Literatura

Polacy nie czytają książek

Fororzepa/Sławomir Mielnik
W 2016 roku jedną książkę przeczytało 37 proc. Polaków, a po siedem lub więcej pozycji sięgnął co dziesiąty rodak.

Te dane zawiera najnowszy raport Biblioteki Narodowej. – W kontekście badań z poprzednich lat można mówić o stabilizacji czytania lub – biorąc pod uwagę większość społeczeństwa – nieczytania – mówi „Rzeczpospolitej” dr Tomasz Makowski, dyrektor Biblioteki Narodowej. – Od 10 lat poziom czytelnictwa utrzymuje się mniej więcej na poziomie około 40 procent. Lekko wzrósł procent osób czytających teksty dłuższe niż trzy strony, co zawsze jest ważnym dla nas sprawdzianem. Z naszych badań wynika, że książka staje się też coraz lepszym prezentem, wzrósł odsetek takich odpowiedzi z 15 do 21 procent. To z pewnością podnosi jej prestiż.

Niepokojący, jak wynika z Raportu Biblioteki Narodowej, jest fakt, że stale wzrasta odsetek domów bez książek. Obecnie jest to aż 22 procent. A w kilkunastu procentach domów są tylko szkolne lektury.

Największy spadek, który odnotowujemy od kilku lat, dotyczy studentów i uczniów powyżej 15. roku życia. Procent czytających w tej grupie spadł z 90 do 72 proc. Niepokój budzi także fakt, że jeszcze w 2002 roku czytało 97 procent specjalistów i kadry zarządzającej. Teraz ta liczba spadła. Korzystamy z bryków, pomocy naukowych, internetu, a to nie daje przyjemności czytania, nie rozwija wyobraźni, nie otwiera świata budowanego dzięki książkom.

Preferujemy nadal tematykę kryminalną oraz obyczajowo-romansową. Dobrze trzymają się książki historyczne, odnotowano tu ogromny wzrost tytułów. Lubimy też sięgać po książki, które są ekranizowane w kinach lub telewizji. Wśród najpoczytniejszych autorów na pierwszym miejscu jest Sienkiewicz, na drugim E. L. James, czyli autorka „50 twarzy Greya”.

W pierwszej dwudziestce są też m.in. Grochola, Bonda, Kalicińska. – To oznacza, że polscy autorzy wracają na wysokie pozycje u naszych czytelników. Jeszcze kilka lat temu trzy czwarte lektur to były tłumaczenia z obcych języków – podsumowuje dyrektor Makowski.

Książki czytane w 2016 roku najczęściej były pożyczane lub otrzymywane od znajomych, kupowane lub pochodziły z księgozbioru domowego. Na dalszym planie jako ich źródło znalazły się biblioteki. Pobranie książki z internetu wciąż stanowi marginalny sposób jej pozyskania.

Jakkolwiek książki w formacie cyfrowym (e-booki, skany, a także audiobooki) to bardzo niewielka część wskazań, liczba legalnie bądź nieformalnie pobranych z internetu książek, a także liczba deklarujących to osób, systematycznie rośnie. 7 proc. respondentów w 2016 roku przynajmniej raz czytało e-booka, tyle samo słuchało audiobooka, a mniej więcej połowa z nich wymieniła wyłącznie książki, które albo odsłuchano, albo przeczytano w formie cyfrowej.

Choć, jak czytamy w raporcie, więcej osób dostaje książki w prezencie niż korzysta z bibliotek publicznych, to wciąż liczba książek otrzymanych (do tego faktycznie czytanych) jest niższa niż książek wypożyczonych. Podobnie jest z pożyczaniem od innych osób. Wielu badanych pożycza od znajomych, ale mało kto pozyskuje w ten sposób więcej niż jedną–dwie książki rocznie.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL