fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

MP Inwestycje

Branże i spółki „starej gospodarki” odporne na koronawirusa

Pandemia koronawirusa dosyć łagodnie obeszła się m.in z branżą budowlaną czy artykułów wykończenia i dekoracji wnętrz
Adobe Stock
Wspólnie z analitykami przyglądamy się spółkom, które, mimo iż działają w tradycyjnych branżach „starej gospodarki” , przechodzą przez kryzys suchą stopą.

Tradycyjne branże nie mają łatwego życia w okresie gospodarczych zawirowań wywołanych przez Covid-19, mimo to część spółek wywodzących się z nich radzi sobie zaskakująco dobrze.

Mimo niesprzyjającego otoczenia gospodarczego na warszawskim parkiecie poza branżą IT czy biznesami związanymi z szeroko pojętą ochroną zdrowia też nie brakuje firm, które są w stanie poprawiać przychody i zyski, nierzadko notując nawet wzrost rentowności.

Kryzys ich nie dotyczy

Kryzys dość łagodnie obszedł się z branżą budowlaną.

Kontrakty były realizowane bez większych zakłóceń. Skorzystali na tym przede wszystkim najwięksi giełdowi przedstawiciele tej branży z dużymi portfelami zleceń.

– Wpływ pandemii na branżę budowlaną okazał się minimalny, na co złożyło się kilka czynników. Z jednej strony spółki budowlane nie narzekały na brak pracy, gdyż o ile nowe zlecenia mogły zostać wstrzymane, o tyle kontynuowano realizację już posiadanych długoterminowych kontraktów. Z drugiej strony korzystały na niższych cenach materiałów oraz niższej presji na wynagrodzenia w związku z niepewnością o miejsca pracy. Branży nie dotknęły również rządowe restrykcje, a łańcuchy dostaw nie były w istotny sposób zakłócone – wyjaśnia Adam Anioł, analityk BM BNP Paribas.

– Mimo iż wydaje się, że największa niepewność już minęła, w obecnym otoczeniu nadal konserwatywnie preferujemy spółki z dobrze zdywersyfikowanym portfelem zleceń (Budimex, Erbud, Unibep), które posiadają ekspozycję nie tylko na kontrakty infrastrukturalne, w szczególności gdzie inwestorem jest GDDKiA, ale również prowadzą prace bardziej specjalistyczne w segmencie przemysłowym czy inżynieryjnym – dodaje.

Dużą odpornością na kryzys wykazuje się branża dystrybutorów autoczęści.

Udało im się skutecznie zneutralizować negatywny wpływ pandemii na wyniki. Kluczem do ich poprawy okazało się m.in. cięcie kosztów i wydatków, co mocno pozytywnie wpłynęło na poprawę marż i wyników Inter Carsu i Auto Partnera.

– Kolejny kwartał spółka notuje bardzo dobre wyniki. Wynika to z obniżenia poziomu kosztów mających częściowo trwały efekt. Spółka zamroziła również realizację projektów. Wydaje mi się, że wyniki te pokazują potencjał Inter Carsu – ocenia Sylwia Jaśkiewicz, analityk DM BOŚ. W jej ocenie solidny pod względem wyników III kwartał pokazał, że cały 2020 rok będzie udany.

– W naszych prognozach zakładamy, że tegoroczny zysk będzie wyższy od ubiegłorocznego i właściwie po trzech kwartałach nasza prognoza jest zrealizowana w prawie 90 proc. – wskazuje.

Na GPW nie brakuje firm, które są w stanie poprawiać przychody i zyski. Fot. Shutterstock

Na udany 2020 rok może też liczyć Auto Partner.

– Wstępne wyniki za III kwartał 2020 roku sugerują, że spółka prawdopodobnie odnotuje w 2020 roku rekordowo wysoki zysk netto. Będzie to efektem odporności na pandemię rynku napraw samochodowych, kontroli nad kosztami operacyjnymi oraz wzrostu marży brutto w branży części samochodowych – uważa Tomasz Sokołowski, analityk BM Santandera.

Wpływ pandemii i związanych z nią restrykcji w handlu ominął sieci sklepów spożywczych, czego przykładem jest Dino.

Właściciel sieci supermarketów nie miał większych problemów z kontynuacją pozytywnego trendu w wynikach, co było efektem rozwoju organicznego i poprawy efektywności. Co istotne, towarzyszyła temu poprawa marż.

– Strategia Dino zakłada stopniową poprawę marż operacyjnych w długim terminie, głównie z uwagi na wzrost skali działania. Dzięki coraz wyższej sprzedaży spółka jest w stanie uzyskiwać od dostawców coraz lepsze warunki, co wpływa na marżę brutto na sprzedaży. Ponadto wzrost obrotów pozytywnie przekłada się, poprzez efekt dźwigni operacyjnej (koszty stałe), na poprawę wskaźnika kosztów SG&A (sprzedaży i ogólnego zarządu) w relacji do przychodów. Zarząd optymalizuje więc oba wymienione parametry w celu uzyskania jak najlepszej marży EBITDA oraz EBIT. W poprzednich kwartałach Dino wspierane było także przez rosnące ceny żywności oraz uruchamianie nowych centrów logistycznych (optymalizacja kosztów) – wskazuje Michał Krajczewski, kierownik zespołu doradztwa inwestycyjnego w BM BNP Paribas. Zwraca uwagę, że pomimo pogorszenia się koniunktury gospodarczej Dino, działając w sektorze FMCG, jest mniej narażone na efekty spowolnienia gospodarczego.

Biorąc pod uwagę tegoroczne wyniki powodów do narzekań nie może mieć Asbis, zajmujący się dystrybucją sprzętu IT. Narastająco w trakcie trzech kwartałów skonsolidowane przychody ze sprzedaży wyniosły ponad 1,5 mld USD w porównaniu z blisko 1,3 mld USD w analogicznym okresie ubiegłego roku, co oznacza wzrost o niemal jedną piątą. Widać pozytywne trendy w zakresie osiąganych marż. Zysk rósł szybciej niż przychody. W trakcie dziewięciu tegorocznych miesięcy podwoił się i przekroczył 15 mln USD. Tegoroczne wyniki okazały się na tyle dobre, że spółka zdecydowała się podnieść całoroczną prognozę zysku netto.

Tradycyjne branże nie mają łatwego życia w okresie gospodarczych zawirowań wywołanych przez Covid-19. Fot. Shutterstock

Przemysłowe perełki

Korzystne warunki do wzrostu miała branża artykułów wykończenia i dekoracji wnętrz.

Kluczem do osiągnięcia lepszych od oczekiwań rezultatów był wzrost aktywności konsumentów w zakresie remontów, co sprawiło, że popyt na produkty do wykańczania wnętrz utrzymywał się na wysokim poziomie. Znalazło to odbicie w poprawie wyników takich spółek, jak Śnieżka, Decora czy Ferro.

– Szturm na sklepy i markety budowlane, który obserwowaliśmy w maju i czerwcu, nie przyniósł spadku popytu w kolejnych miesiącach tegorocznego sezonu. Było wręcz przeciwnie i dlatego jesteśmy bardzo zadowoleni również ze sprzedaży w III kwartale – podkreśla Piotr Mikrut, prezes Śnieżki.

Negatywnych skutków nie odczuła w wynikach Grupa Kęty. Co więcej, kryzys przyczynił się również do poprawy otoczenia rynkowego producenta aluminiowych komponentów.

– Przewagą spółki jest dywersyfikacja biznesowa. Segment opakowań giętkich jest niecykliczny i pandemia nie miała wpływu na jego funkcjonowanie od strony przychodowej. To właśnie on wraz z segmentem systemów aluminiowych w głównym stopniu przyczyniają się do poprawy tegorocznych wyników.

Dodatkowo głównym kosztem tego segmentu jest polietylen oraz polipropylen, którego ceny są mocno skorelowane z cenami ropy.

Tegoroczne załamanie cen ropy przyczyniło się do znacznego spadku cen tych surowców, co tym samym pozwoliło spółce zrealizować zdecydowanie wyższe marże niż w latach ubiegłych – wskazuje Łukasz Rudnik, analityk Trigon DM.

Kęty pozyskały nowych klientów wyrobów wyciskanych, wykorzystując słabość konkurentów w związku z ograniczeniami produkcyjno-logistycznymi.

Negatywnego wpływu pandemii próżno szukać w wynikach Newagu.

Słabsze otoczenie gospodarcze nie wpływa na realizowane kontrakty. Spółka jest przede wszystkim beneficjentem tej części budżetu unijnego, która przeznaczona jest na inwestycje w tabor kolejowy.

– Tegoroczne wyniki to pochodna kontraktów podpisanych nawet dwa lata temu, a obecny portfel zamówień przewiduje dostawy do 2022 roku. Tym samym spółka jest dość odporna na słabsze otoczenie gospodarcze. Jedynym negatywnym efektem, jaki widzimy i który może mieć wpływ na marże, jest osłabienie złotego w relacji do euro. Jak podaje spółka, ok. 30 proc. zakupów komponentów jest rozliczanych w tej walucie. Nie zmienia to faktu, że wyniki w 2020 r. prawdopodobnie wykażą wysoką dynamikę wzrostu rok do roku ze względu na rekordowy backlog – uważa Michał Pilch, analityk Erste Securities.

Źródło: pieniadze.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA