo doprowadził do wielkiego kryzysu w instytucji rozdającej najważniejsze laury literackie na świecie.

Korespondencja ze Sztokholmu

Do dymisji już tydzień temu podała się pierwsza kobieta piastująca stanowisko stałego sekretarza Akademii Szwedzkiej Sara Danius. Na tym się nie skończy. Nie jest nawet pewne, czy Akademia będzie dalej wybierała literackich laureatów Nagrody Nobla. Teraz nie może podejmować decyzji, bo do tego potrzeba 12 członków, w wyniku afery zostało 11.

Teoretycznie akademia mogłaby stracić Nagrodę Nobla na rzecz innej instytucji. W testamencie Alfreda Nobla jest sformułowanie: „nagrodę przyznaje się przez akademię w Sztokholmie”. Pojawiają się interpretacje, że laury może też rozdawać Królewska Akademia Literatury, Historii i Zabytków. Wtedy jednak trzeba by przyznać, że testament wynalazcy dynamitu błędnie tłumaczono przez ponad wiek.

Takie debaty toczą się w związku z konwulsjami, które wstrząsają Akademią Szwedzką od dwóch tygodni. Fundacja Noblowska, rozporządzająca majątkiem Alfreda Nobla i administrująca nagrodami przez niego ustanowionymi nie może zmienić statutu. Jest jednak w stanie zinterpretować testament na nowo. Może zgłaszać też zastrzeżenia dotyczące prac prowadzonych wokół prestiżowych wyróżnień. Fundacja w ostrych słowach już wyraziła swoje zaniepokojenie rozwojem sytuacji w Akademii. Ciężki kryzys w instytucji przydzielającej nagrodę, jak oceniła, szkodzi reputacji nagród i zaufaniu do Akademii. Reprymendy udzielił także stały sekretarz Królewskiej Akademii Nauk.

Pod koniec zeszłego tygodnia 209 pisarzy ogłosiło petycję na łamach Göteborg Posten, w której zaprotestowali przeciwko seksizmowi, stronniczości i nadużywaniu władzy w Akademii Szwedzkiej.

W poniedziałek z kolei 150 badaczy literatury, teatru i językoznawstwa obwieściło, że „Akademia Szwedzka w obecnym stanie nie jest upoważniona, i pozostali jej członkowie nie są zdolni do prowadzenia działalności godnie i w odpowiedni sposób”.

Skąd ta burza? Wszystko zaczęło się od szwedzkiej kampanii #MeToo. Przez jesienne i zimowe miesiące przez kraj przetoczyła się fala wystąpień kobiet. Mówiły o molestowaniach seksualnych, napaściach i nadużyciach władzy w miejscu pracy. Protestowały dziennikarki, aktorki, śpiewaczki operowe, sportsmenki, pracownice branży budowlanej, gastronomii, sektora IT, prawniczki, lekarki, politycy, sportsmenki, nauczycielki, studentki.

Niektóre z manifestacji, np. lekarek, poparli mężczyźni, koledzy po fachu. Niektóre z wystąpień #MeToo sfinalizowały raporty weryfikujące nadużycia seksualne. We wtorek taki raport opublikowała Szwedzka Federacja Lekkoatletyczna.

Rewolucja dotarła w końcu do Akademii Szwedzkiej. 18 kobiet oskarżyło o molestowanie seksualne i nadużycia „osobę związaną z kulturą” mającą powiązania z Akademią (chodzi, ujawnił dziennik „Svenska Dagbladet”, o męża członkini tej prestiżowej instytucji, urodzonego w Marsylii fotografa i reżysera teatralnego, Jeana-Claude'a Arnaulta).

Akademia zareagowała, ogłaszając, że przerywa wszelkie kontakty z mężczyzną łącznie z wycofaniem się z ekonomicznego wspierania jego działalności w sztokholmskim klubie Forum. W komunikacie instytucji ujawniono również, że „członkinie, córki członków, żony i personel kancelarii akademii zostały narażone na niepożądaną intymność lub niestosowne zachowanie". Nie prowadziło to jednak do żadnych konsekwencji. Kristina Lugn, poetka, tłumaczyła francuskiej telewizji, że wszyscy o tym od dawna wiedzieli. Panowała „zmowa ciszy”.

Aż do teraz, gdy Sara Danius, jeszcze jako stały sekretarz Akademii Szwedzkiej, powierzyła kancelarii prawnej zbadanie relacji członków akademii z „osobą związaną z kulturą”. Chciała się dowiedzieć, w jaki sposób mężczyzna miał wpływ na decyzje dotyczące nagród, stypendiów i finansów. Z raportu adwokackiego wynika już, że był źródłem przecieku informacji o siedmiu laureatach Nagrody Nobla.

Pierwszy o swoim odejściu zakomunikował Klas Östergren: „Akademia Szwedzka od dawna ma poważne problemy i teraz próbuje je rozwiązać w sposób, który mroczne powody stawia ponad statutem, co oznacza zdradę wobec założyciela instytucji (Gustawa III) i jego protektora (obecnego króla)”. Tego samego dnia szeregi szacownej instytucji opuścili Kjel Espmark i były stały sekretarz Akademii Peter Englund. W końcu do dymisji z grona została zmuszona stała sekretarz Sara Danius oraz (tymczasowo) Katarina Frostenson.

Z 18 członków zostało tylko 11. Dwie inne członkinie nie biorą udziału w pracach Akademii z innych względów.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA