Mieszkaniowe

Ulga przy umowie deweloperskiej znów z problemami

19 proc. dochodu wynosi PIT przy opodatkowanej sprzedaży nieruchomości prywatnych
shutterstock
Nowelizacja zwolnienia z PIT dla własnych celów mieszkaniowych.
Wydawało się, że spór ze skarbówką o zwolnienie z PIT przy umowach deweloperskich został raz na zawsze rozstrzygnięty na korzyść podatników. Niestety po Nowym Roku problem wróci jak bumerang.

Był przełom...

Problem dotyczy Polaków, którzy muszą szybko sprzedać mieszkania czy domy. Zgodnie z ustawą o PIT, gdy odpłatne zbycie prywatnej nieruchomości finalizuje się przed upływem pięciu lat od końca roku nabycia, transakcję trzeba rozliczyć z fiskusem. Jest furtka. To zwolnienie z art. 21 ust. 1 pkt 131 ustawy o PIT. Mówiąc najprościej, przeznaczenie pieniędzy z opodatkowanego zbycia – najczęściej sprzedaży – w odpowiednim czasie na odpowiednie własne cele mieszkaniowe, pozwala uniknąć podatku lub zapłacić go mniej. Niestety, duża grupa inwestorów znalazła się na celowniku fiskusa. To klienci, którzy podpisali tzw. umowy deweloperskie. A newralgiczne okazały się dwa lata – liczone od końca roku zbycia – na wydatkowanie pieniędzy. Fiskus uważał, że w tym czasie podatnik nie tylko powinien wydać pieniądze, ale zmieścić się ze sfinalizowaniem nabycia. Podkreślał, że przy własnościowych i spółdzielczych domach czy mieszkaniach ustawodawca stawia warunek nabycia. Ten realizuje się dopiero po ostatecznym akcie notarialnym, co potwierdzały sądy.
Wszystko zmieniło się za sprawą precedensowego wyroku NSA z 7 lutego 2018 r., który przesądził, że kwoty płacone deweloperowi na podstawie umowy deweloperskiej to wydatki – nie na nabycie np. mieszkania – ale na budowę własnego lokalu mieszkalnego (II FSK 3510/17). A w tym przypadku wystarczy wydać pieniądze w terminie. Jak tłumaczy Przemysław Dziąg, radca prawny, ekspert Polskiego Związku Firm Deweloperskich, to, że obecnie klienci mogą spać spokojnie, potwierdza też odpowiedź prezesa NSA, do którego związek wystąpił z prośbą o skorzystanie z inicjatywy uchwałodawczej w sprawie zwolnienia z PIT przy umowach deweloperskich. Wynika z niej, że rozbieżności wymagających podjęcia uchwały nie ma, bo orzecznictwo jest obecnie jednolite i korzystne dla podatników. Fiskus do tej wykładni się nie przekonał. A za sprawą reakcji ustawodawcy nie będzie musiał. Bo choć od 2019 r. ustawodawca wydłuży z dwóch do trzech lat termin na skorzystanie z ulgi, to „przy okazji" obejmie nim umowy deweloperskie. – Zmiana spowoduje konieczność nabycia własności w terminie trzyletnim we wszystkich przypadkach. Znów nie wystarczy już samo podpisanie umowy deweloperskiej i przekazanie środków deweloperowi – mówi Konrad F. Turzyński, doradca podatkowy, partner w kancelarii KNDP Kolibski, Nikończ, Dec & Partnerzy. Zmiana będzie dotyczyć przychodów (dochodów) uzyskanych od 2019 r., czyli podatników, którzy dopiero w przyszłym roku sprzedadzą nieruchomości i będą chcieli skorzystać z ulgi. Jak tłumaczy Konrad F. Turzyński, aktualne bardzo korzystne dla podatników orzecznictwo wydłużające bez limitu termin nabycia przy umowie deweloperskiej stanie się bezużyteczne.

...a będzie zmiana

– To bardzo zła wiadomość dla klientów – uważa Przemysław Dziąg. Przypomina, że dziś rynek deweloperski jest bardzo dynamiczny. Umowy deweloperskie często zawierane są na etapie tzw. dziury w ziemi. Wpłaty na ich poczet dokonywane są niejednokrotnie na dwa czy trzy lata przed zawarciem umowy przenoszącej własność. Trzeba też brać pod uwagę nieprzewidziane okoliczności, które mogą te terminy jeszcze wydłużyć. – Klienci dokonujący zapłaty zgodnie z umowami deweloperskimi będą stawiani w gorszej sytuacji niż ci, którzy zapłacili za nieruchomość bezpośrednio z przeniesieniem jej własności. Ryzyko zatem tych rozwiązań znów zostanie przeniesione na klientów – konkluduje Przemysław Dziąg. ©?
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL