fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

MOTO Tu i teraz

Bateriomaty (i inne atrakcje) wkrótce na naszych ulicach

fot. CityBee
Auta, rowery, skutery, hulajnogi… Na tym nie koniec. Operatorzy systemów sharingowych, czyli usług mobilności na minuty, ruszają z nowymi pomysłami. Na rynku robi się coraz ciekawiej.

Nadchodzą kolejne rewolucyjne zmiany w miejskiej mobilności. Jeszcze w tym roku na ulicach polskich miast pojawią się tzw. bateriomaty. Sieć maszyn, wzorowanych na paczkomatach InPostu, ma umożliwiać jednak nie odbiór przesyłek, lecz pobieranie wymiennych baterii, które miałyby zasilać współdzielone (tzw. sharing) elektryczne jednoślady – od hulajnóg przez rowery po skutery. Eksperci nie ukrywają, że projekt ten może dodatkowo napędzić i tak dynamicznie rosnący już rynek wynajmu ekologicznych pojazdów na minuty. Ale zmian w transporcie miejskim będzie więcej. Jak ustaliła „Rzeczpospolita”, nową niszę zagospodaruje CityBee. Litewski operator rusza właśnie z car-sharingiem busów. Na początek dziewięcioosobowe pojazdy będzie można pożyczać w Warszawie i Gdańsku.

Niczym sieć stacji paliw

Rodzimy startup Hop.City (dawniej znany pod nazwą Jeden Ślad) – pionier wynajmu e-skuterów na minuty na polskim rynku – prowadzi właśnie testy bateriomatów. Urządzenie, które ma pełnić funkcję szafy do przechowywania wymiennych baterii, a jednocześnie punktu ładowania różnego rodzaju e-pojazdów, to innowacyjne rozwiązanie nie tylko w skali naszego kraju, ale i w Europie. Podobne technologie na razie stosowane są jedynie w Azji. W Indiach stacje z akumulatorami rozwija Sun Mobility, a na Tajwanie – firma Gogoro, która ma aż ponad 1,3 tys. takich maszyn. Teraz własną sieć takich punktów w Chinach zamierza uruchomić CATI (producent baterii) i wyceniany na 150 mld dol. startup Ant Financial. W czerwcu obie spółki zainwestowały 140 mln dol. w budowę sieci automatów z akumulatorami. Te mają zasilać współdzielone rowery elektryczne Hellobike (operator usług tzw. bike-sharingu).

Hop.City może więc zagospodarować zupełnie nową niszę na rodzimym rynku transportowym. Pierwsze urządzenia postawi prawdopodobnie w IV kwartale. Na pierwszy ogień idą Wrocław, Trójmiasto i Warszawa. Rozwiązanie to ma zdecydowanie ograniczyć czas i koszty związane z ładowaniem floty jednośladów. Będzie też wygodne dla użytkowników. Maszyny mają być czynne całą dobę, przez siedem dni w tygodniu, zaś sam proces wymiany baterii zajmie ledwie kilka–kilkanaście sekund.

Na początek automaty będą obsługiwały wybrane typy baterii i będą głównie przeznaczone dla floty naszej i naszych partnerów. W I kwartale 2020 r. zamierzamy otworzyć już sieć dla wszystkich – operatorów skuterów i hulajnóg oraz użytkowników indywidualnych – mówi Łukasz Banach, prezes Hop.City, operatora, który wynajmuje swoje skutery m.in. w stolicy, Łodzi, Trójmieście i Szczecinie. Jak się dowiedzieliśmy, Hop.City chce budować sieć stacji z partnerami – firma prowadziła m.in. rozmowy z InPostem, a teraz negocjuje ze spółkami energetycznymi.

Tak będą wyglądać bateriomaty Hop.City /. mat.pras.

Plan jest taki, by w I kwartale przyszłego roku sieć liczyła 100 lokalizacji, zaś w trzyletniej perspektywie stanowiła połowę liczby tradycyjnych stacji paliw w największych aglomeracjach w kraju. – To oznacza, że chcemy, by np. w stolicy, gdzie działa około 300 stacji benzynowych, działało ok. 140 bateriomatów – wyjaśnia Łukasz Banach. Jak dodaje, koszt skorzystania z automatu dla użytkownika indywidualnego w przypadku ładowania hulajnogi nie przekroczy 1 zł, zaś skutera – sięgnie ok. 3 zł. – Inne ceny będą obowiązywać klientów biznesowych, którzy korzystaliby z naszego rozwiązania znacznie częściej – podkreśla.

Bus „free float”

We współdzielonym transporcie miejskim pojawia się coraz więcej nisz i możliwości. Jedną z nich dostrzegł CityBee. Litewski operator, znany w Polsce od października ub.r. głównie z car-sharingu samochodów dostawczych (na razie – po kilku miesiącach działalności – wycofał się z wynajmu e-hulajnóg), uruchamia właśnie flotę kolejnych pojazdów na minuty. Teraz, za pośrednictwem aplikacji w smartfonie, będzie można pożyczać busy. Usługa jeszcze w tym tygodniu wystartuje w Warszawie i Gdańsku. Na początek flota ma liczyć w sumie 29 aut Toyota Proace Verso. – To pierwsza tego typu usługa w naszym kraju – zaznacza Cezary Dudek, menedżer CityBee Polska. – Od dłuższego czasu obserwujemy, jak transport współdzielony zmienia miasta. Możliwość wypożyczenia pojazdu za pomocą mobilnej aplikacji zyskała już wielu zwolenników. Podążając za tym trendem, poszerzamy swoją ofertę.

Według Cezarego Dudka dziewięcioosobowe auta staną się dobrym rozwiązaniem na objazdowe wycieczki po mieście lub jako transfer np. na dworzec. Sprawdzą się także w dłuższych wyjazdach. – Przy wynajmie dostępna jest, tak jak przy dostawczakach, opcja tzw. free floatingu, umożliwiająca podróż samochodem do innego miasta, gdzie dostępne są busy CityBee, i zakończenie tam wynajmu bez dodatkowych opłat. Dla wygody użytkowników strefy parkowania busów są bardzo obszerne, znajdują się w najważniejszych punktach miast – dodaje przedstawiciel litewskiej spółki, która ofertę car-sharingową ma już w kilkunastu miastach Polski, m.in. w Krakowie, Poznaniu, Białymstoku i na terenie Śląska.

Bus CityBee / fot. CityBee

Popularność współdzielonych środków transportu w Polsce szybko rośnie. Auta i jednoślady na minuty można pożyczać już w sumie w ponad 70 miastach. Szacuje się, że nad Wisłą łącznie jest ok. 37 tys. rowerów, skuterów, hulajnóg i samochodów działających w systemach sharingowych. W przypadku aut wiodący gracze to m.in. Panek, 4mobility, Traficar i innogyGo. Na rynku rowerów króluje Nextbike, skuterów – Hop.City oraz Blinkee.city, zaś hulajnóg – Lime, Bird i Hive.

Czeka nas boom

Do 2025 r. liczba współdzielonych skuterów i hulajnóg w Polsce skoczy o 500 proc. Z kolei flota rowerów i aut zwiększy się o ok. 130 proc – wynika z raportu SmartRide.pl i Mobilnego Miasta. Prognozy analityków wskazują ponadto, iż przychody operatorów tych systemów na rodzimym rynku sięgną w perspektywie sześciu lat nawet 1,2 mld zł. Dane wskazują, że aplikacje do korzystania z tego typu usług sharingowych ma już w naszym kraju kilka milionów Polaków. Najwięcej użytkowników zarejestrowanych jest w systemach najmu rowerów – 2,2 mln, ale szybko rośnie popyt również na car-sharing (630 tys. użytkowników), e-hulajnogi (220 tys.) i skutery (310 tys.). Do 2025 r. liczba aut na minuty urosnąć ma z 3,5 do 8,3 tys., elektrycznych hulajnóg z 7,2 do 43,8 tys., a e-skuterów z 1,4 do 8,9 tys. [G]

OPINIA | Adam Jędrzejewski, prezes stowarzyszenia Mobilne Miasto

Usługi współdzielonej mobilności świadczy w Polsce ponad 30 firm, a docierają one potencjalnie do nawet 12 mln mieszkańców, z których około 30 proc. posiada konto w co najmniej jednej usłudze tego typu. Nie oznacza to jednak, że są to użytkownicy aktywni. Szacujemy, że na każdy pojazd w systemach sharingu przypada w Polsce średnio ok. 90 osób. W perspektywie 2025 r. spodziewamy się istotnego wzrostu w całej branży, sięgającego nawet 20–40 proc. rocznie

Źródło: moto.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA