fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

MŚ w Rosji

Piłkarz Chorwacji dedykuje wygraną z Rosją Ukrainie

AFP
Chorwacja awansowała do półfinału, ale nie może liczyć na wsparcie miejscowych kibiców. Domagoj Vida zadedykował Ukrainie zwycięstwo nad Rosją.

Mimo porażki z Chorwacją w rzutach karnych i braku awansu do półfinału Rosjanie są dumni ze swojego zespołu i trenera Stanisława Czerczesowa. Przed mistrzostwami większość ekspertów uważała, że Sbrona będzie najsłabszym gospodarzem w historii. Po grudniowym losowaniu, gdy Rosjanie trafili do słabej grupy i za rywali do walki o drugie premiowane awansem miejsce dostali Arabię Saudyjską i Egipt, nastroje wcale nie uległy poprawie. Spodziewano się kompromitacji.

Tymczasem od kilkunastu dni wizerunek Czerczesowa pojawia się na muralach w całym kraju, zawiązał się już komitet, który chce budowy pomnika byłego szkoleniowca Legii Warszawa, a rosyjskimi piłkarzami zaczęły interesować się poważne kluby. Ponoć 22-letni pomocnik Aleksandr Gołowin już porozumiał się z Chelsea i ma kosztować 27 milionów funtów.

Gdy Czerczesow powoływał kadrę na mundial, wziął zaledwie dwóch zawodników grających za granicą. Rezerwowego bramkarza z Belgii oraz zawodnika Villarrealu Denisa Czeryszewa, którego ojciec Dmitrij był napastnikiem, a w połowie lat 90. wyjechał do Hiszpanii. Czeryszew junior zasłynął, gdy w grudniu 2015 roku, będąc nieuprawnionym do gry, wystąpił w meczu Pucharu Króla w barwach Realu Madryt. Królewscy zostali ukarani wykluczeniem z rozgrywek. Rosjanin jeszcze tylko raz włożył białą koszulkę w oficjalnym meczu i musiał ostatecznie pożegnać się z Estadio Santiagio Bernabeu, mimo że był zawodnikiem Realu, od kiedy skończył 12. rok życia.

Czeryszew jest jedną z gwiazd nie tylko drużyny Czerczesowa, ale całego mundialu. W pięciu meczach zdobył cztery bramki. W ćwierćfinale przeciwko Chorwacji przymierzył pięknie z dystansu, a uderzona mocno piłka wpadła tuż pod poprzeczką. Był to jeden z ładniejszych goli mundialu. W poprzednich trzech sezonach Czeryszew w barwach Realu, Valencii i Villarrealu rozegrał w sumie 44 mecze, w których zdobył pięć goli – tylko o jednego więcej niż podczas tych fantastycznych dla niego MŚ.

Czerczesow w Polsce był trenerem-memem, niekończącym się żartem internetowym. Kibice wrzucali do sieci przeróbki zdjęć. Rosjanin, a konkretnie Osetyjczyk, miał piłkarzy trzymać krótko, po radziecku, za twarz. Jego jedyną metodą szkoleniową miało być zwiększanie obciążeń, liczby przebiegniętych na treningach kilometrów. Miał mieć na smyczy niedźwiedzia, którym szczuł maruderów. No i oczywiście wódka, nie mogło się obyć bez wódki.

Taki wizerunek Czerczesowa to oczywiście luźny zbiór stereotypów dotyczących Rosjan, pogłębionych przez specyficzną fizis szkoleniowca i jego wąsy. Tymczasem Rosjanin nie tylko wyciągnął Legię z zapaści, ale odrobił 10 punktów straty i zdobył mistrzostwo. Nie był to może najbardziej nowoczesny szkoleniowiec, ale praca na danych statystycznych czy z komputerowymi analitykami nie była mu obca. Czerczesow nie jest też przedstawicielem rosyjskiej myśli szkoleniowej, gdyż fachu uczył się w Austrii. No i nie pije wódki.

Dziś selekcjoner, który przez cały czas pracy z rosyjską kadrą stoper i gwizdek miał zawieszone na tasiemce w barwach Legii, jest jednym z największych wygranych mundialu. Władimir Putin dzwonił do niego po meczu z Chorwacją i zapewniał, że jest dumny z drużyny. Na stadionie się jednak nie pokazał – po raz kolejny zawiodła go intuicja. Putin był obecny na trybunach tylko przy okazji pierwszego spotkania z Arabią Saudyjską. Jego doradcy musieli mu powiedzieć, że może zostać sfilmowany, bo piłkarze powinni wygrać z Arabami. I tak się faktycznie stało, a realizator telewizyjny po każdej bramce pokazywał Putina, jakby to on był autorem trafień.

Później już nikogo z rosyjskich władz na stadionach nie było, a na mecz z Hiszpanią przysłany został pełniący funkcję premiera Dmitrij Miedwiediew. Ryzyko porażki, nawet wysokiej, z Hiszpanią było zbyt duże, by Putin mógł w tym uczestniczyć. Nie przyszedł, chociaż Czerczesow, prowadząc zespół Zenita Sankt Petersburg, zasłynął wystawianiem w składzie syna partnera judo Putina z młodości. Selekcjoner zapewnił jednak dziennikarzy, że prezydent dzwonił i przed meczem, i po nim.

Chorwaci raczej nie mogą liczyć na to, iż Rosjanie przerzucą swoje sympatie na nich. Gdy tylko w świetle jupiterów pojawia się któraś z drużyn z Bałkanów, można być pewnym skandalu politycznego. Strzelec bramki dla Chorwacji w dogrywce Domagoj Vida wrzucił po meczu na Instagram film, podczas którego razem z Ognjenem Vukojeviciem (byłym piłkarzem, dziś skautem Dynama Kijów) dedykują Ukrainie zwycięstwo nad drużyną Czerczesowa. Vida przez pięć lat występował w Dynamie Kijów, zanim w 2018 roku nie przeniósł się do tureckiego Besiktasu, Vukojević także był zawodnikiem klubu z Kijowa. Nagranie kończą okrzykiem: „Sława Ukrajini”.

W środę na moskiewskich Łużnikach, czyli głównej arenie mistrzostw, może dojść do niecodziennej sytuacji, gdy rosyjscy kibice dopingować będą Anglię. Tę samą, która jako pierwsza ogłosiła dyplomatyczny bojkot mundialu po próbie zabójstwa rosyjskiego szpiega Siergieja Skripala w Salisbury.

Możliwe jest również, że nie przejmując się faktem, iż drużyna Czerczesowa opuściła już mundial, kibice dalej – jak podczas niemal każdego meczu w tych mistrzostwach – będą dopingować Rosję.

Rosja – Chorwacja 2:2 po dogrywce (1:1, 1:1), 3-4 po rzutach karnych

Bramki – dla Rosji: D. Czeryszew (31), M. Fernandes (115); dla Chorwacji: A. Kramarić (39), D. Vida (101).

Żółte kartki: J. Gazinski (Rosja); D. Lovren, I. Strinić, J. Pivarić, D. Vida (Chorwacja). Sędziował: S. Ricci (Brazylia). Widzów: 44 287.

Rosja: Akinfiejew – Fernandes, Kutiepow, Ignaszewicz, Kudriaszow - Zobnin, Kuzjajew – Samiedow (54, Jerochin), Gołowin (102, Dżagojew), Czeryszew (67, Smołow) – Dziuba (79, Gazinski).

Chorwacja: Subasić – Vrsaljko (97, Corluka), Lovren, Vida, Strinić (74, Pivarić) – Rakitić, Modrić - Rebić, Kramarić (88, Kovacić), Perisić (63, Brozović) – Mandżukić.

Szwecja – Anglia 0:2 (0:1)

Bramki: H. Maguire (30); D. Alli (59).

Żółte kartki: J. Guidetti, S. Larsson (Szwecja); H. Maguire (Anglia). Sędziował: B. Kuipers (Holandia). Widzów: 39 991.

Szwecja: Olsen – Krafth (85, Jansson), Lindeloef, Granqvist, Augustinsson – Claesson, Larsson, Ekdal, Forsberg (65, Olsson) – Berg, Toivonen (65, Guidetti).

Anglia: Pickford – Walker, Stones, Maguire – Trippier, Alli (77, Delph), Henderson (84, Dier), Lingard, Young – Sterling (90, Rashford), Kane.

Półfinały

Wtorek

Francja – Belgia (20.00, TVP 1, TVP Sport, TVP 4K)

Środa

Chorwacja – Anglia (20.00, TVP 1, TVP Sport, Canal+ 4K)

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA