fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

MP Finanse domowe

Kredyt hipoteczny dostawali ci, którzy mieli dużo pieniędzy

Adobe Stock
2020 rok był niecodzienny pod wieloma względami. Paradoksem na rynku kredytów mieszkaniowych było to, że „hipoteki” dostawali przede wszystkim ci, którzy mieli dużo pieniędzy na zakup nieruchomości.

Ponad 172 tysiące złotych gotówki – tyle przeciętnie posiadały osoby, które w ostatnim kwartale 2020 roku dostały kredyt na zakup mieszkania czy budowę domu – wynika z szacunków HRE Investments opartych na danych AMRON-SARFiN. Gdy do tego dodamy, że kupujący musi też zarezerwować pieniądze na pokrycie kosztów transakcyjnych (notariusz, podatek, pośrednik, opłaty sądowe), a do tego kupione lokum często trzeba wykończyć i wyposażyć, to okazuje się, że przeciętny nabywca dysponował całkiem sporym kapitałem znacznie przewyższającym wspomniane 172 tysiące.

Jak wskazuje Bartosz Turek z HRE Investments wynik jest wysoki, a nawet najwyższy w historii, ale tak jak w wypadku każdej średniej warto zajrzeć w jej głąb, aby lepiej zrozumieć czemu wynik jest taki, a nie inny. Pierwsze wrażenie może bowiem leżeć daleko od prawdy.

– W tym kontekście ważne jest na przykład to, że w czwartym kwartale na zakup mieszkań zadłużało się wielu mieszkańców dużych miast. Na przykład nabywcy z Warszawy odpowiadali za niemal 50 procent wartości wszystkich udzielonych kredytów w kraju – wynika z danych AMRON-SARFiN. Rok wcześniej odsetek ten był o jedną piątą niższy. Jest to o tyle ważne, że w większych miastach mieszkania są droższe, a skoro są droższe, to aby je kupić trzeba mieć proporcjonalnie więcej pieniędzy na wkład własny – zauważa analityk.

Ponadto w czwartym kwartale – w odróżnieniu od sytuacji z trzeciego kwartału – więcej było kupujących, którzy mieli dużo pieniędzy (wysoki wkład własny) i chcieli jedynie dopożyczyć relatywnie niewielkie kwoty na zakup nieruchomości. Dane z najnowszego raportu pokazują, że co siódmy kredytobiorca potrzebował pożyczyć na zakup jedynie niewielką część kwoty (do 30 proc. ceny).

W trzecim kwartale na niewielką część wartości nieruchomości zadłużała się co dziewiąta osoba. Z drugiej strony wyraźnie zmalało grono osób, które miały niewiele gotówki i zadłużały się na ponad 80 procent ceny nieruchomości. Takie kredyty odpowiadały w czwartym kwartale za 34,6 procent długów. Kwartał wcześniej było ich wyraźnie więcej, bo 38,3 procent – wynika z danych AMRON-SARFiN. W odróżnieniu od sytuacji sprzed kwartału wydaje się więc, że mniej rodaków postanowiło wykorzystać najtańsze kredyty w historii i zadłużyć się na większą część ceny mieszkania zostawiając sobie więcej gotówki w zanadrzu.

– Dobrym prognostykiem na kolejne miesiące jest to, że dwa największe banki postanowiły znowu zacząć udzielać kredyty z 10-procentowym wkładem własnym. Co prawda stawiają one w tych produktach dodatkowe wymagania odnośnie typu, lokalizacji, wartości czy wielkości finansowanej nieruchomości, ale bez wątpienia cieszyć powinno to, że już w większości instytucji można ubiegać się o kredyt hipoteczny mając 10 procent ceny mieszkania w gotówce – podkreśla Turek.

– To oznacza, że banki przestały się obawiać poważniejszej korekty cen mieszkań. Co jednak ważniejsze, osoby chcące kupić pierwsze w życiu mieszkania, będą w końcu mogły łatwiej zrealizować swoje marzenia o własnym „M”. Nie powinniśmy mieć złudzeń, że pod tym względem rok 2020 nie sprzyjał np. wyprowadzkom z domu rodzinnego. Jest szansa, że najbliższe miesiące będą pod tym względem lepsze. Warto mieć świadomość, że w ostatnich latach, co roku na wyprowadzkę z domu rodzinnego decydowało się nawet ponad 200-300 tysięcy osób w wieku 25-34 lata. Dane za 2021 rok powinny być pod tym względem gorsze, czego odreagowanie mamy szanse w kolejnych kwartałach oglądać – dodaje.

Źródło: pieniadze.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA