fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lekkoatletyka

Doping. Zabawa w chowanego

Salwa Eid Naser
Salwa Eid Naser – mistrzyni świata w biegu na 400 m
AFP
Kolejna gwiazda uniknęła kary za dopingowe przestępstwo z powodów proceduralnych. Takie historie podważają wiarę w to, że angażowanie olbrzymich sił i środków w walkę z dopingiem ma sens.

Urodzona w Nigerii reprezentantka Bahrajnu Salwa Eid Naser rok temu w Ad-Dausze została mistrzynią świata w biegu na 400 metrów.

Eid Naser dla szukającej nowych gwiazd federacji World Athletics jest skarbem, bo jej czas – 48.14 – to trzeci wynik w dziejach konkurencji. Szybsze były tylko Marita Koch (NRD, 47.60) i Jarmila Kratochvilova (Czechosłowacja, 47.99). Pierwsza biegała dla dopingowego imperium, gdzie nawet pływaczki mówiły basem, a druga szokowała posturą napompowanego testosteronem ciężarowca.

Justyna Święty-Ersetic i Iga Baumgart-Witan, które w Katarze rywalizowały z Eid Naser, określiły poziom finału jako „kosmiczny". Sama zainteresowana zaczęła wspominać nawet o ataku na 38-letni rekord świata, choć w Katarze w ogóle nie powinno jej być.

Eid Naser już wówczas miała na koncie trzy ominięte kontrole antydopingowe. Athletics Integrity Unit (AIU), czyli zbrojne ramię światowej federacji do walki z nielegalnym wspomaganiem, tymczasowo zawiesiła ją jednak dopiero kilka miesięcy później, po kolejnej wpadce.

Eid Naser groziła dwuletnia dyskwalifikacja i zakaz startu na igrzyskach olimpijskich w Tokio, ale Trybunał Dyscyplinarny światowej federacji gwiazdę uniewinnił.

Najlepsi sportowcy świata na początku każdego kwartału muszą wprowadzić do systemu internetowego ADAMS swoje plany pobytowe oraz wyznaczyć godzinne okienko, podczas którego będą dostępni dla kontroli antydopingowej. To obowiązek uciążliwy, ale konieczny. Eid Naser jest z nim na bakier. Biegaczka z kontrolerami minęła się cztery razy (12 i 16 marca 2019 r., 12 kwietnia 2019 i 24 stycznia 2020 r.).

Już trzy takie wpadki w ciągu 12 miesięcy to podstawa dwuletniej dyskwalifikacji.

– Nie chce mi się wierzyć, żeby można było ominąć trzy kontrole przypadkowo – mówiła „Rz" Święty-Ersetic. – W takim przypadku albo oszukujesz, albo jesteś idiotą – dodawała mistrzyni świata z 2011 roku Amerykanka Jenny Simpson. – To normalne, każdemu mogło się zdarzyć – odpowiadała Eid Naser.

Biegaczka miała problemy z obsługą ADAMS-a, więc krajowa federacja zatrudniła jej asystenta. 24 stycznia, kiedy spóźniła się na samolot i o drugiej w nocy poprosiła o aktualizację informacji w systemie, asystent spał. 16 marca Eid Naser nie było w miejscu deklarowanego pobytu. Taką wpadkę uznaje się za błąd wprowadzenia danych i datuje wstecznie, na początek kwartału – 1 stycznia.

Okoliczności kontroli z 12 kwietnia – jak czytamy w decyzji panelu dyscyplinarnego – „byłyby komiczne, gdyby nie niosły ze sobą tak tragicznych konsekwencji".

Najpierw okazało się, że budynek wskazany przez biegaczkę jako miejsce pobytu, nie istnieje. Kontroler Enrique Martinez sprawdził więc dane z poprzedniej kontroli i udał się do budynku, gdzie swoich sportowców kwateruje federacja Bahrajnu. Tam znalazł drewniane drzwi z numerem 11. Pukał co 5 minut, ale bez skutku, bo był to schowek z butlami gazowymi. Zamiast tego powinien przejść przez sąsiednie drzwi (podobno otwarte), potem kolejne i dopiero tam szukać apartamentu Eid Naser.

Martinez próbował do biegaczki dzwonić, ale w systemie nie było jej aktualnego numeru. Odwiedził jeszcze pobliski stadion, a po południu wrócił i ponownie dobijał się do schowka. Panel Dyscyplinarny pochwalił go za staranność i rzetelność, ale uwierzył też, że mistrzyni była wówczas w domu.

Wsteczne datowanie wpadki z 16 marca oraz anulowanie przewinienia z 12 kwietnia oznacza, że Eid Naser nie popełniła trzech wykroczeń w ciągu 12 miesięcy i jest niewinna.

– Szczerze? Nawet nie wiem, co jeszcze mogę powiedzieć... – napisała grecka tyczkarka Karetina Stefanidi, a Shaunae Miller-Uibo z Bahamów, która przegrała z Eid Naser w Ad-Dausze pytała, dlaczego jej rywalki nie zawieszono jeszcze przed mistrzostwami świata oraz zarzucała światowej federacji, że ta nie robi wszystkiego, aby chronić czysty sport.

– Jestem zaniepokojony sprawą Eid Naser i orzeczeniem. Dokładnie je przeanalizujemy, a w razie potrzeby skorzystamy z prawa do odwołania – zapowiada Witold Bańka, szef Światowej Agencji Antydopingowej (WADA).

Podstawą apelacji mogłyby być przygody agenta Martineza. – Taka pomyłka, jak zły numer budynku, wprowadza agencję w błąd. Trudno mówić tu o zachowaniu najwyższej staranności. Podobnie jak w przypadku braku aktualnego numeru telefonu, choć to akurat nie jest obowiązkowe – mówi „Rz" szef Polskiej Agencji Antydopingowej (POLADA) Michał Rynkowski.

Zabawa w chowanego z kontrolerami to w tym roku plaga. AIU tymczasowo zawiesiło dziewięciu lekkoatletów, w dwóch poprzednich sezonach takie przypadki były dwa.

Mistrz świata na 100 m i w sztafecie 4x100 m Amerykanin Christian Coleman problemy miał już rok temu, ale uratowali go prawnicy, dzięki którym możliwe było wsteczne datowanie jednej z kontroli.

Travis Tygart z Amerykańskiej Agencji Antydopingowej (USADA) rozkłada ręce: – Nienawidzę tego systemu, ale w zakresie skutecznej kontroli poza zawodami nie mamy nic lepszego do zaproponowania.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA