fbTrack

Literatura

Nowy zbiór wierszy Ewy Lipskiej „Pamięć operacyjna"

Ewa Lipska napisała „Pamięć operacyjną” pół wieku po swoim debiucie
WL, Michał Łepecki
W tym tygodniu do księgarń trafi zbiór wierszy Ewy Lipskiej noszący niepoetycki tytuł „Pamięć operacyjna".

Książka autorki zaliczanej od lat do ścisłego grona najlepszych polskich poetek (i poetów!) ukazuje się równo pół wieku po jej debiutanckim tomie „Wiersze". Na tomik składają się wiersze oszczędne w wyrazie, skondensowane i lapidarne pod względem formalnym, a przy tym pobudzające wyobraźnię czytelnika śmiałą, niekonwencjonalną metaforą. Jakby tego było mało, prowokują do dyskusji zaskakującą, by nie powiedzieć przewrotną, pod intelektualnym względem, refleksją.

Podobnie jak w wydanym rok temu zbiorze „Czytnik linii papilarnych" oraz innych zbiorach ogłoszonych w XXI wieku, takich jak: „Gdzie indziej", „Drzazga", „Pomarańcza Newtona" oraz „Pogłos", także w „Pamięci operacyjnej" poetka stawia czoła agresywnej współczesności i nowoczesności, a może nawet postnowoczesności. Z jednej strony świadczą o tym już tytuły poszczególnych wierszy, np. „Postęp", „Wykrywacz kłamstw", „Sztuczna inteligencja", z drugiej podniesione do rangi poetyckich rekwizytów, przywołane w poszczególnych tekstach globalne znaki i symbole, np. Facebook czy DNA.

W kolejnych utworach mowa o naszej „wspólnej pamięci operacyjnej", o skrzynkach e-mailowych, o fotografiach selfie, a nawet o przechwytywaniu danych. Nie znaczy to jednak, że świat poetycki wykreowany przez Lipską to rzeczywistość wirtualna. Nic z tych rzeczy. Akcja liryczna tych utworów rozgrywa się w świecie, w którym żyjemy tu i teraz, gdzie rządzą trzy zasady dynamiki Newtona, odwieczne prawa natury.

Defilady i olimpiady

Co prawda w wierszu tytułowym pada konstatacja „Siedzimy między wojnami", ale jednak na podstawie tego stwierdzenia nie da się powiązać poezji Ewy Lipskiej z mitem arkadyjskim. Wręcz przeciwnie. Akcja liryczna tych wierszy rozgrywa się w czasie poniekąd wyjątkowym, bowiem: „w czasach dysonansu", „w czasie apatii i zadymiarzy", w „czasach bijących na alarm", w „bezlitosnym czasie" i w „żrącym czasie", wreszcie w okresie „defilad i olimpiad", „rebelii i rewolucji", a także terroru.

Nasz świat zmierza ku agonii, o czym mowa w wierszu pod sugestywnym tytułem „Awaria świata", w którym czytamy: „Patrzymy na złom cmentarza./ Mniej więcej umarli. Ale więcej nic". Mało tego, w wierszu „Chłodnia": „Zaczynamy żyć w chłodni/ z przedłużonym terminem depresji". W „Mafii" poetka wyznaje: „sypiam między wersami/ z bronią gotową do strzału", zaś w „Wycieczce" zauważa: „Wycelowane w nas/ głosy z tłumikiem". W „Reportażu ze snu" na „posterunku kościoła" zjawia się „mundurowy Bóg", natomiast w „Bitwie pod Rozumem" tracimy „sporo krwi".

Historia i strach

Wizja opresyjnej, zgoła katastroficznej rzeczywistości – jaką kreśli się nam ku przestrodze – jest wszechogarniająca i wielce intensywna. Efekt ten osiąga poetka, stosując konsekwentnie zabiegi animizacji oraz antropomorfizacji. Historia, strach i postęp, którym poświęcono osobne wiersze, to nie są tylko pojęcia abstrakcyjne, lecz konkretne. To żywioły, a nawet istoty; na dodatek: myślące, odczuwające i działające – niczym człowiek. Ale też człowiek – bohater tych wierszy, kimkolwiek jest: kobietą czy mężczyzną, młodzieńcem czy starcem, jest wobec tych nieokiełznanych żywiołów bezbronny. Tyleż lapidarnym, co przekonującym tego przykładem „Historia":

Stój. Nie uciekaj przed nią.

Nie prowokuj jej.

Nie wykonuj

gwałtownych ruchów.

Nie odwracaj się nagle.

Ona nie zrobi ci krzywdy

dopóki

nie odbierzesz jej

miski z jedzeniem.

Podobnie jak z historią mają się tu sprawy z miłością i z ojczyzną, pojawiającą się w wierszach Ewy Lipskiej. Zwracając się do niej: „Nie podnoś na nich głosu/ Ojczyzno" – poetka traktuje ją jak kogoś, kogo dobrze zna, jak sąsiadkę czy nawet przyjaciółkę. Od Ojczyzny – wielką literą – odróżnia się tu ojczyznę pisaną małą literą. Prześwietlając znaczenie słowa „ojczyzna", poetka zastanawia się nad słowem „kraj". Czy można między nimi postawić znak równości? Pytanie bez odpowiedzi.

Tak czy owak: zarówno Ojczyzna, jak i ojczyzna są ponad historią i ponad polityką, chociaż z dwu wersów padających w wierszu „Zawsze może się zdarzyć": „Ale ojczyzna nie wtrąca się/ do polityki. Jest księgową wieków", wynika wręcz, że prędzej niż polityce poetka jest w stanie dać wiarę właśnie historii.

Sztuka i tradycja

O ile nie sposób odkryć prawdy w drodze politycznego działania, o tyle jest to możliwe poprzez sztukę, kulturę, dzięki dziedzictwu i tradycji. Nie bez przyczyny przecież nawiązuje poetka do Starego Testamentu i „Pieśni nad pieśniami", do Szekspira, Baudelaire'a i Roberta Lowella, przywołuje tytuł powieści Williama Faulknera „Absalomie, Absalomie...", filmu Luisa Bunuela „Pies andaluzyjski", kompozycji Richarda Straussa „Vier letzte Lieder". Przypomina postać żyjącego na przełomie XVI i XVII wieku matematyka, astronoma i astrologa Johannesa Keplera, jednego z tych śmiałków, których ambicją było mentalne poznanie, a zatem racjonalne przeniknięcie istoty świata, a nawet wszechświata.

Aby wypowiedzieć niepochwytną prawdę o świecie, czyli zbliżyć się – jak w wierszu o Keplerze właśnie – „do przewrotnej prawdy,/ która szczeka jak kłamstwo", Ewa Lipska zdaje się na siłę metafory. Jej liryka aż skrzy się od niezwykłych obrazów, takich jak: „puder porannej mgły", „upał w afekcie", „ciała niebieskie w czekoladzie", „czarne sutanny ptaków", „wiolonczele rozstrojonych traw", „bestia wspomnień", „próchnica czasu". Cóż, poezja to sztuka słowa, siłą poezji jest metafora, jej sens zaś objawia się na granicy między znaczeniem a wyobraźnią. ©?

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL