fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

MP Oszczędności

Bitcoin i kryptowaluty – tąpnięcie cyfrowego złota

Bitcoin porównywany jest do złota, ponieważ podobnie jak w przypadku metali szlachetnych, jego ilość jest ograniczona i jest wykopywany
Adobe Stock
Spadki na rynku kryptowalut w trzecim tygodniu maja wstrząsnęły rynkiem, chociaż to nie pierwsza gwałtowna ich przecena. Bitcoin od rozpoczęcia notowań, czyli już ponad dziesięciu lat robi inwestorom niespodzianki, zarówno pozytywne, jak i negatywne, ale odbicie jest zawsze wyższe niż wcześniejszy spadek.

Kryptowaluty cieszą się największą popularnością w czasie rosnącej inflacji, ponieważ nie są uzależnione od rządów i banków centralnych, nie można więc ich dodrukować. Cenioną ich zaletą jest też brak prowizji w transakcjach międzynarodowych i szybkość płatności – w czasie rzeczywistym niezależnie od pory dnia.

Popularności nabrały również płatności cyfrowymi walutami, które akceptuje coraz więcej instytucji i sklepów, a nawet jeśli nie akceptuje, można skorzystać z jednej z platform pośredniczących w płatnościach. Najpopularniejszą z nich jest Beegoz, z którą współpracę nawiązał polski startup paybtc.io. Wystarczy na jego stronie wkleić link, pod którym znajduje się wybrana oferta, podać cenę, kraj dostawy i swojego maila. Paybtc.io prześle wiadomość zwrotną ze szczegółami transakcji. Kryptowalutę wybiera się samemu, a serwis zajmie się formalnościami – zamówieniem wybranej rzeczy w sklepie i dostawą towaru.

Właściciel e-sklepu dostaje płatność w walucie, którą uwzględnia w swoim regulaminie. Na rynku amerykańskim podobne rozwiązanie wprowadził PayPal, ale działa ono podobnie jak karta płatnicza wewnątrz cyfrowego portfela. Płatności przyjmować ma 29 mln sprzedawców. Trzeba mieć tylko odpowiednią kwotę w portfelu w jednej, wybranej walucie. Sprzedawcy nawet nie muszą akceptować takiej formy płatności, ponieważ będą rozliczani w walutach referencyjnych.

Kurs bitcoina jak rollercoaster

Dla większości osób i instytucji ważniejszy jest jednak aspekt inwestycyjny kryptowalut. Bitcoin porównywany jest do złota, ponieważ podobnie jak w przypadku metali szlachetnych, jego ilość jest ograniczona i jest wykopywany. Często polecany był więc do długoterminowych inwestycji i z perspektywy lat okazuje się, że przyniósł imponujące zyski, a korekty były zawsze niższe niż wcześniejszy wzrost.

Bitcoin zadebiutował 17 lipca 2010 r. z ceną 0,05 dolara. Rok później kosztował już 13,48 dolarów. Inwestorzy, którzy po tych wynikach skusili się na inwestycję w pierwszą cyfrową walutę, ale w ciągu 12 miesięcy stracili cierpliwość i ją sprzedali, stracili prawie 35 proc. zainwestowanego kapitału. W kolejnym dwóch latach kurs jednak systematycznie rósł – w sumie ponad 1,5 proc, aby spaść w piątym roku notowań o ponad 55 proc. Taki rollercoaster trwał również w kolejnych latach. Cierpliwi inwestorzy w ciągu pierwszych trzech lat mogli jednak powiększyć kapitał o 196,9 tys. proc., a w wciągu pięciu lat o prawie 556,5 proc. W tym czasie stracić można było tylko inwestując po czterech latach notowań, a wycofując się ze swojej strategii po roku, kiedy kurs był niższy o 55 proc. Trudno to jednak nazwać inwestycją długoterminową. Po trzech latach można było już zrealizować 250-procentowy zysk, a przez pięć lat zarobić 1480 proc.

Najgłośniej zaczęło być o bitcoinie w 2017 r. , kiedy 18 grudnia jego cen osiągnęła 18 762 dolary, co oznaczało wzrost kursu od końca grudnia 2016 r. o ponad 1853 proc. Potem notowania były jednak już coraz niższe. Spadek został zatrzymany dopiero 5 lutego 2018 r. przy cenie 6844 dolarów, a więc o 63 proc. niższej i to na krótko. 7 lutego 2019 r. bitcoin był już wart zaledwie 3387 dolarów. Od szczytu z 2017 r. stracił więc 82 proc. Nie oznaczało to jednak ostatecznego krachu.

Takiego szaleństwa, jakie się rozpoczęło w październiku 2020 r. jeszcze nie było. 2 października ubiegłego roku kurs bitcoina wynosił 10 524 dolarów, a 15 kwietnia 2021 r., a więc zaledwie po sześciu miesiącach już 63 436, czyli o ponad 500 proc. więcej. Obecny rollercoaster, który obniżył cenę w ciąg tygodnia o 20 proc., a od szczytu o 50 proc., różnił się tylko tym, że przyspieszył, ale skoro odbicia były zawsze wyższe niż spadek, w dalszym ciągu wszystko jest możliwe. Zwłaszcza że po feralnym ostatnim weekendzie bitcoin w poniedziałek już wczesnym popołudniem podrożał 12 proc., a ethereum o 23 proc. Rynek kryptowalut na początku roku wyceniany był na bilion dolarów. W kwietniu został podwojony. Wydaje się, że w takiej sytuacji korekta była nieunikniona.

Giełda krypto nie tylko za granicą

W kryptowaluty inwestuje się na giełdach kryptowalutowych i platformach internetowych – podobnie jak standardowymi walutami, surowcami i kontraktami CFD. Te ostatnie również są tworzone na kryptowaluty. Najpopularniejsze i najdroższe są: bitcoin, ethereum i litecoin, ale jest ich coraz więcej i wciąż powstają nowe.

Najpopularniejszą polską giełdą kryptowalut jest działająca od 2014 r. BitBay. Ma już prawie milion użytkowników i status największej giełdy cyfrowych walut w Europie Środkowo-Wschodniej i trzeciej w Europie, a to nie koniec jej rozwoju, bo 11 maja bieżącego roku pozyskała nowego inwestora – amerykański FinTech.

Założenie konta na BitBay jest bezpłatne, prowadzenie również. Od handlu bitcoinem, etherum, tetherem i USD coinem – cyfrowym stablecoinem, powiązanym z dolarem amerykańskim, prowizja maker, czyli od realizacji oferty kupna/sprzedaży złożonej do tabeli ofert, wynosi 0 proc., a taker – pobierana w chwili zrealizowania istniejącej już oferty innego użytkownika – 0,1 proc.

Dużą zaletą giełdy jest możliwość inwestowania w złotych, a nie tak jak na giełdach zagranicznych, w euro lub w dolarach, ale BitBay nie jest jedyną polską platformą wymiany kryptowalut na rynku europejskim. Są jeszcze takie jak CoinDelaa, na której można handlować 50 parami walutowymi, w tym najbardziej popularnymi: bitcoinem, ethereum i litecoinem. Lepiej jednak korzystać z tych najbardziej ugruntowanych, żeby nie powtarzać błędów inwestorów handlujących na takich platformach, jak BitMarket czy CoinRoom, które po utracie płynności, ogłosiły upadłość.

Kontrakt czy opcja

Transakcje w języku polskim obsługuje założona w 2017 r. zarejestrowana na Kajmanach giełda Binance. Można na niej też płacić w złotych – również BLIK-iem. Konto – podobnie jak na BitBay – zakładane jest i prowadzone bezpłatnie. Prowizje maker wynoszą od 0,012 do 0,1 proc., a taker – od 0,024 do 0,1 proc. Giełda oferuje ok. 150 kryptowalut, a handel odbywa się na czterech rynkach walutowych: bitcoin, ethereum, binancecoin i tether. W języku polskim wszystkie informacje można znaleźć również na największej giełdzie kryptowalutowej – Coinbase, która w połowie kwietnia zadebiutowała na Nasdaq. Chicago Mercantile Exchange, amerykańska giełda instrumentów pochodnych utworzyła też kontrakty terminowe i opcje na bitcoina. Handel nimi rozlicza Commodity Futures Trading Commission, amerykański organ nadzoru finansowego, który reguluje amerykańskie rynki kontraktów terminowych. Do inwestowania w nie nawet nie jest potrzebny cyfrowy portfel, ponieważ są rozliczane w standardowych walutach.

Wystarczy otworzyć konto u zarejestrowanego brokera kontraktów futures, który będzie je prowadził i gwarantował transakcje. Maksymalna wielkość zamówienia wynosi 100 kontraktów.

W związku z rosnącym zainteresowaniem kryptowalutami i silnym zapotrzebowaniem na więcej narzędzi do zarządzania ekspozycją na bitcoiny, Grupa CME zdecydowała się 13 stycznia 2020 r. wypuścić również opcje na kontrakty terminowe na bitcoiny.

Z kolei 3 maja 2021 r. uruchomiła notowania kontraktów terminowych na mikrobitcoiny, czyli 0,1 BTC. To znaczne ułatwienie dla drobnych inwestorów, którzy nie dysponują grubymi portfelami.

Źródło: pieniadze.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA