fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

MOTO Tu i teraz

Samochody będą dwa razy droższe

fot. AdobeStock
Normy emisji spalin spowodowały, że wiele modeli aut znikło z europejskiej oferty. To nie koniec. Nadchodzące nowe limity Euro7 jeszcze bardziej skomplikują układy napędowe. Według Luca de Meo, szefa Renault, wpłynie to znacznie na wzrost cen pojazdów.

Według Luca de Meo, szefa koncernu Renault, auta segmentu B, w 2025 roku, podwoją swoją cenę. Oznacza to, że takie samochody jak Renault Clio, Opel Corsa, Skoda Fabia już za cztery lata mogą kosztować około albo i ponad 100 tys. zł. Efektem tych zmian jest nadchodząca norma emisji spalin Euro 7/VII, która wymusi na producentach kolejne modyfikacje układów wylotowych, jak też samych silników spalinowych. Jak tłumaczy szef Renault, nowe przepisy wymuszą stosowanie skomplikowanych filtrów, których koszt jest znaczący. To w efekcie znacznie wpłynie na cenę zakupu. Co gorsza podwyżki będą najbardziej dotkliwe w przypadku tanich i popularnych modeli.

Renault Clio

„Oczyszczenie silnika spalinowego kosztuje określoną kwotę. Renault Clio za 15 tys. euro i Mercedes Klasy S za 120 tys. euro będą potrzebowały tego samego filtra cząstek stałych, który będzie musiał zawierać platynę, rod i inne drogie materiały. Jasne, że filtr w Klasie S będzie trochę większy, ale nadal będzie stanowił znacznie mniejszą część ceny całego auta i klient nie odczuje różnicy w wydatku. Co innego w przypadku małych aut” – powiedział de Meo w wywiadzie z przedstawicielami magazynu Autocar.

Filtr cząstek stałych

Jeżeli założenia szefa Renault się potwierdzą to w niedługim czasie możemy stanąć przed kolejnym kryzysem. Segment pojazdów miejskich jest obecnie drugim co do popularności w Europie. W 2019 roku udział tych samochodów zmniejszyły się o 6 proc., a w 2020 o 25 proc. W lutym tego roku pojazdy klasy „subcompact” (segment B) odpowiadały za 18,9 proc. europejskiego rynku – podało Jato Dynamics. Już teraz widać więc trend spadkowy. W efekcie można spodziewać się, że klienci widząc nieduże różnice w cenach zakupu pomiędzy autami z segmentu B i wyższymi, wybiorą auta większe albo nawet te z palety premium. Ostatni rok jest tego pewnym przykładem. To właśnie wtedy segment aut luksusowych przeżywał kolejny rozkwit.

Luca de Meo.

Kolejną rynkową zmianą, która zapewne nastąpi, będzie koniec z rabatami i upustami. Obecnie coraz bardziej znaczącą kwestią jest dobra wartość rezydualna. Już teraz marki starają się zwiększyć pozycję swoich modeli skupiając się w większym stopniu na wypracowaniu jak największej marży niż na ilości sprzedanych egzemplarzy. Podwyżka cen pojazdów spalinowych może spowodować jeszcze jeden trend – większa popularyzacja aut elektrycznych. Wyższe ceny samochodów z silnikami spalinowymi oraz coraz niższe ceny tych zasilanych z gniazdka, spowodują przesunięcie ciężaru sprzedaży w stronę pojazdów ekologicznych. Nie oznacza to jednak, że elektromobilność przejmie wodze i już nie będzie aut spalinowych. Według szefa Renault w 2030 roku, w Unii Europejskiej, będzie jeszcze wiele miejsc bez dostępu do rozwiniętej infrastruktury ładowania aut elektrycznych. To jasno wskazuje, że nie można wszystkich wrzucić do „jednego wora” i nakazać im przesiadkę na auta bateryjne.

Źródło: moto.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA