fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

MŚ w Rosji

Po meczach towarzyskich kadry: Przełom Zielińskiego

Piotr Zieliński w meczu z Koreą Południową zdobył swoją czwartą bramkę w kadrze, ale pierwszą za kadencji Nawałki AFP/ANDRZEJ IWANCZUK
AFP/Andrzej Iwanczuk
To były ostatnie mecze przed ogłoszeniem kadry na mistrzostwa świata w Rosji. Dla niektórych piłkarzy ostatnia szansa na mundial.

Mistrzostwa świata już o krok. Do turnieju pozostało 77 dni. 5 czerwca (68 dni od dziś) Adam Nawałka oficjalnie ogłosi 23-osobową kadrę na mundial. Wcześniej – 21 maja – rozpocznie się pierwsze zgrupowanie. W Juracie piłkarze będą głównie odpoczywać i towarzyszyć im będą rodziny. Ale tydzień później przygotowania do turnieju wejdą w decydującą fazę, a zawodnicy i sztab zamkną się przed światem w Bieszczadach, w Arłamowie.

Do tej wyliczanki należy dodać dwa ostatnie mecze towarzyskie – 8 czerwca w Poznaniu przeciwko Chile i 12 czerwca z Litwą na Stadionie Narodowym. Marcowe spotkania z Nigerią i Koreą Południową były ostatnimi, w których Nawałka mógł skorzystać z zawodników, których w Rosji zabraknie. Był to też ostatni moment, by selekcjoner mógł sprawdzić w warunkach bojowych piłkarzy, przy których nazwiskach wciąż widnieją znaki zapytania.

Zaćmienie

Materiału do przemyśleń i analizy po meczu z Koreą jest całkiem sporo. Przede wszystkim martwi moment rozprężenia i fakt, że zespół stracił dwa gole w końcówce spotkania w ciągu niecałych 140 sekund. Nawałka musi znaleźć odpowiedź na pytanie, czy to wyłącznie efekt tego, iż jego piłkarze prowadzili 2:0, a zegar pokazywał, że do końca tego, towarzyskiego przecież, spotkania, pozbawionego jakiejkolwiek stawki, zostały cztery minuty, czy jednak problem leży gdzie indziej.

Przejście na system gry trójką stoperów miał dać spokój w obronie, jeszcze większe zabezpieczenie własnej bramki. Pewnym wytłumaczeniem jest, że w tamtym feralnym momencie obrona reprezentacji złożona była z zawodników, którzy grali ze sobą po raz pierwszy i zarazem prawdopodobnie ostatni. W bramce stał Łukasz Skorupski, trójkę stoperów tworzyli: Artur Jędrzejczyk, Michał Pazdan i Thiago Cionek. Na pozycji wahadłowych z kolei w tym fragmencie spotkania i po zmianach, które przeprowadził selekcjoner, z prawej strony biegał Tomasz Kędziora, a z lewej Rafał Kurzawa. W dodatku na placu gry nie było już żadnego z liderów drużyny: Roberta Lewandowskiego, Kamila Glika ani Grzegorza Krychowiaka (który przeciwko Korei w ogóle nie grał). Drugie połowy meczów towarzyskich, gdy trenerzy wprowadzą po sześciu zmienników, często zmieniają się w dość przypadkową i chaotyczną kopaninę. Znając jednak Nawałkę, te 134 sekundy zostaną obejrzane przez sztab szkoleniowy po wielekroć i poddane analizie.

Zwycięzcą obu meczów sparingowych jest Piotr Zieliński. Kropkę nad „i” postawił w 92. minucie spotkania na Stadionie Śląskim, gdy pięknym uderzeniem zdobył gola i zaoszczędził kolegom rumieńców wstydu, że dali sobie odebrać prowadzenie.

Wygrani i przegrani

Zieliński był jednak wyróżniającą się postacią już w piątek przeciwko Nigerii. Chociaż długo szukał sobie miejsca, to on stał za dwiema najlepszymi sytuacjami stworzonymi przez biało-czerwonych. Gdy murawę opuścił Lewandowski, to pomocnik Napoli stał się motorem napędowym akcji ofensywnych. Z Koreą rozpędził się zdecydowanie szybciej. Już na początku meczu fantastycznie podawał do kapitana reprezentacji, ale Lewandowski źle przyjął piłkę. Przy akcji na 2:0 to ruch Zielińskiego do piłki okazał się kluczowy i tym samym, bez dotykania futbolówki, zrobił on miejsce Krzysztofowi Mączyńskiemu, który asystował przy trafieniu Kamila Grosickiego. W drugiej połowie Zieliński stworzył niezłą okazję Arkadiuszowi Milikowi, no a sekundy przed końcem spotkania rozstrzygnął mecz.

Teraz głowa Nawałki w tym, by jeden z jego ulubieńców potrafił częściej mieć aż tak widoczny i wymierny (w statystykach) wpływ na mecze. Bo problem z Zielińskim jest taki, że wcześniej już zdarzało mu się błyszczeć w sparingach (Dania, Islandia), ale kibice wciąż czekają, aż w końcu stanie się tym wyczekiwanym reżyserem poczynań ofensywnych drużyny Nawałki. Potencjał ku temu ma gigantyczny, wystarczy przypomnieć, iż niedawno jego trener klubowy Maurizo Sarri powiedział, że Polak ma talent porównywalny z Kevinem De Bryune.

Pytanie, czy są też przegrani tego zgrupowania. Powołany po raz pierwszy do kadry Paweł Jaroszyński, lewy obrońca Chievo Werona, jako jedyny nie pojawił się na murawie chociaż na minutę. Nawałka wyżej ocenił zarówno Macieja Rybusa, jak i Rafała Kurzawę (świetna połowa z Nigerią). Szanse wyjazdu na mundial byłego zawodnika Cracovii były niewielkie i nie urosły.

Negatywnie należy też ocenić występ Jakuba Świerczoka i Łukasza Teodorczyka. Szczególnie napastnik Łudogorca Razgrad oddalił się od wyjazdu do Rosji. W meczu z Nigerią po raz kolejny pokazał, że poziom międzynarodowy to może być jednak dla niego piętro za wysoko. Teodorczyk dostał 45 minut w spotkaniu z Koreą i też niczym nie zachwycił, stworzył znacznie mniej zamieszania niż grający krócej Arkadiusz Milik. Tyle że Teodorczyk jest częścią grupy od początku eliminacji, cegiełkę do awansu dołożył i dla Nawałki jest zastępcą Lewandowskiego, a nie partnerem.

Dopiero w Arłamowie podczas zgrupowania decydować się będą losy Tarasa Romanczuka (dobry występ przeciwko Korei), Przemysława Frankowskiego (na plus z Nigerią) i Marcina Kamińskiego (sprokurował karnego w pierwszym meczu, ale zagrał nieźle). 5 czerwca to oni będą obgryzać z nerwów paznokcie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA