fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

MOTO Biznes

Wojna nerwów między Renaultem a Nissanem

Fot. Chris Ratcliffe/Bloomberg
Niemal już zamknięta fuzja Renaulta z Fiat Chrysler Automobiles wyhamowała w ostatniej chwili, kiedy Nissan zdecydował się jej sprzeciwić. A rząd francuski chce porozumienia z Japończykami, choć wcześniej wielokrotnie się z nimi spierał.

Nie wiadomo, jak dalej potoczą się losy fuzji

O tym, że Francuzom bardzo zależy na dobrych stosunkach na linii Paryż-Tokio wiadomo było od kilku miesięcy. Byli bardzo oszczędni w słowach, kiedy Japończycy aresztowali Carlosa Ghosna, byłego prezesa aliansu Renault Nissan Mitsubishi, choć zazwyczaj są niesłychanie aktywni, kiedy przyjdzie im bronić swoich obywateli. Po początkowym wsparciu dla pomysłu fuzji Renault FCA, rząd francuski nerwowo zareagował na japońskie obiekcje i to mimo faktu, że Nissan miał zagwarantowane wejście do holdingu, tyle że na późniejszym etapie. W ostatni czwartek ostatecznie FCA wycofała swoją ofertę, pomimo próśb ministra finansów Bruno Le Maire o kilka dni cierpliwości. John Elkann, prezes FCA chciał jednak zrobić fuzję „raz a dobrze”, tak jak było to uzgodnione.

Wstrzymanie fuzji nie złagodziło napięć na linii Renault-Nissan, ani rząd francuski-Nissan. Japończycy jako propozycję nie do przyjęcia określili ofertę rządową zmniejszenia pakietu akcji państwa z 15 do 10 proc. bo są zdania, że rząd w ogóle powinien wycofać się z firmy. Dzisiaj Renault ma 43 proc. w Nissanie, a francuski rząd ma 15 proc. w Renault Nissan. Jean-Dominique Senard, prezes Renaulta nie może darować Japończykom zablokowania fuzji i zapowiedział, że jego przedstawiciel w radzie nadzorczej jest gotów wstrzymywać się od głosu przy podejmowaniu każdej decyzji, czyli de facto ją blokować. Nissan nazwał taką zapowiedź „godną pożałowania”. W sytuacji, kiedy do podjęcia decyzji niezbędne są dwie trzecie głosów, to bez poparcia Renaulta prace rady nadzorczej są sparaliżowane.

John Elkan, prezes Fiat Chrysler Automobiles NV (z lewej) I Mario Monti, premier Włoch po spotkaniu na temat fuzji FCA z Renault na Uniwersytecie Bocconi w Mediolanie 27 maja 2019 r. / fot. Francesca Volpi/Bloomberg

Teraz Bruno Le Maire jest w Japonii, na spotkaniu ministrów finansów G20 (krajów najszybciej rozwijających się i G7). Dziennikarzom obsługującym konferencję próbował przekazać złagodzone stanowisko francuskie i powiedział, że „projekt fuzji z FCA pozostaje dobrą okazją”, chociaż z drugiej strony każda fuzja „musi gwarantować przetrwanie aliansu z Nissanem”. I że Renault musi najpierw uporządkować swoje stosunki z Japończykami, zanim zdecyduje się inne kroki biznesowe. Przy okazji kilkakrotnie podkreślił, że strony muszą się porozumieć, bo obecne napięcia nikomu dobrze nie służą.

Jean-Dominique Senard, prezes Renaulta jest gorącym zwolennikiem fuzji z FCA / fot. Ludovic Marin/AFP

Także prezes Nissana Hiroto Saikawa jest głęboko rozczarowany postawą francuskiego partnera. Jednocześnie jednak próbuje wprowadzić zmiany w radzie nadzorczej firmy, które jego zdaniem usprawniłyby zarządzanie. Saikawa przekonuje, że miałyby one zapobiegać w przyszłości takim nadużyciom, jakich dopuścił się Carlos Ghosn. Tyle, że Jean-Dominique Senard doskonale się orientuje, że wszystkie zmiany, jakie zamierzają wprowadzić Japończycy wynikają wyłącznie z chęci ograniczenia francuskich wpływów w Nissanie i aliansie. Do jakiegokolwiek porozumienia jest więc jeszcze bardzo daleko.

Źródło: moto.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA