fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lekkoatletyka

Rosjanie tylko pod flagą neutralną

Darja Kliszyna na co dzień mieszka w USA i jest jednym z rosyjskich sportowców poza podejrzeniami
shutterstock
Domniemane manipulowanie danymi przekazanymi WADA stawia pod znakiem zapytania udział Rosjan nie tylko w katarskich MŚ, ale też w przyszłorocznych igrzyskach.

Rosja została wykluczona z rozpoczynających się w piątek lekkoatletycznych mistrzostw świata, które odbędą się w Katarze. Międzynarodowa Federacja Lekkoatletyczna (IAAF) ogłosiła w poniedziałek wieczorem, że rosyjscy sportowcy wystartują w Dosze pod neutralną flagą.

Kibice będą mieli okazję zobaczyć zaledwie 29 lekkoatletów, co do których nigdy nie było wątpliwości i których nazwiska nigdy nie były łączone ze sprawą organizowanego przez państwo dopingu. 29 sportowców to bardzo mała grupa – dla porównania Polska wyśle do Kataru 44 lekkoatletów, a maleńka (szczególnie w porównaniu z Rosją) Holandia wstawi 30 sportowców.

To drugie lekkoatletyczne mistrzostwa świata z rzędu, podczas których Rosjanie są wykluczeni. Władze IAAF w oficjalnym stanowisku napisały, że decyzja o zakazie startów reprezentacji Rosji została podtrzymana, dając tym samym do zrozumienia, że nie zaszły żadne nowe okoliczności. Tymczasem śmiało można zakładać, że jesteśmy świadkami zwrotu w tej sprawie.

W weekend głośno zrobiło się o doniesieniach Hajo Seppelta – niemieckiego dziennikarza śledczego ARD, od lat zajmującego się sprawą państwowego dopingu w Rosji. Twierdzi on, że rosyjska agencja antydopingowa (RUSADA), przekazując dane agencji światowej (WADA), wcześniej nimi manipulowała.

To właśnie na podstawie tych danych (wyników badań z lat 2012–2015) rosyjscy sportowcy zostali zdyskwalifikowani i odmówiono im startu pod flagą narodową na poprzednich lekkoatletycznych MŚ, a także na igrzyskach w Rio de Janeiro w 2016 r. WADA miała dostęp do tych badań, gdyż ich kopie dostarczył do agencji Grigorij Rodczenkow. To były szef RUSADA (od 2005 r.), który przez ponad dekadę był odpowiedzialny za systemowe podawanie niedozwolonych środków dopingujących rosyjskim sportowcom. Także on stał za tuszowaniem pozytywnych wyników badań. W 2015 r. został głównym informatorem o sponsorowanym przez rząd rosyjski systemie, uciekł do Stanów Zjednoczonych i został objęty systemem ochrony świadków.

Na podstawie dostarczonych przez Rodczenkowa kopii badań WADA zdyskwalifikowała Rosjan i odebrała autoryzację rosyjskiej agencji antydopingowej. Jednym z warunków powrotu tamtejszych sportowców na międzynarodowe areny było udostępnienie oryginałów wyniesionych przez Rodczenkowa badań. Trwało to bardzo długo, Rosjanie nie dotrzymali kilku wyznaczonych terminów, ale w końcu, w styczniu tego roku, ulegli i je przekazali.

Tymczasem według doniesień Seppelta, zanim Rosjanie przekazali oryginalne dane do WADA, zdążyli przy nich majstrować i je tuszować. Sprawa jest rozwojowa. Bardzo możliwe, że jeśli się potwierdzą informacje niemieckiego dziennikarza, Rosja zostanie wykluczona także ze zbliżających się igrzysk w Tokio w 2020 r.

Na razie Rosjanie dostali trzy tygodnie na złożenie przekonujących i wiarygodnych wyjaśnień. Jonathan Taylor, brytyjski prawnik i szef komisji WADA, zajmującej się tą sprawą, powiedział w rozmowie z BBC, że „niektóre dane zostały skasowane", dodał także: – Musimy usłyszeć od rosyjskich władz, jakie jest ich wytłumaczenie.

Proputinowski anglojęzyczny portal Russia Today pisze tylko (jak zwykle w tych przypadkach) o „pełnej współpracy" z WADA, jednocześnie odsyła do artykułów o wiele mówiących tytułach – „Zeznania Rodczenkowa to plotki bez wartości", a także „Geopolityka ponad sport. Rosyjscy atleci ukarani za bycie Rosjanami".

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA