Medycyna i zdrowie

Debata: Innowacje w służbie zdrowia

Od lewej: Iwona Schymalla, redaktor naczelna, „Medexpress”; dr Radosław Sierpiński, pełnomocnik ministra zdrowia ds. utworzenia Agencji Badań Medycznych; dr Roman Topór-Mądry, prezes Polskiej Agencji Oceny Technologii Medycznych (AOTMiT); dr Peter Grandsard, Executive Director Research, Amgen; dr Janis Naeve, Managing Director, Amgen Ventures; dr Marta Gajęcka, doradca prezydenta RP; prof. Leszek Kalinowski, Gdański Uniwersytet Medyczny, Biobank; Jan Staniłko, dyrektor Departamentu Innowacji w Ministerstwie Przedsiębiorczości i Technologi
materiały prasowe
Biotechnologia to jedna z najdynamiczniej rozwijających się dziedzin. Polska nie powinna zostawać w tyle.

Jakie działania powinniśmy podjąć, aby sektor biotechnologiczny rozwijał się w Polsce z korzyścią tak dla pacjentów, jak i dla całej gospodarki? Co powinniśmy zrobić, by za kilka lat mieć przemysł zdolny do tworzenia szytych na miarę innowacyjnych rozwiązań terapeutycznych? Odpowiedzi szukali eksperci podczas debaty „Czy biotechnologia 2.0 jest szansą dla polskiej nauki i gospodarki?"

Pieniądze na badania

Czy jednym z pierwszych kroków w tym kierunku będzie powstanie Agencji Badań Medycznych? Już dzisiaj wiemy, że nowa instytucja będzie dysponowała bardzo pokaźnymi budżetem.

– Strumień środków, który pojawi się wraz w powstaniem agencji, to będą pieniądze znaczone, w całości przeznaczone na finansowanie niekomercyjnych badań klinicznych – mówił Radosław Sierpiński, doradca ministra zdrowia w zakresie Agencji Badań Medycznych, tłumacząc, kto dokładnie na tym skorzysta.

– 300 mln zł co roku będzie przekazywane z NFZ, de facto trafi do tych pacjentów, którzy dzisiaj nie są w stanie dostać się do komercyjnych programów badawczych i tym samym nie mają dostępu do innowacyjnych terapii. Gdy mamy sytuację, że w całym kraju mamy np. 50 pacjentów, to żadna firma nie zainwestuje miliardów dolarów w stworzenie programu ich leczenia. Ta odpowiedzialność spada więc na nas jako NFZ – podkreślał Radosław Sierpiński.

Roman Topór-Mądry, prezes Polskiej Agencji Oceny Technologii Medycznych, pozytywnie odniósł się do inicjatywy stworzenia nowego podmiotu. Według niego jest tu spore pole do współpracy.

– Agencja Oceny Technologii Medycznych zajmuje się oceną efektywności klinicznej danej procedury oraz jej efektywność kosztową. Jakość oceny zależy od posiadanej wiedzy, od zgromadzonych dowodów naukowych – mówił wskazując, że nowa agencja będzie mogła je dostarczyć.

– Powstanie Agencji Badań Medycznych widzimy jako szansę dla dużo lepszych decyzji refundacyjnych – wyjaśniał.

Klucz w integracji

Stworzenie Agencji Badań Medycznych to więcej lepiej wykorzystanych środków. Same pieniądze nie sprawią jednak, że Polska nagle stanie się potęgą branży medycznej. Zapał ostudził Jan Staniłko, dyrektor departamentu innowacji w Ministerstwie Przedsiębiorczości i Technologii.

– Pieniądze nie stwarzają wartości same w sobie i jeśli chcemy myśleć o komercjalizacji pomysłów, to za finansowaniem musi stać odpowiednia baza kompetencji. Widać to po doświadczeniach ostatnich lat. Pieniędzy jest dosyć dużo, a mimo to strumień badań jest dosyć wąski – wyjaśniał.

– Kluczem jest integracja bazy naukowej – wskazywał, tłumacząc, że jest tu sporo do nadrobienia. – Po pierwsze, mamy dynamicznie rozwijające się ośrodki, które za rzadko ze sobą rozmawiają. Po drugie, polskie zespoły badawcze zwykle nie są zbyt duże, stąd też projekty w nich realizowane nie są bardzo złożone. Po trzecie, istnieje duży niedobór podstawowych instrumentariów biotechnologii, czyli nowoczesnych, zdigitalizowanych i zintegrowanych rejestrów medycznych. Po czwarte, mamy mało interdyscyplinarności. Wiele badań jest prowadzonych w strukturach istniejących jednostek, podczas gdy talenty badaczy mogłyby być lepiej wykorzystane, gdyby po drugiej stronie pojawił się partner komercyjny. Taki, który dałby im określony cel – wyjaśniał.

– Polskiej biotechnologia bardzo potrzebuje globalnych partnerów, którzy mogliby ją zwyczajnie zintegrować – podsumował.

Prof. Leszek Kalinowski z Uniwersytetu Medycznego w Gdańsku odniósł się do kwestii integracji oraz współpracy między ośrodkami

– Przeskalowanie do projektów interdyscyplinarnych jest autentycznie wyzwaniem. Rzeczywistość ma odmienić nowa ustawa – mówił prof. Kalinowski. Podał przykład, jak może to wyglądać.

– Realizujemy obecnie duży projekt związany z biobankowaniem. Jest to przykład infrastruktury, dającej nową jakość, która pozwala na realizowanie projektów interdyscyplinarnych zawierających wszelkie rodzaje nowoczesnej nauki – powiedział.

Szansa na współpracę

Integracja krajowych ośrodków powoli postępuje. Czy to wystarczy, by skusić międzynarodowych graczy? Co jest naszą mocną stroną i czy jesteśmy atrakcyjni dla inwestorów?

– Dla inwestorów jesteśmy coraz bardziej atrakcyjni, gdyż obecnie obserwujemy wzrost zainteresowania czy to koncernów, czy funduszy inwestycyjnych – odpowiedziała dr Marta Gajęcka, doradca prezydenta RP.

– Jeśli chcemy myśleć o rozwoju biotechnologii w Polsce, musimy spełnić dwa warunki. Pierwszą i podstawową kwestią są oczywiście odpowiednie ramy prawne. Druga kwestia to kapitał. Polski rynek kapitałowy istnieje od zaledwie 30 lat i jest on bardzo płytki. Fundusze unijne, które posiadamy i które są bardzo ważne, to jedynie kroplówka. Musimy patrzeć w perspektywie długoterminowej – podkreślała.

– Inwestycje w biotechnologie wymagają bardzo dużych nakładów. Stopa zwrotu jest olbrzymia, ale olbrzymie jest też ryzyko. Dlatego wsparcie i współpraca z zainteresowanymi Polską partnerami zagranicznymi są bardzo potrzebne. To zainteresowanie stale rośnie, gdyż nasz potencjał, którym są ludzie, jest ogromny – stwierdziła Gajęcka.

Peter Grandsard, Executive Director Research w firmie Amgen, potwierdził słowa Marty Gajęckiej, przedstawiając w skrócie, jak prezentuje się Polska na biotechnologicznym globusie.

– Polska jest dla nas w pewnym sensie krajem w budowie – mówił. – Macie świetnie wykształconych specjalistów oraz ogromny potencjał, który pomimo popełnienia pewnych błędów jest cały czas budowany i powiększany. Widzę tutaj pewną analogię do firmy Amgen, ponieważ my podobnie cały czas szukamy nowych szczytów do zdobycia – wyjaśniał.

Czy wspomniane szczyty okażą się być złotymi górami? Dużo zależy od tego, które kierunki biotechnologii uznamy za najbardziej perspektywiczne i wpiszemy do strategii. Problem w tym, że ciężko jest je wskazać.

– Chciałabym powiedzieć, do jakich wniosków doszłam po 15 latach inwestowania w różne firmy biotechnologiczne. Nie wybieramy zwycięzców. Inwestujemy w solidną naukę oraz obiecujące osoby. Sukcesu nie osiąga się z dnia na dzień. Sukces osiąga się po wielu latach ciężkiej pracy, w którą zaangażowany jest ogromny zespół ludzi. Sukces wymaga poświęcenia – tłumaczyła Janis Naeve, Managing Director w Amgen Ventures.

– Z tego też powodu bardzo ważne jest znalezienie odpowiednich inwestorów. Potrzebujemy partnerów finansowych, którzy zapewnią kapitał oraz będą pilnować odpowiednich zysków. Potrzebujemy partnerów korporacyjnych, którzy posiadają wiedzę oraz know-how – mówiła.

Janis Naeve zwróciła także uwagę na kwestie zbierania i wymiany informacji.

– Potrzebna jest wiedza niezbędna do zadawania odpowiednich pytań. Tutaj mogą nam pomóc firmy farmaceutyczne, które wiedzą, jak przekuć zdobytą wiedzę na opracowanie nowych lekarstw i tym samym przekazanie jej pacjentom – podsumowała.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL