fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

MP Oszczędności

Została okradziona. Musi spłacić kredyt za złodzieja hakera

"Po dwóch godzinach odkryłam podejrzane transakcje na koncie. Mało zawału nie dostałam"
Adobe Stock
Jeśli hakerzy przejmą dane do konta klienta banku i na jego nazwisko zaciągną kredyt, to okradziona osoba musi go spłacać, chyba że inną decyzję podejmie prokuratura bądź później sąd.

Umowy zawarliśmy prawidłowo. W takiej sytuacji nie możemy anulować pożyczki. Nie możemy też zwolnić z jej spłaty. Dalsze działania możemy podjąć tylko na wniosek organów ścigania lub na podstawie prawomocnego wyroku sądu – podkreśla ING Bank Śląski.

Wieloletnią klientką tego banku jest pani Ewa. Korzysta z bankowości mobilnej. Kilka miesięcy temu padała ofiarą hakerów. – Stało się to prawdopodobnie podczas ściągania aktualizacji wyszukiwarki gogle chrome – przypuszcza kobieta.

Jej odmówiono, hakerzy dostali

Hakerzy przejęli jej dane do logowania w banku. Nie dość, że oczyścili jej konto, to też zaciągnęli na jej rachunku kredyt konsumpcyjny na kwotę 12 tys. zł.

– Po dwóch godzinach odkryłam podejrzane transakcje na koncie. Mało zawału nie dostałam, bo jak kilka lat temu starałam się o kredyt w wysokości tysiąca złotych, to bank mi nie chciał go przyznać, a teraz bez problemu udzielił go oszustom, choć moje dochody nie wzrosły – opowiada kobieta.

Joanna Majer-Skorupa zastępca rzecznika prasowego banku, przyznaje, że „sytuacje, w których bank odmawia udzielenia kredytu, a po pewnym czasie udziela kredytu temu samemu klientowi nie należą do wyjątkowych”.

W ocenie kredytowej dochód wnioskodawcy nie jest jedynym wyznacznikiem. Mają na nią wpływ również inne okoliczności – przykładowo może nastąpić zmniejszenie obciążeń finansowych, zmniejszenie obciążeń wynikających z wnioskowanego kredytu, zmniejszenie kosztów utrzymania wnioskodawcy, zmiana oceny wiarygodności wnioskodawcy i wiele innych – wylicza Joanna Majer-Skorupa.

Podkreśla, że „dłuższy czas współpracy z bankiem zawsze pozytywnie wpływa na możliwość udzielenia kredytu, gdyż na jego podstawie bank może lepiej ocenić klienta”.

– Każdorazowo przy udzielaniu kredytu bank jest zobowiązany do wykonania oceny decydującej o udzieleniu kredytu, aby nie nastąpiło przekredytowanie klienta. Bank udziela kredytów klientom w sytuacji gdy wykonana ocena daje prognozę spłaty kredytu – zapewnia Joanna Majer Skorupa.

Pośrednik przelał pieniądze

Pani Ewa od razu złożyła reklamację, ale ta nie została uznana przez bank, który zmusza ją do spłaty cudzego kredytu.

– Bank nie cofnął przelewów wykonanych przez oszustów, stwierdził, że nie mógł tego zrobić – mówi rozgoryczona klientka.

W odpowiedzi na jej reklamację przedstawiciel ING Banku Śląskiego napisał: – Odbiorcą płatności był PayU SA. Wysłaliśmy do tej firmy prośbę o zwrot pieniędzy. Jest to pośrednik w szybkich transakcjach internetowych. Nadaje on każdej płatności unikatowe oznaczenie i przekazuje ją do docelowego odbiorcy – tłumaczył bank klientce.

Dodał, że „po przesłaniu pieniędzy PayU SA już ich nie ma, dlatego nie może ich oddać. Dane finalnego odbiorcy zna tylko pośrednik, dlatego do niego skierowaliśmy prośbę o zwrot pieniędzy”.

– Pośrednik poinformował nas w międzyczasie, że zwrot pieniędzy nie jest możliwy. Pośrednik powiązał wpłaty z transakcjami, a pieniądze przekazał do odbiorcy. Teraz tylko końcowy odbiorca może zwrócić pieniądze – napisał ING Bank Śląski pani Ewie.

Bankowcy zaznaczyli, że „od pierwszego zgłoszenia klientki minęło 30 dni. Jeśli nie otrzymała ona zwrotu, to powinna skontaktować się z PayU” .

– Tylko na wniosek klienta, firma ta może udostępnić dane odbiorcy. Niestety my nie mamy takich informacji i nie możemy o nie poprosić pośrednika – twierdzi bank.

Bank: pożyczka udzielona prawidłowo

W odpowiedzi na reklamację podnosi też, że „wniosek kredytowy można złożyć przez Internet. W ten sposób można też podpisać umowę kredytową.

– Aby to zrobić, trzeba znać login i hasło do bankowości internetowej oraz PIN do bankowości mobilnej. Dyspozycje w bankowości internetowej klienci zatwierdzają kodem z SMS – tłumaczy ING Bank Śląski.

Złośliwe oprogramowanie pomocne w kradzieży

Bank przypomina, że kod jest wysyłany na numer telefonu do autoryzacji, a dyspozycje w bankowości mobilnej trzeba potwierdzić kodem PIN. Wszystkie te dane powinien znać tylko właściciel usługi Moje ING.

– Pani umowy potwierdzono kodem autoryzacyjnym, który przesłaliśmy na numer telefonu wskazany do autoryzacji. Umowy zawarliśmy prawidłowo – podkreśla bank.

I dodaje, że „w takiej sytuacji nie może anulować pożyczki. – Nie możemy też zwolnić z jej spłaty. Dalsze działania możemy podjąć tylko na wniosek organów ścigania lub na podstawie prawomocnego wyroku sądu – tłumaczy bank.

I podkreśla, że z jego analizy i okoliczności, które opisała klienta jasno wynika, że zainstalowała ona na swoim urządzeniu złośliwe oprogramowanie.

A gdy zalogowała się do bankowości internetowej, ujawniła poufne dane. – Tym samym dała dostęp do swoich pieniędzy. Złośliwa aplikacja ma też możliwość odczytywania wiadomości SMS, więc także kodów SMS z banku, które są potrzebne do logowania, bądź wykonania transakcji – przyznał bank.

Jak na razie wstrzymał działania upominawcze wobec okradzionej klientki do końca maja. Poza tym pozwolił, by klientka nie opłacała ubezpieczenia kredytu.

W jednej z odpowiedzi na reklamację bank napisał klientce, że nie wyraża zgody na pozasądowym rozwiązywaniu sporu z konsumentem za wyjątkiem postepowania przed Arbitrem Bankowym przy ZBP oraz przed Rzecznikiem Finansowym.

– Jeśli chodzi o pozasądowe rozwiazywanie sporów konsumenckich, to w odpowiedziach na reklamacje podajemy klientowi ścieżkę, w jaki sposób może się odwołać. Wskazana jest tam możliwość wystąpienia przez z wnioskiem o rozpatrzenie sprawy do Arbitra Bankowego, jak też możliwość złożenia wniosku do Rzecznika Finansowego o przeprowadzenie pozasądowego postępowania w sprawie rozwiązywania sporów między klientem, a bankiem – tłumaczy Joanna Majer – Skorupa.

Złodzieje może być z dark netu

Pani Ewa o sprawie zawiadomiła policję. – Zawiadomienie w tej sprawie otrzymaliśmy pod koniec stycznia tego roku. Postępowanie  przygotowawcze w tej sprawie wszczęto   w dniu 17 lutego. Obecnie  w sprawie wykonywane są wszystkie niezbędne  czynności procesowe – poinformowała nas kom. Agnieszka Świerczewska, rzecznik Komendy Miejskiej w Siedlcach.

Policjantka dodała, że „na chwile obecną nie ustalono na czyje konto trafiły pieniądze, ponieważ nadal  czekamy na  zwolnienie z tajemnicy bankowej celem uzyskania  tych informacji” .

– Termin zwolnienia z tajemnicy bankowej  nie jest zależny od KMP Siedlce – dodała kom. Agnieszka Świerczewska.

Adrian Wysokiński, zastępca prokuratora rejonowego w Siedlcach potwierdza, że jest prowadzone śledztwo w kierunku art. 286 kodeksu karnego czyli niekorzystnego rozporządzenia mieniem i jak dotąd nikt w tej sprawie nie usłyszał zarzutów.

– W ostatnim czasie mamy więcej takich spraw, a to za przyczyną linków wysyłanych do klientów banku, którzy wchodzą w nie i tracą dane do własnych kont – mówi prok. Wysokiński.

Jego zdaniem najtrudniejsze w takich postepowaniach jest ustalenie IP urządzenia z którego korzystali hakerzy.

– Często robią to z dark netu, poza tym bywa, że pokrzywdzeni składają zawiadomienie o kradzieży pieniędzy z konta po kilku miesiącach, a operatorzy komórkowi i firmy informatyczne mają tylko rok na przechowywanie danych – przypomina śledczy.

Prok. Wysokiński przyznaje, że czasem udaje się namierzyć hakerów, którzy wyczyścili konta. – W wyrokach słyszą oni o obowiązku naprawienia szkody, ale wszystko zależy od ich sytuacji finansowej – przyznaje prok. Wysokiński.

Źródło: pieniadze.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA