fbTrack

Medycyna i zdrowie

Cięcia wydatków na kardiologię to więcej zgonów

123RF
Proponowane przez Agencję Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji wyceny cofną leczenie zawałów o kilkanaście lat.

Wyceny zabiegów z zakresu kardiologii interwencyjnej (leczenie ostrych zawałów) oraz elektroterapii (np. wszczepianie rozruszników) zostaną obniżone o 30–40 proc. Lekarze ostrzegają, że to pozorne oszczędności: spowodują więcej powikłań wśród pacjentów, które też trzeba będzie leczyć. Ruch ten cofnie polską kardiologię o 15 lat – twierdzą specjaliści.

Jak będzie wyglądał efekt planowanych cięć, mówi prof. Piotr Hoffman, prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego: – Nie będziemy mogli stosować nowoczesnego sprzętu stanowiącego dziś światowy standard, będziemy skazani na ten starszej generacji. Mowa tu np. o stentach wszczepianych pacjentom po zawałach albo o defibrylatorach.

Pacjenci kardiologiczni to często osoby, które cierpią też na różne inne choroby. U takich ludzi, o szczególnie złym stanie zdrowia, dobrze jest zastosować np. nowoczesne powlekane stenty, które zmniejszają ryzyko powikłań. Polscy kardiolodzy i tak nie stosują najnowszego sprzętu u wszystkich pacjentów, ale chcą mieć możliwość użycia go w przypadku tych chorych, którzy najbardziej tego potrzebują. Nowe taryfy to uniemożliwią.

Obcinanie wydatków na kardiologię przychodzi w momencie, w którym zapadalność na zawał serca jest u nas dwa razy wyższa niż w Europie Zachodniej. I choć mamy bardzo dobry system szybkiej interwencji kardiologicznej, to i tak co piąty Polak umiera na zawał serca. W sumie choroby układu sercowo-naczyniowego stanowią przyczynę 50 proc. zgonów w Polsce. Społeczeństwo się starzeje i liczba hospitalizacji z powodu zawału w ciągu dziesięciu lat wzrośnie o co najmniej 20 proc.

Nowe taryfy mogą zaprzepaścić postęp, jaki udało się uzyskać w leczeniu zawałów. – W ostatnich 15 latach dzięki zaangażowaniu i poświęceniu całego środowiska kardiologicznego, wsparciu Ministerstwa Zdrowia, Narodowego Funduszu Zdrowia oraz władz lokalnych, rozwinięto w Polsce modelowy na skalę Europy i świata system leczenia ostrego zawału serca oparty na sieci ponad 150 ośrodków kardiologii inwazyjnej pełniących całodobowe dyżury hemodynamiczne – mówi prof. Adam Witkowski, kierownik Kliniki Kardiologii i Angiologii Interwencyjnej w Instytucie Kardiologii w Warszawie.

Ten system szybkiej interwencji kardiologicznej jest chlubą polskiej służby zdrowia. Wiele znacznie bogatszych krajów ma pod tym względem gorsze osiągnięcia. – Jeśli np. londyńczyk przypadkiem dostanie zawału podczas wizyty w Warszawie, to można powiedzieć że ma szczęście, bo otrzyma lepszą pomoc – tłumaczy prof. Piotr Jankowski, kardiolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Zorganizowanie, wyposażenie i funkcjonowanie wspomnianego systemu wcale nie jest drogie. – Zrobiliśmy to pięciokrotnie niższymi nakładami niż Niemcy – zachwala prof. Hoffman.

Nowe taryfy uderzą również w pacjentów potrzebujących zabiegów wszczepienia defibrylatora. – Implantacja tych urządzeń to jedne z najlepiej udokumentowanych w medycynie zabiegów wydłużających życie – mówi prof. Oskar Kowalski, przewodniczący Sekcji Rytmu Serca PTK. Niestety, nowe wyceny uniemożliwią stosowanie defibrylatorów nowej generacji, które mają niezaprzeczalną przewagę nad starszymi (np. odróżniają arytmię komorową od nadkomorowej, dysponują większą energią). Są też mniej dokuczliwe dla chorego. Niestety, nowe taryfy nie umożliwiają nawet stosowania nowoczesnych defibrylatorów u dzieci, a starszego typu urządzeń nie da się nawet implantować dzieciom najmniej inwazyjną (przezżylną) metodą, bo są za duże. – Zaproponowane zasady finansowania zabiegów całkowicie eliminują tę możliwość. Trudno dodać do tego jakikolwiek komentarz – mówi prof. Kowalski.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL