fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

MOTO Tu i teraz

Unikaj chińskich opon całorocznych

Opony całoroczne mają być alternatywą dla ogumienia sezonowego. Liczne badania pokazały, że w warunkach umiarkowanych sprawdzają się i to całkiem dobrze. Jednak na rynku zaczęły się pojawiać tanie produkty m.in. z Azji. Eksperci postanowili je przebadać, a wyniki z testów są przerażające.

Na wstępnie trzeba uświadomić sobie jedną podstawową rzecz, opony stanowią jedyny łącznik pojazdu z nawierzchnią. To od ich stanu oraz parametrów zależy przyczepność, droga hamowania, a tym samym bezpieczeństwo podróżnych i innych uczestników dróg. Z tego względu wybór ogumienia do pojazdu nie powinien być uzależniany w pierwszej kwestii od ceny. Zdecydowanie ważniejszymi parametrami jest choćby droga hamowania na nawierzchni suchej i mokrej czy przyczepność.

Zmiana podejścia
Do tej pory praktyka była prosta. Na lato zakładało się opony letnie, a na zimę ich zimowe odpowiedniki. Jednak z biegiem czasu i coraz łagodniejszym okresem jesienno-zimowym, na popularności zyskały opony wielosezonowe, nazywane też całorocznymi. Dzięki ich wykorzystaniu kierowcy nie muszą dwa razy do roku wykonywać wymiany ogumienia, tylko za sprawą jednego kompletu cieszyć się z jazdy przez 12 miesięcy. Jest to nie tylko oszczędność czasu, ale też korzyść finansowa, gdyż nie ma konieczności inwestowania w drugi komplet, ich wymianę oraz przechowywanie. W rozważaniu o ogumieniu całorocznym pojawia się jednak odwieczne pytanie „co wybrać?”. Na rynku jest coraz więcej producentów oferujących tego typu opony. Wśród nich można wymienić m.in. marki premium jak: Goodyear, Continental, Michelin czy Dunlop, ale są też tak zwani producenci niskobudżetowi m.in. z Azji (Apollo, Ovation, Imperial, Blaacklion, Berlin).

Sprawie postanowili przyjrzeć się przedstawiciele niemieckiej organizacji konsumenckiej KÜS, zajmujący się m.in. monitorowaniem bezpieczeństwa pojazdów i ruchu drogowego, którzy dostrzegli rosnący trend tego typu ogumienia. Według szacunków udział niskobudżetowych opon stanowi ok. 20 proc. Z tego względu KÜS wybrał sześć kompletów całorocznego, taniego ogumienia z chin, w rozmiarze 205/55 R16 i porównał je (jako punkt odniesienia) do produktu oferowanego przez producenta premium – Goodyear Vector 4Seasons Gen-3.

Jak testowano?
Do testów wytypowano najpopularniejsze opony (pod względem sprzedaży) pochodzące z Azji: Apollo Alnac 4G, Ovation VI-782 AS, Imperial All Season Driver, Superia Ecoblue, Blacklion 4Seasons Eco BL45, Berlin AllSeason1, które badano przy wykorzystaniu identycznych samochodów – Volkswagen Golf. Wśród prób wytypowano: drogę hamowania, aquaplaning oraz sprawdzenie właściwości jezdnych. Same testy zostały przeprowadzone na dedykowanym torze testowym opon w Niemczech, przy wykorzystaniu, specjalistycznego sprzętu i oprogramowania najnowszej generacji. Wszystkie dane zostały zarejestrowane i ocenione przez ekspertów ds. opon na miejscu.

Goodyear Vector 4Seasons Gen-3.

Tragiczne wyniki
Na początek wykonano próbę nagłego hamowania na mokrej nawierzchni z prędkości 80 km/h. Już w pierwszym teście wyszła na jaw indolencja chińskiego ogumienia. Najgorzej wypadły Superia Ecoblue, które osiągnęły o 9,9 metra dłuższą drogę hamowania (41,6 metra) od ogumienia oferowanego przez Goodyeara (31,7 metra). W tym przypadku warto też zwrócić uwagę na fakt, że w momencie, gdy auto testowe z oponami premium, nieledwie stało w miejscu, jego odpowiednik z chińskimi oponami, przemknął koło niego z prędkością 39 km/h.

Inne testowane produkty nie wypadły lepiej. Drugi od końca uplasował się Blacklion 4Seasons Eco BL45 – uzyskując o 7,7 metra dłuższą drogę hamowania (39,4 m). Nieco lepiej spisały się opony Ovation VI-782 AS (+6,7 m; 38,4 m), Imperial All Season Driver (+6,5 m; 38,2 m), Berlin AllSeason1 (+5,5 m; 37,2 m). Wśród chińskich produktów najlepiej wypadł Apollo Alnac 4G, zatrzymując pojazd o 3,5 metra (35,2 m) dalej od auta z oponami referencyjnymi. Jeszcze gorsze wyniki wyszły przy próbie hamowania na mokrym z prędkości od 100 do 0 km/h. Podczas gdy auto z ogumieniem wzorcowym zatrzymało się, pojazd z najgorszym zestawem testowanych opon całorocznych (Superia Ecoblue) nadal miał prędkość nieco poniżej 49 km/h.

Droga hamowania to nie jedyny problem
Eksperci z KÜS zwrócili uwagę na jeszcze jeden problem związany z tanimi oponami całorocznymi – aquaplaning. Jest to pojęcie określające możliwości odprowadzenia nadmiaru wody spod opony. Gdy jest to niewystarczające, to dochodzi do powstania filtru wodnego, a tym samym oderwania ogumienia od nawierzchni, co prowadzi do utraty przyczepność. Na aquaplaning mają wpływ takie czynniki jak: stan opony, głębokość bieżnika, ciśnienie, prędkość jazdy oraz ilość wody zebranej na jezdni. KÜS wykonał taką próbę przy prędkości 80 km/h. Samochód z chińskimi produktami robił się podsterowny i nie można było utrzymać go na wybranym kursie – innymi słowy auto zamiast skręcać jechało prosto. Różnice sięgały od 21 do 31 proc., a w ekstremalnym przypadku testowe auto wypadło z trasy. Należy też dodać, że taka sytuacja nie miała miejsca w przypadku opon referencyjnych.

Eksperci po przeprowadzeniu badań oraz analizie wyników stwierdzili, że niskobudżetowe opony całoroczne mogą stanowić zagrożenie dla życia w krytycznych sytuacjach. KÜS dodał również, że jeżeli ktoś tylko i wyłącznie patrzy na cenę, to szuka oszczędności w złym miejscu. Organizacja wydała poradę „(…) dla wszystkich kierowców dbających o bezpieczeństwo: trzymaj ręce z dala od tanich opon!”. Przeprowadzone testy jasno pokazują, że w przypadku opon nie ma co oszczędzać. Nie jest to kwestia negowania konkretnych produktów, ale przejrzyście pokazane fakty, dlaczego ten element w samochodzie, który jest trzecią najszybciej kręcącą się częścią, trzeba wybierać z głową.

Źródło: moto.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA