fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lista 500

Nasza gospodarka może stać się beneficjentem kryzysu

Czas pandemii przyniósł wiele wyzwań, np. przejście na model pracy zdalnej. Ale umożliwił, a wręcz wymusił zmianę skostniałych często struktur – uważa Grzegorz Piechowiak, współzałożyciel firmy doradczej JP Weber.

Wiele firm rozwija swój biznes poprzez akwizycje. Część z nich okazuje się sukcesem, ale zaskakująco wysoki odsetek fuzji i przejęć nie przynosi spodziewanych korzyści. Dlaczego?

Przejęcie to bardzo skuteczne narzędzie rozwoju dla firm, ale musi być spełnionych kilka warunków, aby przyniosło ono oczekiwane rezultaty.

Jakie to warunki?

Przede wszystkim ważna jest odpowiednia i szybka integracja obu podmiotów. Taka, która nie zawsze, a prawdę mówiąc rzadko będzie oznaczać jakiś rodzaj bezwzględnego podporządkowania przejmowanej spółki nowemu właścicielowi. Trzeba też dużo wcześniej przeprowadzić dokładną analizę i sprawdzić, czy zakładane przez nas synergie kosztowe i operacyjne rzeczywiście są możliwe do osiągnięcia.

Na co jeszcze warto zwracać uwagę?

Od lat pomagamy firmom przy przejęciach, jesteśmy między innymi partnerem strategicznym firmy Wielton w jej ekspansji zagranicznej. Z naszego doświadczenia płynie prosty wniosek: firma przejmująca powinna zostawić stosunkowo dużą suwerenność spółce przejmowanej. Tak, aby podmiot, który przejmuje, mógł się tej organizacji „nauczyć" i korzystać z wiedzy i doświadczenia jej menedżerów. Ważne jest również opracowanie odpowiedniej struktury transakcji. Warto się zastanowić, czy będzie to model earn out (mechanizm polegający na ustaleniu ostatecznej ceny na podstawie przyszłych wyników finansowych przedsiębiorstwa – red.) czy też inny. Generalnie warto być elastycznym i podchodzić do przejęć z dużą dozą pokory.

Jak na rynek fuzji i przejęć wpłynie pandemia?

Na razie za wcześnie na konkretne prognozy. Mamy zbyt dużo niewiadomych. Faktem jest, że sporo procesów transakcyjnych zostało wstrzymanych, ale ten kryzys jest nietypowy – nie sposób przewidzieć, jak po odmrożeniu zachowa się gospodarka i jak będzie wyglądało odbicie. Czy będzie szybkie? Czy czeka nas dłuższe spowolnienie? Druga fala zachorowań? Takich pytań jest, niestety, wiele.

W poprzednich latach inwestorzy strategiczni i fundusze PE narzekali, że wyceny w transakcjach są bardzo wysokie. Czy nieuchronna recesja je obniży?

Spowolnienie gospodarcze z pewnością będzie mieć pływ na wyceny niektórych spółek. Każde ochłodzenie rynku, a tym bardziej recesja, powoduje jakieś obniżenie wycen aktywów. Ale nie przełoży się to automatycznie na wszystkie podmioty na rynku. Należy pamiętać, że na rynku jest wiele spółek, które przechodzą przez kryzys związany z pandemią stosunkowo suchą stopą lub z niewielkim uszczerbkiem dla biznesu. Jeśli są to spółki historycznie zdrowe, ich fundamentalna wartość nie ulegnie przecenie w czasie dekoniunktury gospodarczej. Przypomina mi to troszkę rynek nieruchomości: ceny mieszkań na rynku pierwotnym mogą rosnąć i spadać w zależności od sytuacji. Ale nieruchomości z rynku wtórnego, które są świetnie zlokalizowane, a do tego wcześniej przeszły remont generalny, nigdy nie stracą na wartości. Ich promocje nie dotyczą.

Jeśli rozmawiamy o spółkach w gorszej sytuacji, nie spodziewałbym się jakiegoś dramatycznego wzrostu liczby transakcji, chociażby dlatego, że zdecydowanie trudniej będzie teraz o finansowanie. Zmieni się też struktura przejęć.

Jak?

Pojawią się przejęcia wynikające ze wzrostu liczby tzw. distressed assets (aktywa wystawione na sprzedaż po okazyjnej cenie ze względu na konieczność ich szybkiego zbycia, zwane także aktywami zagrożonymi – red.). Na razie na polskim rynku takich transakcji nie widzimy jeszcze zbyt dużo. Wynika to z faktu, że wiele firm dostało różnego rodzaju wsparcie publiczne. Pamiętajmy, że sytuacja w tym obszarze nadal jest dynamiczna, pojawiają się kolejne wersje tarczy antykryzysowej, wciąż jest więc przestrzeń do korzystania z pomocy publicznej. Część firm funkcjonuje jeszcze siłą rozpędu lub sięga po inne narzędzia ratunkowe. Widzę, że choć nasi klienci nadal potrzebują jeszcze podstawowego wsparcia w postaci doradztwa prawnego czy podatkowego, to zaczynają już powoli pytać nas o usługi, które roboczo nazywamy wsparciem drugiej fazy, czyli CFO Advisory, M&A czy restrukturyzację. A wracając do wątku distressed assets, I kwartał tego roku pokazał, że wiele firm miało jeszcze dobre wyniki. Natomiast drugi może być już znacznie trudniejszy. Jeśli patrzeć w dłuższej perspektywie, recesja na pewno przyczyni się do wzrostu liczby distressed assets na rynku.

Które branże w najbliższych kilku- kilkunastu miesiącach będą najciekawsze pod kątem przejęć?

Jeszcze przed wybuchem pandemii dużym zainteresowaniem przejmujących cieszyły się spółki z sektora TMT (telekomunikacja, media, technologia – red.), i to się nie zmieni. Podobnie z branżą finansową. Na celowniku inwestorów mogą się również znaleźć przedsiębiorstwa działające w sektorze ochrony zdrowia. Są też branże, które na trwającej pandemii ucierpiały szczególnie mocno, jak turystyka, meblarstwo i sektor odzieżowy. Tam mogą pojawić się transakcje wynikające właśnie z trudnej sytuacji tych spółek.

Już od pewnego czasu mówi się, że europejskie aktywa są ciekawą propozycją dla inwestorów z Azji, a w szczególności z Chin. Tak rzeczywiście jest? Jeśli tak, to czy pandemia tego nie zmieni?

Europa, w tym Polska, jest dla azjatyckich inwestorów ciekawą opcją, widzimy ogromne zainteresowanie inwestycjami w Polsce m.in. ze strony Koreańczyków, którzy mimo pandemii zaczynają u nas swoje projekty. Składa się na to kilka czynników. Poziom industrializacji Polski jest jeszcze stosunkowo niski, do tego nadal jesteśmy uważani za kraj z relatywnie tanią siłą roboczą, a przy tym z wysokimi kompetencjami. Jeśli mowa o pandemii, wiele wskazuje na to, że na tle innych krajów europejskich spowolnienie gospodarcze w Polsce i tak będzie stosunkowo niewielkie (według prognoz Komisji Europejskiej w strefie euro prognozowany jest na 2020 r. 7,7-proc. spadek PKB, a w Polsce 4,3-proc. – red.).

Z jednej strony inwestorzy zagraniczni są zainteresowani Polską, a z drugiej rząd wdraża przepisy, które mają blokować zakupy strategicznych polskich aktywów przez podmioty z zagranicy. Konieczna będzie zgoda Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów na takie transakcje. Jak należy to oceniać?

Problem jest złożony. Warto odnotować, że inne kraje (np. Niemcy) w obliczu spadku wycen również w podobny sposób zabezpieczyły się przez przejęciem swoich strategicznych aktywów. Generalnie kryzys spowodowany pandemią sprawi, że każdy z krajów będzie ostrożnie patrzył na inwestorów zagranicznych, szczególnie jeśli będą oni wykazywali zainteresowanie aktywami o strategicznym znaczeniu dla gospodarki.

Ale globalizacji zatrzymać się nie da...

Oczywiście. Dzisiejszy biznes w dużej mierze ma charakter międzynarodowy i nic tego nie zmieni. Łańcuchy dostaw są globalne, a firmy mają zakłady w wielu krajach. Ale warto odnotować, że wraz z pandemią w Europie Zachodniej zaczęły pojawiać się głosy, żeby przenosić z Azji niektóre strategiczne zakłady (np. z sektora farmacji) z powrotem do Europy. Polska może być ogromnym beneficjentem tego typu zjawisk.

Tymczasem w Polsce trwa budowa tzw. narodowych czempionów. PKN Orlen finalizuje przejęcie Energi, planuje też fuzję z Lotosem. Jak należy oceniać tego typu transakcje?

Rozbudowa biznesu i umacnianie pozycji krajowych firm poprzez tworzenie narodowych czempionów jak najbardziej ma uzasadnienie. Ale kluczowe jest, żeby przy tego typu praktykach nie doprowadzić do monopolizacji sektora, bo będzie to miało negatywne skutki i dla rynku, i dla konsumentów. We wspomnianym przykładzie Orlenu i Lotosu sprawę nadal analizuje Komisja Europejska.

Warto przy tej okazji wskazać jeszcze na jeden wątek. Zwykło się kojarzyć tzw. narodowych czempionów jedynie ze spółkami Skarbu Państwa. Tymczasem pamiętajmy, że polskim czempionem może zostać każdy biznes, działający samodzielnie lub w formule PPP, który ma dobry wpływ na gospodarkę, podnosi konkurencyjność swojego sektora i buduje pozytywny wizerunek Polski na świecie. Mojemu sercu od zawsze bliskie były fuzje i przejęcia. Może dlatego mam szczególny sentyment do polskich firm, które odważnie walczą o swoją pozycję na rynkach zagranicznych. Takich firm jest więcej, niż nam się wydaje, ale rzadko chwalą się swoimi sukcesami. Warto byłoby, aby dały się wreszcie poznać światu.

Czy myśli pan, że z trwającego kryzysu i nieuchronnej recesji jako gospodarka możemy wyjść wzmocnieni?

Stanie się tak, jeśli wykorzystamy ten czas na zwiększenie efektywności biznesu, na poprawę wydajności pracy. Czas pandemii przyniósł wiele wyzwań, związanych chociażby z koniecznością przejścia na model pracy zdalnej. Ale z drugiej strony umożliwił, a wręcz wymusił zmianę dotychczasowych często skostniałych struktur. Pokazał, gdzie są możliwe oszczędności i jak zoptymalizować biznes. Podsumowując: jestem pewien, że możemy nie tylko wyjść z tego kryzysu obronną ręką, ale też stać się jego beneficjentami.

Grzegorz Piechowiak to ekspert ds. fuzji i przejęć oraz inwestycji, współzałożyciel i partner zarządzający firmy doradczej JP Weber. Jest również współzałożycielem globalnej organizacji doradczej Eight International, w której blisko współpracuje przy międzynarodowych transakcjach z firmami doradczymi we Francji, w Wielkiej Brytanii, Niemczech, Belgii, Holandii, we Włoszech, w Rosji i Indiach. Studiował w Wuerzburgu oraz Jenie. W trakcie pracy zawodowej uczestniczył w licznych międzynarodowych projektach oraz szkoleniach w USA.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA