fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

MOTO Finanse

Rozbijesz auto, sam powalczysz o odszkodowanie

Adobe Stock
Projekt ustawy o tzw. kancelariach odszkodowawczych może wykluczyć bezgotówkową likwidację szkód komunikacyjnych. Tak przynajmniej widzą to przedstawiciele branży moto.

Protesty przedstawicieli tego sektora wywołał projekt ustawy o świadczeniu usług w zakresie dochodzenia roszczeń odszkodowawczych. Powstał w Senacie i ma na celu wprowadzenie nadzoru nad działalnością firm odszkodowawczych, które pośredniczą w kontaktach pomiędzy poszkodowanymi i zakładami ubezpieczeń. To nie budzi większych zastrzeżeń. Jednak przy tej okazji przemycono przepis, który – jak twierdzi branża – cofnie nas do lat 90. XX wieku.

Dziś z samochodem uszkodzonym w wypadku zgłaszamy się do warsztatu i to z reguły on bierze na siebie rozliczenie z zakładem ubezpieczeń. Dogaduje się co do wyceny szkody i to na jego konto trafiają pieniądze z polisy. Zdaniem branży nowe przepisy wywrócą ten system. Właściciel auta z kosztorysem napraw przygotowanym przez warsztat będzie musiał iść do zakładu ubezpieczeń i sam starać się o odszkodowanie. Ubezpieczyciel będzie mógł zakwestionować kosztorys. Powoła wtedy swojego rzeczoznawcę i przedstawi swoją wycenę szkody, możliwe, że niższą. Klient będzie się mógł na to zgodzić albo toczyć długotrwały bój o wyższe odszkodowanie. Część takich sporów zakończy się w sądach. A gra idzie o wielkie pieniądze – w ubiegłym roku tylko z tytułu komunikacyjnego ubezpieczenia OC wypłacono 8,5 mld zł odszkodowań.

Spór o jeden punkt

A wszystko przez niewinnie wyglądający zakaz przenoszenia wierzytelności na doradcę lub osobę trzecią. Zdaniem branży motoryzacyjnej „osobą trzecią” może być warsztat samochodowy. – Sformułowanie „lub osobę trzecią” oznacza ni mniej, ni więcej tylko pełny zakaz cesji jakiejkolwiek wierzytelności przez ubezpieczonych. I dotyczy nie tylko odszkodowań za utratę życia i zdrowia, ale także możliwości cesji takich wierzytelności przez klienta na warsztaty samochodowe likwidujące szkody komunikacyjne najbardziej przyjazną dla klientów, bezgotówkową metodą serwisową – grzmi Marek Konieczny, prezes Związku Dealerów Samochodowych. – Tysiące Polaków znów będą musiały płacić za naprawy z góry i czekać tygodniami na decyzje ubezpieczyciela i swój samochód. A towarzystwa ubezpieczeniowe zarobią dodatkowe kilkadziesiąt milionów złotych.

fot. AdobeStock

Samochodziarze obawiają się, że część właścicieli aut odpuści w tej sytuacji walkę z ubezpieczalniami, zrezygnuje z napraw w autoryzowanych warsztatach i sięgnie po tańsze części. – To pogorszy stan bezpieczeństwa na naszych drogach – mówi Andrzej Sugajski, dyrektor generalny w Związku Polskiego Leasingu.

To nic nie zmienia

– Projekt ustawy dotyczy firm odszkodowawczych i nie ma żadnego związku z kontaktem kierowcy z ubezpieczycielem lub warsztatem. Poszkodowany będzie tak jak do tej pory bezgotówkowo naprawiał auto. Warsztat będzie mógł tak jak do tej pory być upoważniony do ustalenia kosztów naprawy od ubezpieczyciela i do odbioru odszkodowania w imieniu klienta. Ustawa nie ma wpływu na jakość napraw, a już tym bardziej na bezpieczeństwo na drogach – przekonuje tymczasem Marcin Tarczyński, menedżer ds. komunikacji i analiz w Polskiej Izbie Ubezpieczeń. Zdaniem ubezpieczycieli nowe przepisy mają jedynie uszczelnić system i obejmą tylko te warsztaty, przy których działa firma odszkodowawcza. A to nieliczne przypadki.

CZYTAJ TAKŻE: OC znów zdrożeje?

Nie uspokaja to branży motoryzacyjnej. – Można mówić, że te przepisy nie zmienią zasad rozliczania szkód, ale wątpliwości są. I jeśli nie da się tego zapisać w sposób, który nie będzie budził sporów, to te przepisy nadają się do wykreślenia z projektu – mówi Andrzej Sugajski.

Będą protesty

W środę rano projekt rozpatrzy sejmowa Komisja Sprawiedliwości. Branże motoryzacyjna i leasingowa zaapelowały do klubów poselskich i członków komisji o odrzucenie ustawy w całości lub o wprowadzenie poprawek ograniczających jej skutki. Organizacje zrzeszające polskich przedsiębiorców motoryzacyjnych i firmy pomocy drogowej zapowiedziały protesty: spowalnianie ruchu i blokady węzłów autostradowych. Mają też pretensje do senatora Grzegorza Biereckiego (PiS), którego wskazują jako autora kwestionowanych przepisów.

Senator nie odpowiedział na nasze pisemne pytania, nie znalazł też czasu na rozmowę telefoniczną. Zaprosił za to na środowe posiedzenie sejmowej Komisji Sprawiedliwości. [G]

Źródło: moto.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA