fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

MOTO Biznes

  • 21.06.2019

Peugeot bacznie przygląda się fabryce w Gliwicach

Fabryka Opla w Gliwicach
fot. Bartek Sadowski/Bloomberg
W czwartek, 17 stycznia do gliwickiej fabryki Opla przyjedzie Carlos Tavares, prezes Grupy PSA. To jego kolejna wizyta, po której zdecyduje, co jeszcze trzeba zmienić i usprawnić, by polski zakład był równie efektywny, jak pozostałe fabryki koncernu. Okazją jest uruchomienie produkcji silników w zakładzie w Tychach.

W czwartek w Tychach rusza produkcja silników w nowej fabryce PSA. Będzie tam powstać 460 tys. silników rocznie. Inwestycja umacnia Polskę jako dostawcę jednostek napędowych. Co więcej, w czerwcu planowane jest otwarcie fabryki Daimlera w Jaworze, którą będzie opuszczać 500 tys. silników rocznie. 2019 r. będzie także pierwszym pełnym rokiem produkcji napędów hybrydowych w fabryce Toyoty w Wałbrzychu.

Ople Astra na taśmie w Gliwicach / fot. Opel

Szef PSA powinien być w bardzo dobrym humorze. Francuski koncern zdążył przed 1 września 2018 uzyskać wszystkie niezbędne homologacje, wymagane przez nową procedurę badania emisji spalin WLTP, co nie udało się większości konkurencji. Dzięki temu, oraz pełnej integracji Opla, PSA, jak podaje ACEA, sprzedała w 2018 r w Europie 2,459 mln samochodów, w tym 869 tys. z logo Opla/Vauxhalla i zwiększyła swój udział rynkowy do 16,2 proc. Jeśli uwzględnimy także auta dostawcze, to sięga on 17,1 proc. Aż trudno jest uwierzyć, że PSA w 2013 r. praktycznie była bankrutem. Wyniki finansowe za 2018 rok firma opublikuje w końcu lutego.

Fabryka w Gliwicach / fot. Bartek Sadowski/Bloomberg

– W Oplu jesteśmy nadal w trakcie wdrażania planu ratunkowego, za co odpowiedzialny jest Michael Lohscheller, dyrektor generalny Opel/Vauxhall. Jak widać po pierwszych efektach, wszystko idzie lepiej niż planowaliśmy. Po 20 latach strat finansowych w I połowie 2018 roku Opel zanotował zysk w wysokości 500 mln euro i 5 procentową marżę operacyjną. Nie ukrywam, że jestem zadowolony, że tak szybko udało się to osiągnąć — mówił Carlos Tavares „Rzeczpospolitej” w październiku 2018. Jego plan ratowania Opla był dokładnie przećwiczony wcześniej w Citroenie i Peugeocie. To działania obejmujące wszystkich aspekty działalności firmy, uwzględniające koszty stałe i ruchome oraz przychód na każde wyprodukowane auto.

– Nie wszystko udało się zrobić i jeszcze sporo brakuje, aby Opel rzeczywiście mocno stanął na nogach. Ale wiem, że plan restrukturyzacji jest odpowiedni. Nie ma w nim demagogii, którą słyszeliśmy w przeszłości. Dziś w motoryzacji konkurencja jest tak silna, że w każdej dziedzinie trzeba zachować ścisłą dyscyplinę: w zarządzaniu sprzedażą czy strukturą kosztów, we współpracy i negocjacjach z dostawcami komponentów i oczywiście z zespołami produkcyjnymi, ale także administracją, by pozbyć się zarówno biurokracji, jak i technokracji — mówił szef PSA.

Carlos Tavares, szef Grupy PSA / fot. Christophe Morin/Bloomberg

Zapewnił jednocześnie, że wszystkie fabryki w Grupie PSA mają taką samą szansę przetrwania. Ale to od nich zależy, co stanie się z nimi w przyszłości. – Każdy szef fabryki wie jak konkurencyjny jest pod względem kosztów i jakości porównując swój zakład z pozostałymi w Grupie. Mamy swoje punkty odniesienia i każdy zakład ma pełną dowolność we wprowadzaniu rozwiązań wypracowanych w innych naszych fabrykach, takich, które akurat wydają mu się najbardziej skuteczne. W tej sytuacji widzimy postęp w każdej z nich, a ich szefowie mają pełną świadomość, że pracują w nieustającym biegu i ich przyszłość jest uzależniona od tego, jak szybko są w stanie wprowadzać zmiany – tłumaczył Carlos Tavares.

Nie ukrywał przy tym, że w Gliwicach, które jeszcze w czasach kiedy należały do sieci produkcyjnej General Motors Europe należały do liderów, widzi ogromny postęp. – Zobaczyłem tam pełne zrozumienie procesów i spotkałem kompetentny zarząd i dobrze wyszkoloną załogę. I jedni, i drudzy mają pełną świadomość, jak ich zakład wypada w porównaniu z innymi z grupy. Wiedzą, że nie są fabryką niskokosztową, to im otwarcie powiedziałem, bo koszty produkcji w Gliwicach należą do średnich. Wyjaśniłem, że low costu od nich nie oczekuję. Mają natomiast czas na wprowadzenie zmian, bo tak jest w przypadku wszystkich naszych fabryk. Na razie wszystko idzie zgodnie z planem – tłumaczył szef PSA.

– Opel doskonale się wpasował do Grupy PSA – zapewnia Jean-Philippe Imparato, prezes marki Peugeot. – Każda z naszych marek ma bardzo precyzyjnie określoną rolę: DS to marka luksusowa, Citroen jest atrakcyjny dla młodych konsumentów, także „młodych duchem”, Opel pozostanie marką niemiecką, mimo że wszedł do francuskiej grupy. Dodatkową wartością dla nas jest to, że Opel sprzedaje się dobrze tam, gdzie np. Peugeot ma słabe wyniki. Nie ma więc między nami bezpośredniej konkurencji. Nie mówiąc już o tym, że mamy w Polsce doskonały zespół pracujący dla Grupy PSA.

Imparato będzie częścią delegacji PSA, która przyjedzie 17 stycznia do Polski. Czy w takim razie można oczekiwać, że Peugeoty będą produkowane w Gliwicach? -To zupełnie inna historia. Powiemy o tym, jak będziemy mieli coś do zakomunikowania – ucina prezes Peugeota.

Źródło: moto.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA