fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

MOTO Technologie

Startupy marzą o superautach

Pininfarina Battista
fot. Automobili Pininfarina
Rene-Christopher Wollmann, szef programu Project One w Mercedesie-AMG przeniósł się do Automobili Pininfarina. Startupy pracujące nad supersamochodami przyciągają twórców innowacji z dużych koncernów.

Dlaczego porzucają wydawałoby się idealne miejsca pracy? – Duże firmy potrzebują dużo czasu na przekształcenie się. A ja jestem dobry w superautach, które przygotowuje się w zupełnie inny sposób. Zrobiłem właśnie Project One i pojawiała się ta okazja — tak tłumaczył Reuterowi przyczynę przejścia do Automobili Pinifarina 37-letni Wollmann. Startup został założony w 2018 r. w Monachium przez indyjski konglomerat Mahindra & Mahindra. Porzucony przez Wollmana projekt nie doczekał się jeszcze rynkowego debiutu. Bolid Project One o mocy 1000 koni i maksymalnej prędkości 350 km/h, pokazany we wrześniu 2017 we Frankfurcie, miał trafić do sprzedaży w tym roku, ale problemy z homologacją po wprowadzeniu nowych testów WLTP, kontrolujących emisję spalin, przesunęły ten termin na 2020 r. „Jest jeszcze kilka szczegółów do rozwiązania” — stwierdził rzecznik AMG Jochen Übler.

Mercedes AMG Project One / fot. Mercedes

Dlatego startupy pracujące nad supersamochodami stawiają na napęd elektryczny. Wykorzystują też fakt, że postępy w wirtualnej inżynierii w zdecydowany sposób „zdemokratyzowały” projektowanie pojazdów, a specjalistyczne oprogramowanie i systemy IT, oferowane przez takie firmy jak niemiecka Ferchau Engineering czy włoska Danisi Engineering ułatwiają pracę nad samą konstrukcją. Automobili Pininfarina np. testuje wirtualnie skuteczność zaawansowanych systemów wspomagania kierowcy (ADS) stosując program symulacji jazdy dostarczony przez Danisi z Modeny. To przyspiesza prace i obniża koszty. Takie rozwiązania – przy niskoseryjnej produkcji – pozwala motoryzacyjnym manufakturom na opracowywanie konstrukcji, którymi mogą zawstydzić największych graczy na rynku. – W ten sposób projektujemy 80 proc. podwozia i zmniejszamy potrzebny na to czas o 6-8 miesięcy – wyjaśnia Paolo Dellacha, szef produktu w Automobili Pininfarina. Przed przyjściem do tej firmy zajmował różne stanowiska związane z testami i inżynierią w Ferarri, Maserati i Alfa Romeo.

CZYTAJ TAKŻE: Mercedes AMG Project One: Jeśli kupiłeś, to nie sprzedasz

Rosnąca rola startupów w rozwijaniu rynku e-aut premium to powrót do historii sprzed ponad 100 lat, kiedy utalentowani inżynierowie Gottlieb Daimler i Ferdinand Porsche byli w stanie stworzyć marki sportowych aut dysponując relatywnie skromnymi budżetami. Dziś graczami torującymi drogę ku elitarnym supersamochodom są m.in. Automobili Pininfarina, chorwacki Rimac, chińskie NIO czy Aiways, włoska Maniffatura Automobili Torino, amerykański Rivian czy Lucid Motors, a także szwajcarski Piëch Automotive. A to tylko kilka przykładów, lista jest znacznie dłuższa.

Pininfarina Battista / fot. Automobili Pininfarina

Wollmanna ściągnięto do Monachium nie tylko z powodu Project One, ale także dlatego, pomagał w opracowaniu elektrycznej wersji Mercedesa SLS AMG. Te umiejętności pomogą Automobili Pininfarina w wypuszczeniu na rynek własnego pojazdu o zerowej emisji spalin. Od powstania w 2018 ten startup zatrudnił całe grono najlepszych niemieckich inżynierów. Trafił tu m.in. Christian Jung, były główny inżynier w Porsche od systemów e-mobilności czy Peter Tutzer, były dyrektor techniczny w Bugatti. Ich dziełem jest elektryczne superauto Battista, które w wersji koncepcyjnej zostało pokazane podczas tegorocznych targów w Genewie.

CZYTAJ TAKŻE: Genewa 2019 | Piëch Mark Zero: Jak Robert Lewandowski

Battista, wykorzystująca elektryczny zespół napędowy opracowany przez inny startup z tej branży, chorwackiego Rimaca (ok. 1900 KM, 2300 Nm momentu obrotowego, napęd na obie osie), ma przyspieszać do setki w niecałe 2 s., a prędkość maksymalna (zablokowana elektronicznie) to ok. 350 km/h. Zestaw baterii o pojemności 120 kWh pozwoli przejechać do 450 km, choć oczywiście nie z maksymalną prędkością. Supersamochód monachijskiego startupu o włoskich korzeniach ma się pojawić na rynku już w przyszłym roku. Powstanie maksymalnie 150 szt. Battisty, za każdą z nich trzeba będzie zapłacić ok. 2,3 mln euro. – Rene Wollmann przyszedł do nas, bo powiedział, że trudno było realizować takie projekty w dużej firmie – wyjaśnił Reuterowi Michael Perschke, prezes Automobili Pininfarina.

Rimac C_Two / fot. Rimac

Wspomniana już firma Rimac Automobili już okrzepła na tym rynku – działa bowiem od 2009 r., zatrudnia ponad 500 osób a jej twórca, Mate Rimac zaczynał od przebudowy swojego, wykorzystywanego w rajdach BMW E30 323i na napęd elektryczny. Obecnie pracuje nad własnymi modelami, m.in. Concept One czy pokazanym podczas tegorocznej Genewy w nowej stylizacji koncepcyjnym C_Two, który ma wejść na rynek w 2020 r. Ten sam zespół napędowy co w Battiście ma go rozpędzić do setki w 1,85 sekundy a prędkość maksymalna to 412 km/h.

CZYTAJ TAKŻE: Aston Martin Valkyrie: Najbardziej ekstremalny supersamochód, jaki powstanie

Ale Rimac dostarcza również podzespoły innym firmom. Przygotowuje m.in. hybrydowe systemy akumulatorowe KERS do Astona Martina Valkyrie czy systemy akumulatorów do supersamochodu Koenigsegg Regera. Sukcesy firmy skłoniły Porsche do objęcia w niej w 2018 r. 10 proc. udziałów. – Napędy o mocy 700 kW i większej są produktem niszowym. Porsche skupia się na dużym wolumenie, nie ma możliwości zajmowania się każdą niszą, my możemy sobie na to pozwolić — wyjaśnił 31-letni dziś założyciel firmy, Mate Rimac. – Osiem lat minęło i Tesla ma nadal lepszy samochód od Audi E-trona czy Mercedesa EQC. I to nie dlatego, że Niemcy są głupi, ale dlatego, że nie poszli na całość. Oni biorą za podstawę silnik spalinowy i zmierzają ku elektryfikacji. Musk czy ja zaczęliśmy od elektrycznych napędów. To przewaga zarówno tak dużych już firm jak Tesla, jak i niszowych manufaktur, które po prostu myślą inaczej.

Koncepcyjny Piech Mark Zero / fot. Piech Automotive

Podobnie działa założyciel Piëch Automotive Toni Piëch, spadkobierca fortuny Ferdinanda Piëcha i prawnuk Ferdinanda Porsche. Przedstawiając podczas tegorocznych targów Genewie koncepcyjny model Mark Zero szwajcarski startup przyciągnął uwagę rozwiązaniami systemu zasilania elektrycznych supersamochodów. Za innowacyjne baterie odpowiada Desten Group, chińsko-niemiecka firma z Hong Kongu oraz Klaus Schmidt, szef działu R&D w Piëch Automotive, który wcześniej odpowiadał za technologie w BMW M. Ogniwo, które pozwala przejechać na jednym ładowaniu ok. 500 km), praktycznie się nie nagrzewa. W efekcie niskiej emisji ciepła baterie chłodzone są powietrzem, co pozwala „odchudzić” auto. Jednocześnie nowatorska technologia pozwoli naładować je w rekordowym czasie, zbliżonym do tankowania samochodu zasilanego konwencjonalnym paliwem. Jak zapewnia Piëch Automotive poziom 80 proc. naładowania można osiągnąć od zera w ciągu ledwie 4 minut i 40 sekund. To rozwiązanie może zrewolucjonizować rynek e-samochodów.

-dus

Źródło: moto.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA