fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Linie lotnicze i lotniska

Dwie linie lotnicze uziemione, jedna uratowana

Bloomberg
Sąd w Tallinie oficjalnie ogłosił bankructwo narodowego przewoźnika Estonian Air. Linia zaprzestała latania 7 listopada po tym, jak Komisja Europejska uznała za nielegalną pomoc dla tego przewoźnika

To drugi, po litewskiej Air Lithuanica, przewoźnik, który znika z nadbałtyckiego rynku. Podobny los groził łotweskiemu Air Baltic, którego w ostatniej chwili uratował niemiecko-cypryjski inwestor. Rząd w Tallinie w ciągu 2 lat dofinansował Estonian Air 90 milionami euro. Teraz linia musi zwrócić podatnikom te pieniądze razem z odsetkami. Pierwsze spotkanie z wierzycielami zostało zaplanowane na 15 stycznia. Po uziemieniu w listopadzie, linia poinformowała, że nie ma pieniędzy na zwrot za bilety wykupione na rejsy, które nie mają szansy się odbyć. Wtedy władze odłożyły 6,2 mln euro na ten cel. Zarządzający masą upadłości mają czas do 3 lutego 2016 na wypłacenie wszystkich odszkodowań. Po Estonianie jednak nie pozostała pustka. Tego samego dnia, kiedy upadł, władze stworzyły nową państwową linię Nordic Aviation Group.

Bez zysku

Estonian Air od dawna miał kłopoty. Przez ostatnie miesiące wykonywał kilka własnych rejsów dziennie, latał głównie na zlecenie innych przewoźników, m.in na trasie Wiedeń - Warszawa dla Austrian Airlines. Ponieważ była to linia państwowa, rząd estoński wsparł ją finansowo sumą 125 mln euro. Z tej kwoty wypłacono 90 milionów.

Komisja Europejska postanowiła się przyjrzeć tym wypłatom. Pierwszy raz w 2013 roku. W tym samym czasie, kiedy analizowała dokumenty restrukturyzacyjne złożone przez polski LOT. Potem, w 2014 roku, KE wszczęła formalne postępowanie wyjaśniające w sprawie pomocy dla Estoniana. Ostatecznie Bruksela uznała, że w wypadku estońskiego przewoźnika została naruszona zasada uczciwej konkurencji, ponieważ ta linia otrzymała już wcześniej dofinansowanie — w latach 2009 - 2013 10 mln euro.

Unijna komisarz ds. konkurencji Margrethe Vestager mówiła wtedy, że linie muszą ze sobą konkurować biznesem, a nie dzięki państwowym dotacjom, Estończycy zaś nie przeprowadzili restrukturyzacji i jedynie korzystali z państwowego dofinansowania.

Estonian powstał w grudniu 19991 roku i miał za zadanie pomóc w mobilności mieszkańców krajów bałtyckich. Nigdy nie była to duża linia. W najlepszym 2007 roku przewiozła pół miliona pasażerów i zatrudniała 200 ludzi. Od roku 2005 przewoźnik ani razu nie odnotował zysku.

Nowa linia estońska — NAG powstała dzięki publicznym pieniądzom. Na początku, na uruchomienie biznesu dostała 40 mln euro. Przewoźnik przejął załogi i 8 tras, na których latał Estonian. Władze zapewniają, że NAG w żadnym wypadku nie jest prawnym następcą Estoniana. Erik Sakkow, członek zarządu linii zapewnia, że w niedługim czasie dojdzie do rebrandingu, a nowy przewoźnik najprawdopodobniej będzie nazywał się Nordic Aviation.

Air Baltic uratowany

Estonian jest drugą linią z krajów bałtyckich, która bankrutuje. Przed nią zostały na ziemi Air Lithuanica (maj 2015), które powstały w 2013 roku, a jej właścicielem było miasto Wilno. Air Lithuanica narobiły ogromnych długów, jej utrzymywanie kosztowałoby właściciela 30 tys. euro dziennie.

Jedyną bałtycką linią, która daje sobie radę jest łotewski Air Baltic, linia która po kilku tygodniach latania zrezygnowała z połączeń Rygi z Krakowem. Ta linia także znalazła się w kłopotach finansowych, ale znalazł się prywatny inwestor z Cypru - Niemiec  Ralf-Dieter Montag-Giermes, który zadeklarował gotowość wpompowania w Air Baltic 52 mln euro. Tej inwestycji (przejęcie 20 procent Air Baltic) ma towarzyszyć również wsparcie od państwa. Air Baltic również groziło bankructwo — wykazał to audyt zrobiony na zlecenie Ministerstwa Transportu.

Gdyby nie pojawił się inwestor, przewoźnik nie miałby z czego zapłacić za zamówione bombardiery. Łotewska prasa pisała, że inwestor w Air Baltic, który jest znany także w Rosji może liczyć, że dzięki przejęciu łotewskiej linii łatwiej mu będzie odzyskać pieniądze, jakie stracił po wprowadzeniu przez UE sankcji wobec Rosji. media sugerowały, że ma on udziały m.in w Suchoj Super Jet i najprawdopodobniej będzie naciskał, żeby Air Baltic kupował rosyjskie samoloty. Niemniej jednak Martin Gaus, prezes Air Baltic, zapewnia, że cały czas szuka inwestora strategicznego w Europie. 30 grudnia linia poinformowała o otwarciu 2 nowych połączeń z Rygi — do Salzburga i do Werony.

Źródło: ekonomia.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA