fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

MOTO Tu i teraz

Daimler już w szwedzkich rękach

Dieter Zetsche:
fot. Krisztian Bocsi/Bloomberg
Daimler ma już nowego szefa. Podczas dorocznego zgromadzenia akcjonariuszy w Berlinie z firmą pożegnał się Dieter Zetsche, który kierował nią przez 13 lat. Żartobliwym filmem zamieszczonym w internecie za czas inspirującej rywalizacji podziękował byłemu prezesowi jeden z największych konkurentów – BMW.

Miejsce Zetschego zajął Ola Kallenius, 49-letni Szwed, już kilka miesięcy temu namaszczony na następcę legendarnego szefa Daimlera. Ma przeprowadzić w koncernie ze Stuttgartu finansową i organizacyjną rewolucję. Obaj różnią się nie tylko wiekiem i wyglądem: Zetsche był wygadanym, ekspansywnym  inżynierem. Kallenius, wcześniej wiceprezes ds. rozwoju, jest raczej typem spokojnego księgowego. Za to jego nowa rola będzie wymagała zdecydowania i determinacji: musi on dokonać rozległych cięć w kosztach i znaleźć oszczędności na sfinansowanie zmian w produkcji. Umożliwi to program o nazwie „Move”, w ramach którego firma ma zmniejszyć o około 20 proc. koszty zarządzania i przynieść wielomiliardowe oszczędności. Powinien zapewnić też osiągnięcie planowanej marży zysku, obecnie zagrożonej komplikującą się sytuacją w globalnym handlu oraz narastającymi problemami w fabrykach. „Move” ma być gotowy latem.

Team Daimlera podczas prezentacji nowej klasy A: (od prawej) Markus Schäfer, Britta Seeger, Dieter Zetsche, Ola Källenius / fot. Bloomberg

Kierunkiem rozwoju mają być samochody elektryczne i cyfrowe usługi. Zmieniona struktura firmy zakłada podział na trzy odrębne jednostki obejmujące samochody osobowe i vany, pojazdy ciężarowe i autobusy oraz usługi finansowe. Wszystkie trzy podmioty będą należeć do Daimlera jako spółki holdingowej odpowiedzialnej za ogólną strategię koncernu. Takie rozwiązanie ma być nie tylko tańsze, ale powinno również przyspieszyć podejmowanie decyzji i ułatwiać poszczególnym jednostkom nawiązywanie współpracy z dostawcami nowych rozwiązań.

Kallenius zapowiedział ostatnio, że koncern będzie nadal korzystać z sojuszy w obniżaniu kosztów prac projektowych i zakupów dla Mercedesa. – Zwiększy się intensywność współpracy. Sojusze będą nie tylko z innymi firmami samochodowymi i dostawcami, ale także z firmami technologicznymi – deklarował nowy szef Daimlera. Będą one jednak weryfikowane pod względem osiąganych efektów. Grupa liczy też na zwiększenie oszczędności w produkcji baterii dla pojazdów elektrycznych, pracuje nad zmniejszeniem udziału drogich surowców, np. kobaltu w tych bateriach.

Jak informuje branżowy serwis Automotive News Europe, w ubiegłym tygodniu Kallenius obiecał, że Daimler stanie się bardziej ekologiczny. Firma obecnie osiąga zdecydowaną większość zysków na sprzedaży SUV-ów i sedanów. Tymczasem w 2030 r. ponad połowa globalnych dostaw marki ma mieć napęd w pełni elektryczny lub hybrydowy plug-in. Nie oznacza to jednak, że Daimler odejdzie od silników wysokoprężnych. Technologia diesla oferuje niższą emisję dwutlenku węgla niż porównywalne silniki benzynowe. – Będzie ona nadal odgrywać ważną rolę w Europie przez co najmniej kolejną dekadę – powiedział Zetsche.

Dieter Zetsche/ fot. Krisztian Bocsi/Bloomberg

Były już prezes to legenda niemieckiego przemysłu samochodowego. Dzięki sumiastym wąsom był także jednym z najbardziej rozpoznawalnych niemieckich menedżerów. Wyprowadził Daimlera z tarapatów, jakim była nieudana fuzja z Chryslerem. Doprowadził do poprawy jakości i zwiększenia sprzedaży m.in. dzięki poszerzeniu oferty o nowe modele w segmencie aut kompaktowych. Ma trafić do rady nadzorczej firmy i objąć stanowisko przewodniczącego po Manfredzie Bischoffie, ale dopiero w 2021 roku. Teraz przed dwa lata będzie odpoczywał.

Odejście Zetschego skomentował jeden z jego dwóch (obok Audi) największych rywali – BMW. Ale na wesoło, zamieszczając w internecie krótki, zabawny filmik. Przedstawia ostatni dzień prezesa koncernu ze Stuttgartu: najpierw widzimy gabinet, w którym wolno obraca się pusty fotel. Zetsche (a właściwie jego sobowtór) idzie korytarzem żegnając się z pracownikami. W recepcji oddaje kartę wstępu, wychodzi z budynku, wsiada na tyle siedzenie służbowej S-Klasy. Gdy samochód rusza, nostalgicznie patrzy w kierunku trójramiennej gwiazdy zwieńczającej budynek Daimlera. Wreszcie auto podjeżdża pod okazałą willę. Prezes żegna się z kierowcą, a gdy limuzyna oddala się, otwiera bramę garażową. Na ekranie pojawia się napis: „nareszcie wolny”. Przez krótki moment we wnętrzu garażu widać maskę zabytkowego mercedesa z lat 50-tych, ale zaraz przesłania go pomarańczowa sylwetka wyjeżdżającego z impetem roadstera BMW i8. Za jego kierownicą siedzi… Zetsche! Kolejny napis na ekranie: – „Dziękujemy ci Dieter Zetsche za tak wiele lat inspirującej konkurencji”. Film kończy logo BMW.

Ola Kallenius, nowy szef Daimlera / fot. Daimler

Na tę sympatyczną prowokację przedstawiciele Daimlera szybko odpowiedzieli na Twitterze: – Dziękujemy za uprzejmą sugestię, ale jesteśmy na 100 procent pewni, że przesiadł się na EQ.

To nie pierwszy raz, gdy obie marki pozwalają sobie na trochę luzu wobec siebie. Gdy w 2016 roku BMW świętowało swoje 100-lecie, Mercedes zaprosił wszystkich pracowników bawarskiego konkurenta do odwiedzenia Mercedes-Benz Muzeum, by mogli zobaczyć –jak zapowiedziano w zaproszeniu – „pełną historię samochodu”.

Źródło: moto.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA