fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lekarze i pielęgniarki

Podwyżki dla pracowników służby zdrowia już w tym roku?

Fotolia.com
NSZZ „Solidarność" domaga się od rządu przyspieszenia planowanego na początek 2020 r. zwiększenia najniższych zarobków w służbie zdrowia. Zmian domaga się także główny inspektor sanitarny.

Do tej pory najniższe wynagrodzenia w służbie zdrowia były wyliczane według kwoty bazowej w wysokości 3900 zł. Od 1 stycznia 2019 r. wskaźnik ten ma zostać uwolniony i podstawą do wyliczenia najniższych wynagrodzeń lekarzy, pielęgniarek, techników medycznych i reszty białego personelu ma być kwota przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w gospodarce narodowej z poprzedniego roku. Obecnie wynosi ono 4513 zł.

NSZZ „Solidarność" domaga się przyspieszenia tego procesu i przeliczenia minimalnych wynagrodzeń jeszcze w tym roku.

Łukasz Szumowski, minister zdrowia, na wczorajszym spotkaniu w Radzie Dialogu Społecznego poprosił związkowców o trochę cierpliwości. Ministerstwo zebrało już dane o wysokości zarobków wszystkich pracowników służby zdrowia i potrzebuje jeszcze kilku dni na ich przeanalizowanie. Dzięki tym danym będzie wiadomo, jakie skutki finansowe będzie miała podwyżka minimalnego wynagrodzenia w służbie zdrowia.

– Możemy rozważyć dojście etapami do podwyżki minimalnego wynagrodzenia, musimy jednak najpierw wiedzieć, ile to będzie kosztowało – odpowiedział Łukasz Szumowski, minister zdrowia.

Maria Ochman, przewodnicząca sekretariatu ochrony zdrowia NSZZ „Solidarność", domagała się od przedstawicieli rządu deklaracji, czy podwyżka jeszcze w tym roku zostanie przeprowadzona, jednak nie uzyskała jednoznacznej odpowiedzi.

Na tym samym posiedzeniu o zmiany w organizacji wynagradzania pracowników Państwowej Inspekcji Sanitarnej zaapelował jej szef Jarosław Pinkas.

– Tak dalej być nie może, jesteśmy dociśnięci do ściany – powiedział główny inspektor sanitarny. – Musimy mieć większy budżet, aby 16 tys. pracowników Państwowej Inspekcji Sanitarnej miało większe poczucie bezpieczeństwa, także socjalnego.

Problem z funkcjonowaniem sanepidu polega na tym, że jego pracownicy, choć dostali podwyżki jeszcze w połowie zeszłego roku, otrzymują je bardzo nieregularnie i z dużym opóźnieniem. To dlatego, że pieniądze z rezerwy przeznaczone na ten cel muszą przejść najpierw przez urzędy wojewódzkie, a dopiero później spływają do struktur powiatowych. Z informacji przedstawionych przez osoby zatrudnione w sanepidzie wynika, że w niektórych jednostkach wynagrodzenia w styczniu tego roku zostały wypłacone w wysokości jeszcze sprzed zeszłorocznej podwyżki. Dyrektorzy nie mają bowiem wystarczających środków na finansowanie pełnych wypłat. Jak tylko spłyną one do ich urzędów, będą wypłacali wyrównania. Kiedy? Nie wiadomo.

Zdaniem związkowców mamy ogromne szczęście, że w sferze, za którą odpowiedzialny jest sanepid, do tej pory nic złego się nie wydarzyło. Potrzebne są jednak centralizacja jego struktur i podwyżka wynagrodzeń.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA