fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

MŚ w Rosji

Michał Pazdan: Chwała Robertowi Lewandowskiemu

PAP, Łukasz Zborowski
- Chwała nam i Robertowi, że strzela te bramki. Nie wiem, kiedy to się skończy, ale wystarczy, że my przytrzymamy z tyłu, a on czy ktoś inny strzeli z przodu. To zawodnik, który może przesądzić o każdym meczu - mówił po meczu Polska-Rumunia, wygranym przez biało-czerwonych 3:1 Michał Pazdan.

"Rzeczpospolita": Przyjemne zakończenie sezonu?

Michał Pazdan: Fajnie, że tak zakończyliśmy sezon. Wiedzieliśmy, jaki mecz mamy następny (wyjazdowy w Kopenhadze – red.) i nadal przed nim mamy sześć punktów przewagi. Tylko od nas wszystko zależy. Każdy wiedział, ze to koniec sezonu, niektórzy koledzy po sześciu tygodniach przerwy zagrali to spotkanie. Nie jest to łatwe. Ja przynajmniej czułem się w rytmie meczowym, inni mogli przez to mieć problemy. Ale nawet jeśli, to nie było tego widać.

Pochwały dla Lewandowskiego są czymś oczywistym, ale kogo innego pan by wyróżnił?

Piotra Zielińskiego. Sami wiecie za co. Każdy obrońca chciałby mieć takiego pomocnika. Takiego, który z piłką od razu obraca się i szuka zagrania do przodu. Ma wielką lekkość w prowadzeniu piłki, to olbrzymi komfort. Graliśmy trzydzieści minut, staraliśmy się, ale Rumuni cofnęli się i było ciężko, ale Piotrek oszukał jednego zawodnika i już z tej akcji był rzut karny. Fajnie jest mieć zawodnika, który potrafi grać jeden na jednego. To dla nas komfort.

Idziecie po awans jak po swoje.

Jak to trener mówi: nie można stracić czujności. Cały czas jest trudno, każdy chce z nami wygrać. Nie jest tak jak kiedyś, że mecz z Polską nie był niczym wielkim. Teraz każdy się na nas przygotowuje inaczej. Wiemy, że jest inaczej. Chwała nam i Robertowi, że strzela te bramki. Nie wiem, kiedy to się skończy, ale wystarczy, że my przytrzymamy z tyłu, a on czy ktoś inny strzeli z przodu. To zawodnik, który może przesądzić o każdym meczu.

Dla was zmiana w bramce miała znaczenie?

Na pewno jest inaczej, bo wiesz, czego możesz się spodziewać. Natomiast Wojtek jest bardzo dobrym bramkarzem, na pewno super nam pomaga. Słychać go, lubi grać od tyłu i jest nam łatwiej.

A jak spisał się z pana perspektywy zastępujący Kamila Glika Thiago Cionek?

Grałem z nim już w Jagiellonii dwa miesiące, także go znam, wiem na co mogę sobie pozwolić. Szkoda straconej bramki. Ale lepiej dostać rykoszet przy 3:0 niż bezbramkowym remisie. Tak to by inaczej wyglądało, a ten mecz był naprawdę ciężki w drugiej połowie. Na chwilę uwierzyli i pod koniec trzeba było być czujnym. Chwała za to, że udaje nam się takie momenty przetrwać.

Był pan zdziwiony, gdy w drugiej połowie wszedł wtedy trzeci napastnik?

Trener pewnie chciał, byśmy utrzymali się wysoko z piłką. W pewnym momencie grało się dziwnie, gdy pod sam koniec Arek Milik był środkowym pomocnikiem. Ale to też fajne – pokazuje, że mamy pozytywne nastawienie, nie tylko wpuszczamy defensywnych zawodników, by wybronić wynik, ale szukamy czwartego gola.

Czy słyszeliście już, co stało się z Mączyńskim?

Miał wstrząs mózgu. Szkoda, bo grał świetnie, jeszcze nie widziałem, by grał takie prostopadłe podania. Aż miło było patrzeć na takie zagrania, w takim tłoku, przy pięciu zawodnikach w ich linii obrony. Trudno było znaleźć miejsce, ale to podanie do Kamila Grosickiego było rewelacyjne. A on chciał jak Thierry Henry – przyjąć i uderzyć w dalszy róg bramki Szkoda Krzyśka, mam nadzieję, że nic mu nie jest. Daje bardzo dużo tej drużynie.

Zaczynasz zaraz wakacje?

Nie mam jakichś wybitnych wakacji, jak niektórzy, chociażby Thiago Cionek, który ma teraz sześć tygodni wolnego. Ja mam dwa i choćby ten pierwszy tydzień trzeba wykorzystać do zresetowania się. Nie da się grać cały rok na najwyższym poziomie i te kilka dni zostawiam na załatwienie kilku spraw, a resztę urlopu na odpoczynek. To przede wszystkim.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA