fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

MP Karty płatnicze

Nie wrzucaj znalezionej karty na FB. Oszuści czekają

Odpływ pieniędzy z konta może się zacząć już w kilka minut od publikacji zdjęcia karty płatniczej w sieci
Shutterstock
Umieszczając w sieci zdjęcie znalezionej karty płatniczej, narażamy jej posiadacza na straty. Oszuści tylko czekają na takie okazje.

Ostatnio na grupie mieszkańców Otwocka i okolic na popularnym portalu społecznościowym jeden z internautów zamieścił zdjęcie znalezionej karty płatniczej wydanej przez PKO BP. Było na nim widoczne nazwisko, ale nie cały numer. Część autor postu zasłonił palcem. – To RODO – tłumaczył. Dodał, że szukał właściciela na Facebooku, ale nie znalazł. Pytał innych grupowiczów, co robić. – Karta znaleziona przy bankomacie? Ktoś szukał dziś rano, ale nie pamiętam gdzie – odpowiedziała jedna z internautek. Inna doradziła, by zanieść kartę do wystawcy – PKO BP.

Dane powinny być chronione

Podobne ogłoszenia na różnych grupach mieszkańców na portalach społecznościowych pojawiają się regularnie i to bez zasłaniania części danych. Co robić, gdy znajdziemy cudzą kartą? Czy można jej zdjęcie „wrzucić” do sieci? Okazuje się, że nie jest to dobry pomysł.

Publikowanie w sieci wizerunku zdjęć swoich czy znalezionych kart płatniczych niesie ze sobą wiele zagrożeń dla właścicieli. Nie wszyscy zdają sobie sprawę, że docierają one nie tylko do znajomych, ale też do oszustów, którzy tylko czekają na okazję, by je wykorzystać – mówi Grzegorz Culepa z biura prasowego PKO BP.

Przypomina, że bank już dwukrotnie przeprowadził akcję #Cyberstrażnik. – Dzięki codziennemu monitoringowi sieci #Cyberstrażnik namierzał treści i zdjęcia – takie jak fotografie kart płatniczych, dokumentów, mandatów i świadectw maturalnych. Po odnalezieniu informował internautów o możliwych zagrożeniach wynikających z udostępniania danych osobowych. Dzięki temu wiele wrażliwych treści zostało usuniętych – dodaje Grzegorz Culepa.

Także Emilia Kasperczak z mBanku wskazuje, że zamieszczanie w sieci zdjęć znalezionych kart nie jest najlepszym rozwiązaniem, a już na pewno nie pomaga osobie, która zgubiła kartę. – Ponieważ w ten sposób narażamy ją na to, że ktoś wykorzysta jej dane w niewłaściwym celu. Na przykład zrobi zakupy w sieci. Jeśli znajdziemy czyjąś kartę, najlepiej skontaktować się z bankiem, który ją wydał. Karta zostanie zablokowana. Potem należy ją zniszczyć – tłumaczy Emilia Kasperczak.

Miłosz Gromski z ING Banku Śląskiego przypomina, że informacje z karty płatniczej mogą być danymi osobowymi (szczególnie jeśli można je powiązać z innymi informacjami).

– A zestaw informacji składający się z numeru karty, daty ważności, kodu CVV/CVC może służyć do płatności kartą. Upublicznianie takich danych może prowadzić do nieuprawnionych transakcji, czyli do kradzieży – zauważa Miłosz Gromski. Dodaje, że na kartach ING Banku Śląskiego jest prośba o kontakt z bankiem w przypadku ich znalezienia i numer telefonu. Zresztą takie informacje są na wszystkich kartach płatniczych, niezależnie od tego, kto je wydał.

– Specjalista na infolinii zadba o bezpieczeństwo klienta i poinstruuje znalazcę o dalszych krokach – wyjaśnia Miłosz Gromski.

Także przedstawiciele Banku Millennium radzą, by w przypadku znalezienia czyjejś karty płatniczej postępować najlepiej zgodnie z komunikatem znajdującym się na plastiku. – Na ogół jest to instrukcja, by w takiej sytuacji zadzwonić pod wskazany na karcie numer lub odnieść kartę do najbliższego oddziału danego banku – tłumaczą.

Biuro prasowe Banku Pekao przypomina, że karta jest własnością banku, który ją wydał. – Wizerunku karty nie powinno się zatem udostępniać, gdyż bank może dochodzić swoich roszczeń wobec osoby, która się nią posłużyła – dodaje Pekao.

Anna Kulas, starszy specjalista ds. bezpieczeństwa w Credit Agricole, tłumaczy, że zamieszczanie kart w sieci obarczone jest bardzo dużym ryzykiem. – Takie dane jak imię i nazwisko, numer karty i data jej ważności są wystarczające do użycia jej w sieci, nie wszędzie wymagany jest kod CVV. Oznacza to, że nieuprawniona osoba może skorzystać z karty bez wiedzy jej posiadacza – zauważa Anna Kulas.

Szybko wyczyszczą konto

I taka sytuacja naprawdę może mieć miejsce. Rok temu bloger Maciek Budzich celowo zamieścił w internecie zdjęcia swojej karty kredytowej wraz z numerem CVV. – Po niecałych pięciu minutach od publikacji odnotowałem pierwszą skuteczną transakcję. Potem były mniejsze drobne zakupy i próby – podał bloger.

Po 19 minutach od publikacji jego karta debetowa została zablokowana. Przez ten czas z konta zniknęło prawie 300 zł. Złodzieje próbowali dokonać w sumie niemal 60 operacji.

– Wszystkie transakcje były operacjami przez internet, z czego spora część pochodziła z naszego obszaru – czyli nasi mnie okradali, ale były zakupami walutowymi, żeby od razu pieniądze wyprowadzić poza polski system bankowy, co utrudnia potem ewentualne próby odzyskania tych pieniędzy – relacjonował bloger.

Jeśli zamieścimy w sieci zdjęcie znalezionej karty, a ktoś wykorzysta te dane i dokona nią zakupów, to kto pokryje straty?

– Posiadacz rachunku odpowiada za nieautoryzowane transakcje do wysokości równowartości w walucie polskiej 50 euro, jeżeli nieautoryzowana transakcja jest skutkiem posłużenia się utraconym przez użytkownika lub skradzionym użytkownikowi instrumentem płatniczym albo przywłaszczenia instrumentu płatniczego – tłumaczy Magdalena Ostrowska z BGŻ BNP Paribas.

Dodaje, że odpowiedzialność posiadacza rachunku do wskazanego limitu nie będzie miała zastosowania, jeśli nie miał on możliwości stwierdzenia utraty/kradzieży karty przed tymi transakcjami. – Posiadacz nie ponosi odpowiedzialności za nieautoryzowane transakcje kartą MasterCard, jeśli dochował należytej staranności w zabezpieczeniu tej karty przed utratą lub kradzieżą i po stwierdzeniu utraty albo kradzieży karty niezwłocznie zawiadomił bank – wskazuje Magdalena Ostrowska.

A Miłosz Gromski z ING Banku Śląskiego dodaje, że klient w pełni odpowiada za nieautoryzowane transakcje, jeśli są one skutkiem „rażącego niedbalstwa”, czyli np. umyślnego udostępnienia karty lub jej danych. W Banku Pekao posiadacz karty może skorzystać z usługi polegającej na przejęciu przez bank odpowiedzialności za operacje do 50 euro, dokonane bez winy właściciela karty, ale jest to usługa płatna od 2,9 zł do 6 zł miesięcznie, w zależności od rodzaju karty.

W Banku Millennium można skorzystać z ubezpieczenia. To pakiet Ochrona Karty, w którym jeden z elementów – Ubezpieczenie od nieuprawnionego użycia karty – pozwala klientowi uniknąć odpowiedzialności za wszystkie przypadki nieuprawnionego użycia karty, nawet poniżej wspomnianej kwoty 50 euro, w ciągu 72 godzin przed jej zastrzeżeniem.

Źródło: pieniadze.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA