fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Linie lotnicze i lotniska

LOT czeka na nowy dreamliner

Rzecznik prasowy PLL LOT Adrian Kubicki
Newseria Biznes
Do floty LOT-u dołączy niebawem trzynasty dreamliner z 300 miejscami na pokładzie. Do końca roku przewoźnik spodziewa się jeszcze przynajmniej dwóch takich maszyn. Nie wiadomo, do kiedy uziemione pozostaną wadliwe boeingi 737 MAX 8

Na przełomie marca i kwietnia do Polski miał też przylecieć szósty boeing 737 MAX 8, ale w związku z kryzysem po katastrofie lotniczej w Etiopii decyzje w tej sprawie zostały tymczasowo wstrzymane.

- LOT był zmuszony uziemić pięć samolotów boeing 737 MAX 8 do odwołania. Te samoloty pozostaną uziemione do momentu, kiedy będziemy mieć pewność, że są bezpieczne. Zrobiliśmy wszystko, żeby to nie przełożyło się w istotny sposób na plany naszych pasażerów. Wynajęliśmy cztery dodatkowe samoloty, które zastępują niedostępne boeingi 737 MAX 8, dzięki czemu właściwie cała nasza siatka połączeń jest realizowana bez większych zmian. Jeśli już jakieś się zdarzają, to są one pojedyncze i nie wpływają na całokształt naszej siatki połączeń - mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes rzecznik prasowy Polskich Linii Lotniczych LOT Adrian Kubicki.

We flocie polskiego przewoźnika jest pięć samolotów boeing 737 MAX 8, które latają na popularnych trasach, między innymi do Londynu, Madrytu, Tel Awiwu i Frankfurtu. Wszystkie pozostają uziemione od połowy marca po decyzji Urzędu Lotnictwa Cywilnego, który zamknął polską przestrzeń powietrzną dla tego typu maszyn. Wcześniej przestrzeń powietrzną dla boeingów 737 MAX 8 zamknęły między innymi Wielka Brytania, Niemcy, Francja i Irlandia. Krótko potem podobną decyzję podjęła też Agencja Bezpieczeństwa Lotniczego Unii Europejskiej EASA.

Zamknięcie przestrzeni powietrznej dla tego typu maszyn w Europie i na świecie ma związek z marcową katastrofą boeinga 737 MAX 8 linii lotniczych Ethiopian, w której zginęło 149 pasażerów, w tym dwoje Polaków, i ośmiu członków załogi. Maszyna lecąca do stolicy Kenii Nairobi rozbiła się kilka minut po starcie z Addis Abeby. Wcześniej, w październiku ubiegłego roku doszło do podobnej katastrofy boeinga 737 Max linii Lion Air u wybrzeży Indonezji. Zginęło w niej 189 osób.

Maszyny tego typu weszły do komercyjnego użytku zaledwie dwa lata temu. Narodowy przewoźnik zastąpił uziemione maszyny wyleasingowanymi boeingami starszej generacji. LOT nie wie, kiedy nastąpi odwieszenie wstrzymania operacji lotniczych na MAX-ach, jednak podkreśla, że kluczowe jest wyjaśnienie kwestii bezpieczeństwa. Na początku kwietnia dyrektor generalny Boeinga Dennis Muilenburg przyznał, że do katastrof w Indonezji i Etiopii doprowadziła awaria oprogramowania MCAS (system zapobiegania utracie siły nośnej) w dwóch samolotach boeing 737 MAX 8 i zapewnił, że inżynierowie koncernu pracują nad wyeliminowaniem problemu.

- Nikt nie jest dzisiaj w stanie oszacować, ile ten problem potrwa. Wiemy, że zarówno producent, jak i wszystkie inne podmioty dokładają starań, żeby nie przebiegał on opieszale. Najistotniejsze to mieć pewność, że zmiany, które zostaną wprowadzone w tym samolocie, zapewnią bezpieczeństwo wykonywania rejsów. Wspieramy producenta, żeby ten samolot usprawnił jak najszybciej, ale jednocześnie nie pośpiech jest tutaj najistotniejszy - mówi Adrian Kubicki.

Pierwszy boeing 737 MAX 8 znalazł się we flocie polskiego przewoźnika pod koniec 2017 roku, piąty przyleciał na początku tego roku. Flota LOT-u miała powiększyć się jeszcze o kilka maszyn tego typu - kolejny MAX miał przylecieć do Polski z fabryki w Renton na przełomie marca i kwietnia, ale w związku z kryzysem decyzje w tej sprawie zostały tymczasowo wstrzymane.

- Technicznie - ponieważ te samoloty nie mogą na razie wykonywać rejsów w obrębie Europy ani na całym świecie - odbiór tych maszyn nie jest możliwy - mówi Adrian Kubicki - Do czasu ponownego startu boeingów 737 MAX 8 LOT będzie zmuszony wykorzystywać samoloty zastępcze w takiej liczbie i w takiej skali, żeby wykonać naszą zaplanowaną siatkę połączeń. Na razie są to są cztery maszyny, które wystarczają, żeby obsłużyć naszych pasażerów i zaplanowane rejsy - dodaje.

Rzecznik LOT podkreśla, że zmiany nie wpływają na rozkład lotów. Koszty leasingowania zastępczych samolotów mogą mieć za to wpływ na finanse spółki. - Te koszty oczywiście są skrupulatnie liczone, ale nie posługujemy się żadną kwotą, dopóki ten problem nie zostanie rozwiązany. Na tego typu podsumowania jeszcze przyjdzie czas - mówi Adrian Kubicki.

W oświadczeniu prasowym biuro prasowe LOT poinformowało, że na razie nie zapadły ostateczne decyzje o ewentualnym dochodzeniu roszczeń finansowych wobec Boeinga w związku z uziemieniem maszyn ani wstrzymaniu dostaw kolejnych boeingów 737 MAX 8. - Jeśli chodzi o kwestie odszkodowania, zachowujemy dyskrecję. Jesteśmy w bezpośrednim kontakcie z producentem samolotu i z leasingodawcą, który finansuje dla nas te maszyny. Wypracujemy takie rozwiązanie, które będzie korzystne dla spółki korzystne i w jakiś stopniu będzie rekompensowało to, co jest skutkiem uziemienia tych maszyn, ale w modelu współpracy, nie w żadnym modelu siłowym - mówi Adrian Kubicki.

Przewoźnik nie może na razie odebrać kolejnych boeingów 737 MAX 8, ale do jego floty lada chwila dołączą nowe dreamlinery, które będą obsługiwać połączenia dalekiego zasięgu, między innymi Singapur, Tokio, Seul, Pekin, Nowy Jork, Chicago, Los Angeles i Miami.

- Za kilkanaście dni do floty LOT-u dołączy trzynasty dreamliner i jednocześnie piąty w wersji 787 Dash 9, który zabiera na pokład prawie 300 pasażerów. Tych samolotów do końca roku spodziewamy się jeszcze przynajmniej dwóch. W sumie będziemy mieli 15 dreamlinerów, rekordowo dużo. To umożliwi nam otwieranie nowych połączeń dalekiego zasięgu - mówi Adrian Kubicki.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA