fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Moja Emerytura

Przymusowa konsolidacja OFE?

Shutterstock
Rząd chciałby połączyć OFE w jeden fundusz pod zarządem instytucji kontrolowanej przez Skarb Państwa.

Jak wynika z nieoficjalnych informacji „Rzeczpospolitej", rządowy pomysł miałby polegać na stworzeniu jednego dużego funduszu emerytalnego, do którego wrzucono by aktywa wszystkich 12 OFE. Ich łączna wartość przekracza obecnie 140 mld zł.

– Zarządzaniem miałaby się zajmować jedna ze spółek Skarbu Państwa – mówi nam pragnąca zachować anonimowość osoba zbliżona do sprawy. Jego zdaniem rolę tę można by powierzyć np. PZU. Przedstawiciele ubezpieczyciela nie chcą komentować sprawy. Nasz inny informator, potwierdzając doniesienia dotyczące pomysłu scalenia OFE, wskazuje, że nowy fundusz znalazłby się pod zarządem Banku Gospodarstwa Krajowego.

Czas na przegląd

Informacji o ewentualnych zmianach w OFE nie udało nam się potwierdzić w ministerstwach. Resort Rozwoju nie odpowiedział na nasze pytania, natomiast odpowiedzialne za system emerytalny Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej zmianom w II filarze nie mówi „nie", zaznaczając, że propozycje nowych przepisów będą wynikać z przeglądu systemu emerytalnego.

– Informacje z przeglądu Rada Ministrów musi przedłożyć Sejmowi do 31 grudnia – dodaje MRPiPS. Dalsza przyszłość II filaru rozstrzygnie się więc w ciągu najbliższych miesięcy.

Obniżyć koszty

Pomysł scalenia OFE wynika najpewniej z chęci obniżenia kosztów ich funkcjonowania. Trzymające pieczę nad funduszami prywatne firmy – powszechne towarzystwa emerytalne – w ubiegłym roku z tytułu zarządzania pobrały prawie miliard zł wynagrodzenia, czyli poniżej 1 proc. wartości zarządzanych aktywów.

Jak wskazuje Wiktor Wojciechowski, główny ekonomista Plus Banku, jeszcze przed tzw. cięciem OFE przez rząd PO–PSL w latach 2012–2013 przychody PTE z tytułu zarządzania wynosiły jedynie 0,56 proc. aktywów OFE rocznie. Z kolei same opłaty za zarządzanie w TFI kształtują się na poziomie 1–2 proc. rocznie, a do tego często dochodzą też opłaty tzw. dystrybucyjne, które mogą wynosić nawet 4–5 proc. Niemniej zdaniem ekonomisty w Polsce jest miejsce na podnoszenie efektywności kosztowej OFE, np. poprzez ograniczenie ustawowych opłat za zarządzanie pobieranych przez PTE.

– Oczekiwałbym jednak od rządu jasnej deklaracji, jaki jest cel skupienia zarządzania aktywami OFE w rękach jednej instytucji powiązanej ze Skarbem Państwa – mówi nam ekonomista. – Czy chodzi wyłącznie o cięcie kosztów, czy też w wyniku takiej centralizacji zwiększyłby się wpływ polityków na konkretne decyzje inwestycyjne, np. dobór spółek, w które będą inwestowane oszczędności przyszłych emerytów – zastanawia się Wojciechowski.

W kontekście tych planów warto przywołać przykład Kanady, gdzie aktywa przyszłych emerytów gromadzone z obowiązkowych składek są zarządzane przez specjalny fundusz pod nadzorem Rady Dyrektorów całkowicie niezależnej od rządu. – Obawiam się, że pomysł Ministerstwa Rozwoju nie zakłada gwarancji takiej niezależności – mówi Wojciechowski.

Centralne sterowanie

Taki pomysł na II filar krytykuje Stefan Kawalec, były wiceminister finansów. Jego zdaniem oznaczałoby to poddanie kontroli politycznej znacznej części gospodarki.

– W dłuższej perspektywie skutki takiego kroku mogłyby być dramatyczne dla rozwoju Polski – uważa Kawalec.

Podobnego zdania jest Maciej Bitner, główny ekonomista WiseEuropa.

– To byłby dramat. Przede wszystkim dla Giełdy, bo to byłby pierwszy krok w kierunku likwidacji funduszy i przejęcia kontroli nad wieloma całkowicie prywatnymi spółkami przez Skarb Państwa.

Według ekonomisty takie rozwiązanie uderzyłoby także w przyszłych emerytów. Najpierw rykoszetem poprzez załamanie cen akcji na GPW. Później poprzez niekonkurencyjne zarządzanie aktywami nakierowane nie na dobro emeryta, tylko na ambicje Ministerstwa Rozwoju. – Polityczne projekty inwestycyjne najczęściej kończą się, niestety, tak jak Możejki albo imperium KGHM w Chile i w Kanadzie – mówi Bitner. – Widzę też poważne problemy konstytucyjne. Wydaje się, że po wyroku TK sprawa jest zamknięta, ale nie do końca – uważa, przypominając, że TK zdecydował, że ubezpieczeni na zmianach nie stracili, bo dostali subkonto w ZUS, które stanowiło rekompensatę za obligacje.

– Część z nich wybrała OFE zarządzane przez PTE, a ostatecznie będą brali udział w inwestycjach Skarbu Państwa – zauważa Bitner.

– Liczę, że rząd pójdzie po rozum do głowy i zrezygnuje z tych planów – dodaje ekonomista.

Opinia

Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu

Połączenie otwartych funduszy emerytalnych to od dawna rozważana w środowisku zarządzających OFE łagodniejsza forma likwidacji drugiego filaru. Stworzony w ten sposób fundusz miałby postać zbliżoną do klasycznego sovereign fund, czyli państwowego funduszu majątkowego, jednak z jedną zasadniczą różnicą: inwestowałby w preferowane przez rząd aktywa prywatne. Choć w tej kwestii listopadowe orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego dotyczące środków ulokowanych w OFE otwiera możliwość dowolnych interpretacji. Niemniej fundusze emerytalne w obecnej postaci są funduszami prywatnymi. Jak je połączyć bez zgody właścicieli bez naruszania prawa? To pytanie do pomysłodawców takiego parasovereign fund. Osobą kwestią jest wpływ takiego rozwiązania na rynek kapitałowy, gdzie głównym inwestorem instytucjonalnym stałby się rząd. Ponadto pojawia się oczywiście problem upaństwowienia w ten sposób drugiego filaru.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA