fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

MOTO Tu i teraz

Eksplozja wodorowej stacji. Toyota i Hyundai mają kłopoty

W Norwegii, w poniedziałek wybuchł pożar na stacji tankowania wodoru. Operator zamknął wszystkie swoje stacje do czasu wyjaśnienia, a Hyundai i Toyota tymczasowo zaprzestają sprzedaży swoich samochodów z ogniwami paliwowymi.

Regionalny, norweski nadawca telewizyjny podał, że dwie osoby doznały obrażeń. Podczas wybuchu na stacji znajdowały się dwa samochody i w nich podczas eksplozji otworzyły się poduszki powietrzne. To właśnie pasażerowie tych aut doznali niewielkich obrażeń. Stacja stała w płomieniach jeszcze kilka godzin po wybuchu.

Wodorowa stacja należała do firmy Uno-X w położonym niedaleko Oslo mieście Sandvika. Była pierwszą stacją, która została zbudowana przy współpracy Uno-X i norweskiego dostawcy wodoru Nel Asa Nel. „Jest za wcześnie, aby spekulować na temat przyczyny i tego co poszło nie tak. Naszym najwyższym priorytetem jest bezpieczna obsługa na prowadzonych przez nas stacjach. Jako środek ostrożności, tymczasowo zawiesiliśmy pracę na dziesięciu naszych stacjach”, cytuje stacja E24 Jona André Lokke, prezesa Nel Asa Nel.

Przyczyna wypadku jest całkowicie niejasna. E24 cytuje Sindre Ostby Stub z organizacji ekologicznej o nazwie „Zero”: „Wodór jest jednym z najbardziej wybuchowych gazów. Jest więc jasne, że taki wypadek jest poważny. Z drugiej strony nigdy nie słyszałem o tego typu zdarzeniu.Ważne jest, aby ustalić dokładną przyczynę ”.

Toyota i Hyundai, które oferują samochody z ogniwami paliwowymi Mirai i Nexo ogłosiły po tym incydencie, że wstrzymają sprzedaż swoich samochodów wodorowych w Norwegii. Espen Olsen, rzecznik Toyoty w Norwegii powiedział, że do czasu ustalenia przyczyny właściciele Toyoty Mirai będą mogli wynająć inny pojazd bez ponoszenia kosztów. „Nie wiemy dokładnie, co się stało na stacji Uno X, więc nie chcemy spekulować. Ale wstrzymujemy dostawę, dopóki nie znamy przyczyny wypadku, ale również ze względów praktycznych – ponieważ obecnie nie ma możliwości uzupełnienia paliwa” – tak wypowiada się rzecznik Toyoty w Norwegii. Olsen podkreślił, że wypadek nie zmienia podejścia Toyoty do technologii wodorowej. „Samochody napędzane wodorem są co najmniej tak samo bezpieczne jak zwykłe. Zbiorniki wodoru są tak mocne, że nawet ostrzał broni nie może ich uszkodzić”. Olsen jest przekonany, że sprzedaż będzie kontynuowana po ustaleniu przyczyn wypadku. Toyota planowała sprzedać w 2019 roku w Norwegii około 20 egzemplarzy modelu Mirai. 2019 r. Jak dotąd siedem zostało sprzedanych.

Wypowiedzi Hyundaia są w bardzo podobnym stylu i treści. Akcje Nel Hydrogen, producenta komponentów do produkcji wodoru, który prowadzi joint venture z Uno-X, straciły dzień po wypadku 20 procent w dzień po wypadku.

Źródło: moto.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA