fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lekkoatletyka

Buty oddające energię

Adam Kszczot: – Gruba podeszwa sprawia, że noga się wydłuża i krok też jest dłuższy. Niektórzy już od jakiegoś czasu testują ten model
Fotorzepa/Andrzej Iwańczuk
Nierówne szanse w biegach z powodu nowych butów. Federacja World Athletics chce ograniczyć korzyści płynące z ich używania.

Tej zimy Brytyjczyk Elliot Giles miał drugi czas w dziejach biegu na 800 m pod dachem (1:43.63), podobnie jak rywalizująca na 3000 m Etiopka Gudaf Tsegay. Norweg Jakob Ingebrigtsen osiągnął piąty rezultat w halowej historii biegu na 1500 m (3:31.80), a cztery z ośmiu najlepszych wyników na 3000 m mężczyzn padły 9 lutego podczas mityngu w Lievin. Wszystkie były dziełem Etiopczyków.

Wysyp doskonałych wyników nastąpił po tym, jak wielu zawodników – zwłaszcza z Afryki – przez wiele miesięcy trenowało w odosobnieniu, a pandemiczne obostrzenia utrudniały antydopingowym kontrolerom badanie zawodników. W ubiegłym roku mężczyźni bili rekordy świata na wszystkich dystansach ulicznych i stadionowych od 3000 m do półmaratonu.

Swoje zrobiły nie tylko pandemiczne kłopoty z kontrolą dopingu, lecz także – a może przede wszystkim – rewolucja technologiczna. Rozpoczęła ją firma Nike, która od lat pracuje nad udoskonaleniem butów biegowych. Dzięki nowemu sprzętowi granicę 2 godzin w maratonie złamał Kenijczyk Eliud Kipchoge, a teraz obuwniczy gigant wzbogacił swój asortyment o kolejny model.

Elliot Giles podczas mityngu Copernicus Cup w Toruniu osiągnął najlepszy czas od siedmiu lat właśnie dzięki nowym butom. – Mam takie same i rzeczywiście biega się w nich wygodnie – mówił wówczas Adam Kszczot. – Są sztywne i mają grubą, dwucentymetrową podeszwę. Jeżeli ktoś potrafi biegać siłowo, to może osiągnąć dzięki nim sporą korzyść. Gruba podeszwa sprawia, że noga się wydłuża i krok też jest dłuższy. Niektórzy już od jakiegoś czasu testują ten model.

– Tajemnica to elastyczny materiał Pebax, który stabilizuje płytka z włókna węglowego – wyjaśnia na łamach magazynu „Athletics Weekly" Paul Freary, biegacz i dziennikarz. – Konstrukcja przypomina gumową piłkę, szybko oddającą energię. Sama płytka usztywnia ponadto przednią część stopy, co tworzy większą dźwignię, która pomaga odepchnąć się mocniej i szybciej. Materiały są tak zaawansowane i sprężyste, że stopa mniej się męczy, a to przyspiesza regenerację po treningu.

Specjalista od biomechaniki Geoff Burns wyjaśnia na łamach „Guardiana", że takie buty mogą dać nawet 1–1,5 proc. zysku. To różnica, która w finale wielkiej imprezy dzieli zazwyczaj pierwsze i ostatnie miejsce.

Nie brakuje głosów, że obserwujemy rewolucję na miarę wynalezienia tartanu. Nike jeszcze w tym roku planuje premierę specjalnego obuwia skrojonego pod sprinterów, co może zagrozić rekordom świata Usaina Bolta. World Athletics chce zmniejszyć korzyści płynące z nowego obuwia poprzez ograniczenie oddawania przez nie energii, ale producenci mówią stanowcze „nie".

Dziennik „L'Equipe" opublikował wyniki badań zleconych przez World Athletics. Wykazały one, że podeszwy o grubości 30 mm (dziś górne limity to 20 mm dla sprintu, 25 mm na średnich dystansach i 40 mm dla biegów ulicznych) dają nawet 5 proc. zysku w stosunku do normalnych butów biegowych. Zysk ten może wzrosnąć do 10 proc. w przypadku użycia karbonowej płytki.

Porównanie obecnej rewolucji z używanymi kiedyś przez pływaków poliuretanowymi kostiumami, które zwiększały wyporność i prędkość, jest uzasadnione, a obuwnicze giganty takie jak Nike, Puma czy Adidas na sportowym rynku znaczą dużo więcej niż znane z pływania Speedo czy Arena. Dostęp do prototypów może mieć wpływ na wyniki rywalizacji o olimpijskie medale w Tokio, co podważyłoby wiarygodność królowej sportu.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA