fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Linie lotnicze i lotniska

Dwa lata więzienia za fałszywy alarm na lotnisku

materiały prasowe
Mężczyzna, który dzwonił na lotniska i straszył bombą został skazany na ponad dwa lata i cztery miesiące więzienia i zapłacenie 24 tysięcy złotych kary

Wczoraj w Nowym Dworze Mazowieckim zakończyła się sprawa Emila Ś., który w kwietniu tego roku trzykrotnie dzwonił na dwa warszawskie lotniska z informacją, że podłożył na nich bomby, co w konsekwencji wywołało alarmy i ewakuację całego terminala. Alarmy były fałszywe.

Po podsumowaniu strat związanych z zakłóceniem pracy lotniska, władze portu zgłosiły sprawę nowodworskiej prokuraturze i wnioskowały o ukaranie sprawcy. W efekcie zakończonego wczoraj procesu, sąd skazał go na dwa lata i cztery miesiące więzienia oraz nakazał zapłatę po 12 tys. złotych nawiązki na rzecz obu portów.

Pracownicy lotnisk i służby telefony z informacjami o bombach odebrali 5 kwietnia. W związku z tym z modlińskiego lotniska ewakuowano w sumie ok. 400 osób, z warszawskiego im. Chopina - 300. Oba lotniska zostały sprawdzone, nie znaleziono ładunków wybuchowych. Policjanci szybko ustalili mężczyznę, który był sprawcą obu fałszywych alarmów.

Prokuratura oskarżyła go o to, że przekazał informację o nieistniejącym zagrożeniu "wywołując przez to czynności organu ochrony bezpieczeństwa, porządku publicznego mające na celu uchylenie zagrożenia w postaci ewakuacji terminala, ewakuacji pasażerów i zabezpieczenia przez policję oraz straż pożarną" miejsc lądowania samolotów i pozostałych terenów obu lotnisk. Za taki czyn - zgodnie z Kodeksem karnym - grozi do ośmiu lat więzienia.

Skazany ma odbywać karę w warunkach terapeutycznych w związku z uzależnieniem od alkoholu. Na poczet kary sąd zaliczył mu okres tymczasowego aresztowania od końca kwietnia do końca sierpnia.

Wyrok nie jest prawomocny, można się od niego odwołać.

- Bezpieczeństwo podróżnych jest najważniejsze, dlatego każdą przesłankę o zagrożeniu, traktujemy z największą powagą – mówi p.o. prezes lotniska w Modlinie Leszek Chorzewski, cytowany w komunikacie. - Zawsze w takich sytuacjach będziemy domagać się nie tylko zwrotu poniesionych kosztów, ale przede wszystkim surowego ukarania autorów tego typu fałszywych informacji, które wywołują alarm i w konsekwencji paraliżują funkcjonowanie portu lotniczego. Zrobimy wszystko, aby wykorzenić takie „żarty" – dodaje.

Źródło: turystyka.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA