fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

MOTO Tu i teraz

Dyson rezygnuje z elektrycznego samochodu. Zbyt ambitny plan

Brytyjska firma technologiczna, znana ze sprzętów gospodarstwa domowego miała ambitny plan zbudować swój własny samochód elektryczny. Plan się niestety nie powiódł, ale możemy zobaczyć, jak miał wyglądać.

Według doniesień The Times, Dyson chciał zbudować 7-miejscowego SUVa o oznaczeniu N526 z dużym zasięgiem. Plan zakładał wykorzystanie autorskich półprzewodnikowych akumulatorów, które miały pozwolić na przejechanie nawet 965 km na jednym ładowaniu. Wynik ten może zdumiewać, gdyż nawet lider rynku – Tesla, oferuje jedynie nieco ponad 500 km zasięgu.

Na motoryzacyjnej podstronie portalu dyson.com, można przeczytać słowa Jamesa Dysona: „Zespół Dyson Automotive opracował fantastyczny samochód; byli genialni w swoim podejściu, pozostając wierni naszym filozofiom. Jednak chociaż bardzo się staraliśmy przez cały proces rozwoju, po prostu nie możemy sprawić, aby był komercyjnie opłacalny. Poważny proces znalezienia nabywcy projektu, który jak dotąd niestety się nie powiódł”.

N526 miał być szybkim autem. Ważący około 2,6 tony SUV miał osiągać pierwszą setkę w przeciągu 4,8 sekundy, a maksymalnie rozpędzać się do 201 km/h. Moc na napędzanie auta pochodzić miała z dwóch, bliźniaczych silników elektrycznych, które łącznie generowałby 543-konie mechaniczne oraz 650 Nm maksymalnego momentu obrotowego.

Dysonowi tym razem nie udało się wprowadzić swojego produktu na szeroki rynek. Jednak firma nie poddaje się. Nadal będzie kontynuowany program inwestycyjny o wartości 2,5 mln funtów przeznaczonymi m.in. na nowe technologie. Na wspomnianej podstronie można przeczytać, że firma chce się skupić na produkcji baterii półprzewodnikowych i innych technologii, jak choćby: technologie wykrywania, systemy wizyjne, robotyka, uczenie maszynowe i sztuczna inteligencja oferują nam znaczące możliwości, które musimy wykorzystać obiema rękami.

James Dyson.

Niewątpliwie ten projekt miał szanse powodzenia, gdyż pod względem parametrów pozytywnie zaskakiwał. Szkoda, że nie znalazł się producent, który zdecydował się na wykorzystanie ciężkiej pracy zespołu Dysona. Można mieć jednak nadzieje, że prace nad półprzewodnikowymi akumulatorami nie zostaną zaprzestane, a ich potencjał nie okaże się być jedynie iluzoryczny.

Źródło: moto.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA