fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

MOTO Tu i teraz

Autostrady: wiedeńska pułapka

fot. Wikipedia
Dla wszystkich podróżujących na południe tranzytem przez Wiedeń mamy dwie informacje: dobrą i złą. Niestety, skutki tej pierwszej w żadnym wypadku nie zrównoważą konsekwencji drugiej. Przynajmniej przez najbliższe trzy, cztery lata.

W tym roku austriacki odpowiednik naszej Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, czyli ASFINAG, ma zamiar wydać 1,2 mld euro na budowę i modernizację sieci autostrad i dróg ekspresowych (liczy ona obecnie 2223 km). 700 mln euro to pieniądze na nowe inwestycje, pozostała kwota to koszty renowacji istniejących autostrad, dróg ekspresowych i tuneli. Co prawda zarządca pociesza, że na 95 proc. sieci drogowej nie ma żadnych utrudnień, a tak, gdzie prowadzone są roboty opóźnienia w przejeździe mają być nie większe niż 5 minut na każdych 100 kilometrach, ale nie wszędzie taki ambitny plan uda się zrealizować. Można przypuszczać, że z taką sytuacją będziemy mieć niebawem do czynienia na wewnętrznej, wschodniej obwodnicy Wiednia, czyli autostradzie A23. Ale zacznijmy od dobrych wiadomości.

Szybciej od granicy do stolicy

Najczęściej wykorzystywanym drogowym szlakiem wiodącym na południe Europy: do Włoch czy Chorwacji, jest trasa prowadząca przez Czechy (autostrada A1 i potem od Brna do Mikulova droga nr 48, częściowo jako ekspresówka) i Austrię (A5 do Wiednia i od stolicy A2 w stronę Grazu i Klagenfurtu. Oczywiście nie jest to jedyna możliwość, ale z tej opcji Polacy korzystają bardzo chętnie. ASFINAG od kilkunastu lat konsekwentnie poprawia trasę od granicy do Wiednia, zastępując starą drogę B7, prowadzącą przez lokalne miasteczka, autostradą A5, zwaną Północną. Jesienią wydłuży się ona o kolejne 5 km obejścia Drasenhofen, które powstaje kosztem 50 mln euro. Oznacza to, że na A5 będziemy wjeżdżać niedługo po przekroczeniu granicy w Mikulovie. Jednak na dociągnięcie trasy do samej granicy poczekamy, bo Austriacy zapowiedzieli, że zrobią to dopiero wtedy, kiedy Czesi doprowadzą szybką drogę od swojej strony. A na to na razie się nie zanosi, mimo że stan techniczny trasy po stronie czeskiej, zwłaszcza w jej części prowadzącej przez zaporę w Pasohlavkach, jest coraz gorszy. Do pełnego ciągu A5 zabraknie jeszcze krótkiego odcinka pomiędzy węzłami Poysdorf Północ i Drasenhofen Zachód.

Jesienią 2020 r. ma być otwarty kolejny fragment Venviertel Schnellstrasse, czyli ekspresówki S3 prowadzącej od stolicy w stronę przejścia z Czechami pod Znojmem, także często wykorzystywanego przez polskich turystów. Kosztem 132 mln euro powstaje kolejny, 11-kilometrowy odcinek tej drogi, a po jego uruchomieniu do granicznej miejscowości Kleinhaugsdorf pozostanie jeszcze 14 km. Oczywiście także i tu po stronie czeskiej, przynajmniej na razie, nie ma planu doprowadzenia trasy o podobnym standardzie.

Z ciekawostek z nieco innego rejonu Austrii, ale także istotnego dla polskich kierowców – od wakacji 2018 r. trwa już budowa drugiej, liczącej 7,9 km nitki tunelu Karawanken, łączącego Austrię ze Słowenią w okolicach Villach (autostrada A11). Projekt realizowany wspólnie ze słoweńską agencją DARS (3,5 km podziemnej trasy leży już na terytorium Słowenii) ma potrwać do 2026 r. Do 2024 r. powstanie druga tuba, kolejne dwa lata zajmie remont istniejącej przeprawy. Całkowity koszt inwestycji to ok. 315 mln euro, z czego na Austriaków przypada 165 mln euro. Dlaczego o tym wspominamy? Choćby dlatego, że A11 jest najszybszą drogą do Planicy, gdzie odbywają się kończące sezon skoków narciarskich zawody w lotach na mamuciej skoczni Letalnica.

Potężny problem w stolicy

Zapowiadaliśmy jednak nie tylko dobre wiadomości. Według zapowiedzi ASFINAG-u już jesienią do generalnego remontu idzie kluczowy odcinek wewnętrznej obwodnicy Wiednia, prowadzącej przez mosty na Dunaju i mijającej Prater autostrady A23. Już dziś w godzinach szczytu tworzą się tam potężne korki, bo to najruchliwsza trasa w całej Austrii – średni dobowy ruch sięga tam 200 tys. pojazdów. Liczący 40 lat trzykilometrowy odcinek pomiędzy węzłami Prater i Simmering ma być remontowany do 2023 r. kosztem blisko 100 mln euro. Na tym fragmencie znajduje się m.in. 32 wiadukty i dwa węzły (St. Marks i Landstraße), które zostaną zrekonstruowane, a sama trasa na niektórych odcinkach ma być poszerzona. W trakcie prac zamknięty węzeł Simmering zostanie rozebrany, w jego miejscu mają powstać tereny rekreacyjne. Aby zapewnić płynność ruchu mimo prac budowlanych, o ile to możliwe, ASFINAG zapowiada częste zmiany prowadzenia pasów ruchu. Na remontowanym fragmencie zostanie wprowadzone ograniczenie do 60 km/h. Można się zatem spodziewać potężnych korków, zwłaszcza w szczycie wyjazdów zimowych i letnich.

Jakby tego było mało, do końca 2021 r. będzie również remontowany węzeł Kaisermühlen, skrzyżowanie A23 z Donauufer Autobahn A22. Węzeł został zbudowany na dwóch etapach – starsza część ma 40 lat, a młodsza 28 lat. Codziennie przejeżdża tędy ok. 150 tys. pojazdów. Całkowity koszt prac to 30 mln euro.

Na pocieszenie, rok po zakończeniu remontu A23 powinna zostać domknięta zewnętrzna obwodnica Wiednia, czyli trasa S1, której częścią jeździmy już po zjechaniu z autostrady A5. Liczący 19 kilometrów odcinek Schwechat-Süßenbrunn w sporej części zostanie poprowadzony w tunelu (8,2 km). Koszt tej ogromnej inwestycji to 1,9 mld euro. Kiedy zostanie zakończona, pędząc nad ciepły Adriatyk czy Morze Śródziemne możemy nawet nie zauważyć, że właśnie minęliśmy Wiedeń. Do tego czasu, o ile nie wybierzemy trasy alternatywnej, naoglądamy się go jednak aż nadto.

Źródło: moto.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA