fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lekkoatletyka

Mistrzostwa Europy w Toruniu. Sprawdzeni w garażu

Fotorzepa, Kamil Kołsut
Kilka godzin w garażu podziemnym to cena, jaką zapłacili dziennikarze za udział w mistrzostwach Europy. Bluzy pod szyję zasuwali też zawodnicy. Tym razem obyło się bez ofiar.

Polscy lekkoatleci, którzy w czwartek dotarli do Torunia, są zdrowi. Jedyną ofiarą pandemii w naszej kadrze pozostaje Ewa Swoboda, która nie obroni tytułu z Glasgow, bo kilka dni temu zaraziła się podczas zgrupowania w Spale.

Polski Związek Lekkiej Atletyki (PZLA) zakwaterował większość kadrowiczów w sercu Puszczy Pilickiej, ale nikt nie zadbał, żeby nominowanych do udziału w najważniejszej imprezie zimy odizolować od innych rezydentów ośrodka. - Staliśmy w kolejce na stołówce, a między nogami biegały dzieciaki. To szczęście w nieszczęściu, że zaraziła się tylko jedna osoba - opowiada „Rz” jeden z trenerów.

COVID-19 zatrzymał Swobodę, kontuzji palca tuż przed rozpoczęciem zawodów doznał kulomiot Konrad Bukowiecki, a europejska federacja nie dopuściła do startu Adrianny Szóstak (trójskok), która nie wypełniła minimum kwalifikacyjnego.

Większość kadrowiczów testy na koronawirusa ma już za sobą. Badania na razie nie przyniosły kolejnych ofiar, a warunki oczekiwania - temperatura w garażu nieznacznie przekraczała zero stopni - sprawiły, że większą groźbą dla zawodników może być przeziębienie, choć sportowcy i trenerzy czekali na wyniki testów dużo krócej niż inni goście.

Sportową bohaterką pierwszego wieczoru mistrzostw Europy została Maria Belen Toimil, która pobiła rekord Hiszpanii w pchnięciu kulą (18.64), a jej krzyk radości wstrząsnął opustoszałą halą. Kwalifikacje przebrnęły wszystkie faworytki, odpadła za to Klaudia Kardasz.

Pierwsza sesja mistrzostw była przygrywką do emocji, bo organizatorzy na czwartek nie zaplanowali walki o medale. Awans do finału biegu na 1500 metrów wywalczyli Marcin Lewandowski i Michał Rozmys, choć ten ostatni na początku finałowego okrążenia potknął się o nogi rywala. Odpadli Adam Czerwiński oraz Norweg Filip Ingebrigtsen.

Eliminacje konkursu skoku wzwyż spokojnie zaliczył faworyt Gianmarco Tambieri. Włoch w Toruniu błysnął nową fryzurą, a czekają na swoją próbę przejął kamerę i nagrywał pląsy maskotki mistrzostw - piernika „Katarzynki”.

Piątkowa rywalizacja - z udziałem Kajetana Duszyńskiego, Justyny Święty-Ersetic (oboje 400 m), Adriana Świderskiego (trójskok), Pauliny Ligarskiej, Adrianny Sułek (obie pięciobój), Joanny Jóźwik, Angeliki Cichockiej, Anny Wielgosz (wszystkie 800 m), Martyny Galant, Klaudii Kazimierskiej (obie 1500 m) oraz Michała Haratyka i Jakuba Szyszkowskiego (pchnięcie kulą) - rozpocznie się o 10:00.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA