fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

MOTO Za kierownicą

Nowe Audi Q7: SUV kompletny

Producent z Ingolstadt zaprezentował zmodernizowaną odmianę swojego największego SUV-a. Audi Q7 przeszło znaczącą zmianę stylistyczną, ale również dostało zastrzyk technologiczny.

Audi zawsze celowało w środek. Z wielkiej niemieckiej trójki (Audi, BMW, Mercedes) samochody spod znaku czterech pierścieni miały pasować wszystkim – nie tak bardzo komfortowe jak Mercedes, ale też nie tak sportowe jak BMW. Zadowolony z nich miał być zarówno młody, jak i stary klient. Idealnym przykładem tej strategii jest Q7. Tylko podobno to jest tak, że jeśli coś jest dobre do wszystkiego to tak naprawdę jest do niczego?

Nowe Audi Q7.

Nowe Q7 zmieniło się pod względem stylistycznym i te zmiany widać. Z przodu nowy wzór wlotu powietrza, znak rozpoznawalny marki – „Single Frame” – czyli ośmiokątna atrapa chłodnicy o kształtach stosowanych tylko w Audi. Ten zastosowany w najnowszym Q7 został zapożyczony od Q8 i dostosowany do gabarytów pojazdu. To duży grill, bo taki z serii XXL, ale nie jest tak obciachowy jak ogromne nerki BMW. Zmieniono też kształt przednich reflektorów. Są teraz bardziej smukłe i wydłużone. Poza znanym systemem MatrixLED oferowane są też światła z wiązką laserową, która załącza się w określonych warunkach jazdy (prędkość auta musi być powyżej 70 km/h, a dookoła nie może być zbyt dużo światła i innych pojazdów). Według Audi światła laserowe oświetlają drogę na odcinku 600 metrów. Zmiany objęły również profil boczny. Projektanci dołożyli dodatkowe przetłoczenia, wprowadzono dodatkowe wzory i rozmiary aluminiowych felg. Trzeba przyznać, że ten SUV na 22-calowych kołach wygląda doskonale. Z tyłu jest nowa klapa bagażnika, listwa ozdobna pomiędzy reflektorami, nawiązującą do modelu A8 i nowe tylne światła. Od teraz każda wersja Q7 jest standardowo wyposażona w pakiet S-Line.

We wnętrzu nie zaszły zmiany tylko istna rewolucja. Kokpit został zapożyczony z Q8. W nowym Q7 są trzy wyświetlacze z czego jeden to poprawiony i unowocześniony Virtual Cockpit. Dwa pozostałe, w centralnej części deski rozdzielczej, służą do sterowania większością systemów. Nie są to typowo dotykowe ekrany. Tu każdy wirtualny przycisk trzeba dosłownie „wcisnąć”. Typowo dla Audi zastosowano we wnętrzu wysokiej jakości materiały. Miejsca też jest dużo. Q7 na życzenie może być 7-osobowe. Bagażnik również jest spory. Do dyspozycji mamy 865 litrów objętości w wersji standardowej, a po złożeniu tylnych siedzeń zwiększa się do bagatela 2050 litrów.

Audi stawia na nowe technologie i rozwój szeroko pojętego connectivity. Przykładem jest zastosowanie Car-to-X. Jest to układ połączony z infrastrukturą miasta, który również komunikuje się z innymi samochodami. Dzięki temu poruszając się po arterii miejskiej i szukając miejsca postojowego, dostaniemy informacje, gdzie jest możliwość zaparkowania. System informuje również za ile sekund zapali się zielone światło. Podstawą do funkcjonowania tego systemu jest odpowiednio przygotowana, komunikująca się z samochodem infrastruktura miejska. Kolejną nowością jest Audi Connect Key. Jest to cyfrowy kluczyk, który jak na razie można mieć zapisany na telefonach z systemem Android. Dzięki temu już nie będzie trzeba nosić przy sobie kluczyków. Wystarczy smartfon, aby otworzyć i zamknąć samochód, a co więcej wystarczy położyć go na ładowarce indukcyjnej, aby móc odpalić silnik.

Oferta nowego Audi Q7 opiewa na chwilę obecną w cztery warianty silnikowe. Podstawową odmianą jest 45 TDI – silnik wysokoprężny o sześciu cylindrach w układzie „V” i mocy 231 KM. Jego mocniejszą odmianę stanowi 50 TDI o mocy 286 KM. To właśnie tą wersję najczęściej wybierają klienci. Najmocniejszym wariantem jest SQ7 z silnikiem diesla V8 z podwójnym doładowaniem oraz elektrycznym kompresorem o mocy 435 KM. Dla fanów benzyn Audi przygotowało model 55 TFSI o mocy 340 KM. Wszystkie odmiany są miękkimi hybrydami (Milid Hybrid) z 48 woltową instalacją. Wyposażone są w dodatkowy akumulator, Belt Alternator Starter (BAS) oraz konwerter DC/DC. W nowym Q7 zastosowano zaawansowany system stabilizacji nadwozia, który zasilany jest właśnie z instalacji 48V. Jest to układ wykorzystujący pneumatyczne zawieszenie i nowo zaprojektowane stabilizatory. Dzięki temu ten ponad 5 metrowy SUV praktycznie nie przechyla się na zakrętach i co więcej nie ma tendencji do nurkowania przy hamowaniu czy przechylania sie podczas przyspieszania.

Audi Q7 to kawał auta. Prowadzenie tego kolosa to jednak sama przyjemność. Układ kierowniczy jest precyzyjny, a montowane stadardowo pneumatyczne zawieszenie pozwala bardzo komfortowo podróżować. Manewrowanie również nie sprawia żadnego problemu. To głównie zasługa tylnej skrętnej osi. Dzięki niej Q7 skręca jak Audi A4. Skrętna oś działa do 60 km/h. Koła skręcane są maksymalnie o 5 stopni w stronę przeciwną niż koła przednie. Z kolei powyżej tej granicy maksymalny kąt skrętu zmniejsza się do 2 stopni, a koła poruszają się zgodnie z przednimi. Zmieniono przełożenie układu kierowniczego, dzięki temu kierowca musi wykonać jedynie 2,4 obrotu od skrajnych pozycji, a nie tak jak było wcześniej 2,9 obrotu. To wszystko sprawia, że jazda nowym Q7 jest naprawdę przyjemna. Ten samochód niczego nie wymaga, a wręcz pomaga. Pokonywanie nim długich tras jest komfortowe, a przy wyborze silnika diesla, dość ekonomiczne. Podczas pierwszych jazd, wielkie Q7 zużyło jedynie 8,7 l/100 km w warunkach mieszanych.

Niestety wszystko co dobre musi też kosztować. Podstawowa odmiana tego SUV-a to wydatek 293 500 zł. Z kolei najpopularniejsza na rynku odmiana rozpoczyna się od 330 500 zł. Miłośnicy benzyny będą musieli uzbierać minimum 313 400 zł, a fani mocy wybierając odmianę SQ7 muszą mieć na koncie co najmniej 449 000 zł. Do tego trzeba doliczyć szereg kuszących opcji. Najlepszym tego przykładem jest testowy egzemplarz, który został skonfigurowany na bagatela 548 370 zł.

Wybierając Audi Q7, kupuje się samochód kompletny. To pakowny, wygodny i szybki SUV. Wielozadaniowość Q7 sprawia, że to auto sprawdzi się w większości sytuacji, które na co dzień oczekujemy od auta. Jeśli coś jest dobre do wszystkiego to tak naprawdę jest do niczego? W przypadku Audi to jakiś stary, wyświechtany slogan.

Źródło: moto.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA