fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Media

Bojanowski: Poddam się karze z uśmiechem na twarzy

PAP, Raf Rafał Guz
- Nie jestem wrogiem policji. Chciałbym jednak, by policyjne władze bardziej zdecydowanie reagowały na wszelkie przypadki nadużyć w policji - mówi Wojciech Bojanowski, reporter telewizji TVN
Rzeczpospolita: Został pan wyróżniony tegoroczną Nagrodą Radia ZET im. Andrzeja Woyciechowskiego za reportaż o śmierci Igora Stachowiaka na wrocławskim komisariacie policji. Tymczasem dolnośląski NSZZ Policjantów złożył przeciwko panu zawiadomienie do prokuratury.
Wojciech Bojanowski: Trudno jest mi to zrozumieć. Gdy się o tym dowiedziałem, w głowie pojawiła mi się myśl, że to trochę nie w porządku, przecież przez rok nie wyciągnięto konsekwencji wobec policjantów, którzy w toalecie torturowali paralizatorem omyłkowo zatrzymanego człowieka, a ktoś chce teraz wyciągać konsekwencje wobec mnie. Funkcjonariusze znęcający się nad Igorem Stachowiakiem należą do tego związku zawodowego. Przypuszczam, że chcą się na mnie zemścić. Ale ja jestem na to zaimpregnowany, nie spędza mi to snu z powiek.
Sąd zwolnił pana z tajemnicy dziennikarskiej i za nieujawnienie informatorów grozi panu nawet więzienie. Co w tej sytuacji zamierza pan zrobić?
Nie ujawnię swoich źródeł. Jeżeli będę musiał ponieść konsekwencje, to niezależnie od tego, czy byłaby to kara grzywny czy pozbawienia wolności – choć sobie tego trochę nie wyobrażam – to poddam się jej z uśmiechem na twarzy. Dla dziennikarza zaufanie informatorów jest bardzo ważne. Szanuję wymiar sprawiedliwości, ale nie mogę pozwolić, by komuś, kto mi zaufał, coś teraz miało zagrażać. Decyzja sądu jest zaskakująca, albowiem nie miałem nawet okazji z tajemnicy dziennikarskiej skorzystać. Nie byłem dotąd w tej sprawie przesłuchiwany.
Piotr Malon, przewodniczący dolnośląskiego NSZZ Policjantów, przekonuje, że publikując nagrania, dokonał pan linczu na policjantach i że ferowanie wyroków na tym etapie śledztwa było nieuczciwe.
Nie jestem wrogiem policji. Chciałbym jednak, by policyjne władze bardziej zdecydowanie reagowały na wszelkie przypadki nadużyć w policji. A w sprawie śmierci Stachowiaka dopiero po publikacji nagrań funkcjonariuszom przedstawiono zarzuty przekroczenia uprawnień. Policja i prokuratura przez rok śledztwa zrobiły w tej sprawie niewiele. Zarzuty o nadużycia można było postawić krótko po śmieci Igora. Policja od razu dysponowała tymi nagraniami. Komendant główny przed telewizyjnymi kamerami temu zaprzeczał, ale dokumenty pokazują, że mijał się z prawdą. Podejrzewam, że gdyby nagrania nie zostały przez nas ujawnione, policjanci znęcający się nad Igorem Stachowiakiem do dziś patrolowaliby ulice Wrocławia.
Tajemnica jest święta >A5
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA