fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Mieszkaniowe

Spirala długów stale rośnie

Fotorzepa/Rafał Guz
Przybywa osób niepłacących za mieszkanie. Z tego powodu do rejestru dłużników trafia coraz więcej wpisów. Najwięcej zadłużonych jest wśród osób fizycznych.

Zaległości Polaków, którzy nie płacą czynszu, szybko rosną. Najwięcej dłużników mieszka na Mazowszu oraz w województwie kujawsko-pomorskim. Najbardziej zadłużona jest mieszkanka Podlasia. Jej zaległości wynoszą 928 tys. zł.

Takie niepokojące dane podał Rejestr Dłużników BIG InfoMonitor. Wynika z niego, że łączna kwota długów czynszowych osób oraz firm wynosi prawie 135 mln zł. Natomiast dłużników jest 10 378, w tym 9707 osób fizycznych.

Z największymi problemami z zadłużeniem mieszkań zmagają się spółdzielnie, wspólnoty mieszkaniowe oraz gminni zarządcy nieruchomości w województwach: mazowieckim (31,5 mln zł), kujawsko-pomorskim (27,7 mln zł) i warmińsko-mazurskim (18,7 mln zł).

Miasta, gdzie zgłoszone do BIG InfoMonitor zadłużenie czynszowe jest najwyższe, to Warszawa oraz Bydgoszcz. W grę wchodzą kwoty 28,3 mln zł oraz 25,9 mln zł.

Zadłużeni po uszy

Najbardziej zadłużeni mieszkają na terenie województwa kujawsko-pomorskiego – 3360 osób. Następne jest Mazowsze – 1380 oraz Warmia i Mazury – 1256. W przypadku osób fizycznych rekord w niepłaceniu za mieszkanie należy do 37-letniej kobiety z Podlasia, która ma do oddania ponad 928 tys. zł. Na drugim miejscu znalazła się 65-latka z Legnicy w województwie dolnośląskim, jej dług sięga 544 tys. zł. Trzecie miejsce przypadło 51-letniemu mężczyźnie z Bydgoszczy, który jest winien 413 tys. zł.

Wśród firm na prowadzenie wychodzi spółka z Warszawy z długiem o wartości 3,8 mln zł. Kolejna jest firma z Zielonej Góry, mająca 3,5 mln zł zaległości. Na trzecim miejscu znalazło się przedsiębiorstwo z Wielkopolski z długiem przekraczającym 1,1 mln zł.

Ponadto z danych BIG InfoMonitor wynika, że dług należał z reguły do jednej osoby. Tak było w 88,7 proc. przypadków.

Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego

Kilkaset zgłoszonych do rejestru zaległości czynszowych należało do więcej niż jednej osoby. Dlaczego? Powód jest prosty.

Zaległy czynsz może być wspólnym długiem dwóch, trzech, a nawet większej liczby osób. To ważna informacja dla tych, którym wydaje się, że jeśli głowa rodziny nie płaci czynszu, to resztę lokatorów wpis do rejestru dłużników ominie. Do rejestru mogą trafić bowiem osoby pełnoletnie zameldowane w tym samym mieszkaniu, co lokator.

Zgodnie bowiem z art. 688 § 1 kodeksu cywilnego za zapłatę czynszu i innych należnych opłat odpowiadają solidarnie z najemcą stale zamieszkujące z nim osoby pełnoletnie. Zarządca budynku może więc żądać uregulowania czynszu od jednej osoby lub od wszystkich zamieszkałych pod tym samym adresem.

Podobna sytuacja może spotkać kilku współwłaścicieli zadłużonego mieszkania.

Ponadto uregulowanie części długu przez jedno z domowników nie zwalania go z odpowiedzialności. Nadal będzie widniał w rejestrze. Jedyna różnica będzie taka, że kwota zadłużenia się zmniejszy. Dopiero po spłaceniu całej sumy każdy z dłużników będzie wolny od obciążeń.

Spółdzielnie, wspólnoty i inni zarządcy nieruchomości chętnie korzystają z tej formy nacisku.

Skuteczna forma nacisku

Zgłoszenie lokatora do rejestru długów jest proste. Dług nie musi być nawet wysoki. Zgodnie z przepisami do BIG lub innego rejestru dłużników można trafić, jeśli poślizg w regulowaniu czynszu wynosi co najmniej 60 dni, a dług minimum 200 złotych w przypadku osób prywatnych, 500 złotych zaś, gdy chodzi o firmę.

Osoba zaś widniejąca w takim rejestrze staje się niewiarygodna dla banku, w którym chce zaciągnąć kredyt, czy sklepu, gdzie chce dokonać zakupu na raty. Ma więc motywację, by spłacić swoje długi czynszowe i jak najszybciej zniknąć z rejestru.

Parasol ochronny nad lokatorami

Trudno jest pozbyć się zadłużonego najemcy lub posiadacza mieszkania. Prawo chroni bowiem zadłużonych lokatorów czy posiadaczy własnościowych lokali. Trudno też wyegzekwować od nich regularne płacenie czynszu.

W wypadku wspólnot mieszkaniowych jest to podwójnie bolesne, bo gdy nie płaci jeden właściciel, to muszą płacić za niego inni. Natomiast spółdzielnie mieszkaniowe oraz gminy często „łatają" dziury, przesuwając środki w ramach swojego budżetu. Wspólnoty mieszkaniowe natomiast nie mogą sobie na to pozwolić.

Wprawdzie zarządca budynku zawsze może wystąpić do sądu o wydanie nakazu zapłaty i bez przeszkód z reguły może go uzyskać. Właściciele wnoszą jednak od nakazu sprzeciw. Sprawa w sądzie toczy się później latami. Nawet jak zakończy się pomyślnie dla wspólnoty mieszkaniowej, to okazuje się, że dłużnik jest – przynajmniej teoretycznie – „goły". Zdążył bowiem samochód czy mieszkania przepisać na zaufane osoby z rodziny.

Poza tym nawet jeśli zadłużenie urasta do niebotycznych kwot, trudno jest wspólnocie czy spółdzielni z powodów czysto ludzkich podjąć decyzję o eksmisji lokatora. A jak już nawet się na to zdecyduje, to prawo też nie pozwala eksmitować na ulicę.

Rodziny z dziećmi, bezrobotni czy osoby o niskich dochodach, mające status lokatora, można eksmitować tylko do mieszkań socjalnych, a te dostarczyć mogą tylko gminy. W okresie oczekiwania na tego typu lokal z reguły trzeba płacić za lokatora.

Natomiast przepisy są mniej łaskawie dla zadłużonych właścicieli. W ich wypadku trzeba co najwyżej zapewnić pomieszczenie tymczasowe, czyli jedną izbę z dostępem do wody i toalety. ©?

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA