fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lahti 2017

Moglibyście dać mi spokój...

AFP
Nie mam sobie nic do zarzucenia, poza tym, że za wolno biegłam. Justyna Kowalczyk po ósmym miejscu na 10 km stylem klasycznym

Jak ocenia pani ten start?

Justyna Kowalczyk: Byłam tylko ósma, moglibyście dać mi spokój... Jestem rozczarowana, choć ósme miejsce to nie wstyd. Pierwsze i drugie były poza zasięgiem. Od trzeciego są dziewczyny, z którymi w tym roku wygrywałam. Mieliśmy prawo spodziewać się więcej.

I co teraz?

Mam drzeć szaty? Nie mam sobie nic do zarzucenia, poza tym, że za wolno biegłam. Gdyby teraz rozmawiał z wami mój trener, też by powiedział, że to była najlepsza Justyna, jaką widział od lat. Ale nie wyszło.

Pytamy z troską o przyszłość...

Jestem lepszą zawodniczką, niż byłam dwa lata temu i rok temu. Wróżenie jakichkolwiek medali w Pjongczangu jest jednak bez sensu. Czy igrzyska będą czy nie będą, ciało pokaże, przede wszystkim kolano. Ale pozostaję optymistką.

A może jednak zawiodły nowe sposoby przygotowania?

Przez ostatnie osiem–dziewięć miesięcy zachowywałam się najbardziej profesjonalnie w życiu. Oddałam wszystkie siły przygotowaniom do MŚ. Od początku tego biegu jednak coś w organizmie nie zagrało, choć prądu mi nie odcięło, jak w Otepää, a nartki były doskonale przygotowane.

Wycofanie się z Pucharu Świata to był dobry ruch?

Oczywiście. Nie jestem w stanie biegać stylem łyżwowym, więc jak mam pobiec w Tour de Ski? Niemal wszystkie biegi klasyczne zaliczyłam. Nie mam wyjścia. Jeśli zacznę trenować styl dowolny, za dwa tygodnie lub dwa miesiące wyląduję na stole operacyjnym.

Nie miała pani żadnych obaw przed tym ważnym startem?

Oczywiście, że miałam. Może pan zapytać każdą z dziewczyn, z Marit Bjoergen na czele, każdy się stresuje, bo nasza dyscyplina boli i każdy boi się tego bólu.

Na której zmianie pobiegnie pani w sztafecie?

Na pierwszej. Mam nadzieję, że powalczymy o miejsce w ósemce, dla dziewczyn.

Ciąg dalszy tej zimy to maratony?

Tak, w sobotę będzie Bieg Piastów, za dwa tygodnie 30 km w Oslo i później przez pięć lub sześć tygodni będę często startować w jakimś maratonie.

- W Lahti wysłuchał Krzysztof Rawa

Opinia

Marit Bjoergen, mistrzyni świata na 10 km stylem klasycznym

Wbrew pozorom byłam zdenerwowana, bo bardzo chciałam wygrać. Nie potrafię nie denerwować się przed startem. Jednak czułam się znacznie lepiej, niż np. sześć lat temu w Oslo. Tam długo walczyłam o zwycięstwo z Justyną Kowalczyk. Na mecie byłam ogromnie zmęczona. Tym razem było łatwiej. Czy macierzyństwo pomaga? W zasadzie czuję się tak samo jak wtedy, gdy na świecie nie było Mariusa. Trudno mi powiedzieć, czy po ciąży jestem mocniejsza jako sportowiec. W tym roku nie trenowałam tak dużo w związku z obowiązkami matki, ale wiem, co powinnam robić i nie muszę już poświęcać tak wiele czasu na przygotowania, by utrzymać się na najwyższym poziomie.

—w Lahti wysłuchał k.r.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA