fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

MP Inwestycje

  • 31.10.2020

Warto obserwować, kto handluje akcjami. To ważna wskazówka

Adobe Stock
W ostatnich miesiącach nie brakowało ciekawych transakcji na rynku, w których kupującymi były osoby związane ze spółkami. To ważna wskazówka.

Wzrost zaangażowania insiderów w spółce z reguły jest pozytywnym sygnałem dla pozostałych uczestników rynku. Dotyczy to zwłaszcza firm o mniejszej kapitalizacji, niebędących obiektem zainteresowania działów analitycznych biur maklerskich. Informacja o zakupie akcji staje się często pozytywną rekomendacją dla innych inwestorów.

– W przypadku kupowania akcji celem może być wzmocnienie swojej pozycji w akcjonariacie, ale np. w okresie silnych spadków kursu spółki może to być chęć wysłania sygnału na rynek o niedowartościowaniu akcji spółki. Nie jest jednak tak, że insiderzy zawsze mają dobry timing podejmowania decyzji. Zawsze już po podjęciu decyzji może się pojawić czynnik, którego nawet oni nie brali pod uwagę, a który wpłynąłby na ich decyzję, gdyby go znali, choć to oni powinni przynajmniej teoretycznie wiedzieć więcej niż przeciętny inwestor – zwraca uwagę Mateusz Namysł, analityk mBanku.

Wiara w sukces zachętą do kupna akcji?

W ostatnich bardzo burzliwych miesiącach po stronie kupujących pojawiła się na rynku akcji część głównych akcjonariuszy i osób ze ścisłego kierownictwa spółek. Jest to o tyle istotne, że transakcje osób mających dostęp do informacji poufnych są zawsze z uwagą śledzone przez inwestorów.

W kontynuację dobrej passy notowań Dino najwyraźniej wierzy główny akcjonariusz spółki Tomasz Biernacki. Uaktywnił się zaraz po ogłoszeniu przez Dino dużo lepszych od oczekiwań rynku wyników finansowych za I kwartał, wydając na zakupy akcji kontrolowanej spółki 5,7 mln zł. Co ciekawe, wykorzystał do tego kwietniowo-majową korektę notowań, która zniosła kurs z prawie 190 do 155 zł. Obecnie akcje właściciela sieci supermarketów nie tylko z nawiązką odrobiły tę stratę, ale są wyceniane o ponad 40 proc. wyżej niż na początku stycznia br., wyznaczając w ostatnich dniach nowe historyczne maksima. Kapitalizacja sięgająca prawie 20 mld zł plasuje firmę w ścisłej czołówce najbardziej wartościowych spółek z GPW. Dino przekonuje do siebie efektowną poprawą przychodów i zysków, co jest odzwierciedleniem inwestycji w rozwój organiczny sieci i poprawy marż. Inwestorzy nadal pokładają w spółce duże nadzieje, ponieważ jest ona jedną z niewielu firm z warszawskiej giełdy, które mogą poprawić wyniki finansowe w obecnej sytuacji gospodarczej.

W wyniku ostatnich przetasowań w akcjonariacie CCC swoją pozycję umocnił Dariusz Miłek, założyciel i główny akcjonariusz obuwniczej spółki. Inwestor objął 6,85 mln akcji nowej emisji. Jednocześnie wystawił na sprzedaż 2,062 mln posiadanych akcji CCC. Tym samym pozyskał 4,787 mln walorów za 177,14 mln zł. W efekcie jego udział w akcjonariacie wzrósł do 31,1 proc. i ponad 38,2 proc. w głosach na walnym zgromadzeniu CCC. W wyniku wprowadzonych restrykcji w handlu branża odzieżowa była jedną z najbardziej poszkodowanych przez kryzys wywołany pandemią Covid-19. Ograniczenia związane z pandemią od połowy marca uniemożliwiły normalne funkcjonowanie centrów handlowych. Spółka najgorsze ma już za sobą, w czym duży udział miała zakończona sukcesem emisja, z której CCC pozyskało ponad 500 mln zł na m.in. kapitał obrotowy potrzebny grupie, aby dalej funkcjonować.

– Przeprowadzona z sukcesem emisja akcji, w której popyt kilkakrotnie przekraczał podaż, to wyraźny sygnał, że inwestorzy podobnie jak ja wierzą w przyszłość firmy. Jestem przekonany, że wyjdziemy z tego kryzysu wzmocnieni i gotowi na różne scenariusze w przyszłości, bo cały biznes musi się dziś dostosować do nowych realiów – komentował niedawno Miłek.

W akcjonariacie Oponeo.pl swoją pozycję umocnił Ryszard Zawieruszyński, jeden z założycieli firmy. W wyniku zakupu ponad 455 tys. akcji za ponad 9 mln zł zwiększył swój stan posiadania z 22 do 25,3 proc. Internetowy dystrybutor opon i felg nie tylko nie odczuł negatywnych skutków pandemii Covid-19, ale kontynuował wzrost biznesu, co dobrze wróży tegorocznym wynikom finansowym spółki. Zdaniem zarządu Oponeo.pl poziom 1 mld przychodów i poprawa zysku netto w 2020 r. są całkiem realnymi celami. W maju przychody ze sprzedaży wyniosły prawie 88 mln zł i były o 33 proc. wyższe niż w tym samym miesiącu poprzedniego roku.

– W związku z pandemią branża e-commerce zyskuje na całym świecie. Oponeo.pl również jest beneficjentem wzrostu zainteresowania zakupami przez internet. Dlatego spodziewam się, że ta tendencja będzie miała pozytywny wpływ na przychody grupy do końca 2020 r. – tłumaczył niedawno Dariusz Topolewski, prezes Oponeo.pl.

Celem wzmocnienie pozycji

Ostatnie zawirowania na rynkach wykorzystali też niektórzy właściciele kontrolowanych spółek, zwiększając swoje udziały w akcjonariatach. W ostatnich miesiącach wśród kupujących pojawił się Zygmunt Solorz-Żak. Argumenol Investment Company, fundusz inwestycyjny należący do miliardera, systematycznie skupował z rynku akcje ZE PAK. Dzięki przeprowadzonym transakcjom główny akcjonariusz zwiększył swój udział w energetycznej spółce z 57,8 do ponad 63 proc. (w czerwcu miały miejsce ostatnie transakcje), co wpisuje się w plan przejęcia całkowitej kontroli nad spółką. Warto przy tej okazji przypomnieć, że w poprzednim roku Solorz podjął próbę skupu wszystkich pozostałych akcji spółki, oferując w wezwaniu 7,47 zł za walor, ale oferta nie przekonała wszystkich akcjonariuszy.

Zdeterminowany, by zrealizować plan wycofania spółki z warszawskiej giełdy, wydaje się też być Stanisław Bieńkowski, główny akcjonariusz Stelmetu. W wyniku majowych transakcji nabył prawie 1,5 mln akcji spółki za łączną kwotę 12,28 mln, zwiększając zaangażowanie w niej do 94,5 proc. udziału w ogólnej liczbie głosów na walnym zgromadzeniu. Wśród sprzedających był m.in. Nationale-Nederlanden OFE, który pozbył się wszystkich papierów Stelmetu. Udział Bieńkowskiego wprawdzie nie daje możliwości ogłoszenia przymusowego wykupu akcji od akcjonariuszy mniejszościowych, ale jest już bardzo blisko wymaganego w takim wypadku progu 95 proc. W 2019 r. Bieńkowski próbował skupić wszystkie akcje Stelmetu w wezwaniu. Celem było wycofanie walorów spółki z obrotu na warszawskiej giełdzie. Początkowo zaoferował 7,74 zł za akcję, by ostatecznie podnieść cenę, tuż przed końcem zapisów, do 8,40 zł. Mniejszościowi akcjonariusze jednak nie odpowiedzieli na ofertę.

Aktywny na rynku był też Jerzy Mazgaj, jeden z udziałowców VRG. Na zakupy akcji inwestor przeznaczył prawie 1,7 mln zł. Po ostatnich transakcjach osobiście kontroluje 8,7 proc. kapitału, do tego część udziałów kontroluje za pośrednictwem innych podmiotów. Jest to o tyle istotne, że obecnie w spółce trwa walka o wpływy między akcjonariuszami.

Źródło: pieniadze.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA