fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

LOGISTYKA Transport

Transportowcy boją się kryzysu

fot AdobeStock
Aż o 23 proc. zmalała sprzedaż aut dostawczych i ciężarowych, która świadczy o popycie na usługi transportowe, a przez to jest uważana za barometr gospodarki. To niepokojący symptom.

Coraz mocniej kurczy się polski rynek samochodów użytkowych. We wrześniu rejestracje pojazdów powyżej 3,5 tony zmalały w porównaniu z ub.r. o 22,9 proc., do 2441 sztuk. Na minusie są nawet łączne wyniki sprzedaży liczone od stycznia, choć jeszcze po sierpniu skumulowane dane Centralnej Ewidencji Pojazdów pokazywały przeszło 3-proc. wzrost. Jak podaje Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego (PZPM), wrzesień był już trzecim z rzędu miesiącem malejącej liczby nowych pojazdów. – Wysokie spadki odnotowaliśmy we wszystkich segmentach – zaznacza PZPM.

Niepokojący sygnał

Według przedstawicieli branży motoryzacyjnej słabnąca sprzedaż ciężarówek to niepokojący sygnał. Wyniki tego rynku są uważane za barometr koniunktury gospodarczej. O ile początkowo do przyczyn spadków rejestracji można było zaliczyć wprowadzenie nowych przepisów dotyczących tachografów, o tyle teraz głównym powodem ma być rosnąca obawa przewoźników przed spadkiem zamówień. – Może to być jeden z sygnałów nadciągającego spowolnienia gospodarczego, a nawet kryzysu – uważa Jakub Faryś, prezes PZPM.

Tym bardziej że nie tylko w Polsce rejestracje ciężarówek maleją. Jak podała w zeszłym miesiącu organizacja europejskich producentów samochodów ACEA, w sierpniu (ostatnie dostępne dane) łączna sprzedaż samochodów ciężarowych na rynkach unijnych zmniejszyła się w porównaniu z ub.r. o 19 proc., w tym najcięższych pojazdów (powyżej 16 ton) o 21,8 proc. Sierpniowe spadki poprzedzone zostały osłabieniem rynku w lipcu, gdy rejestracje ciągników samochodowych malały w ujęciu r./r. o jedną czwartą.

CZYTAJ TAKŻE: Pesymistyczni przewoźnicy

Choć wyniki skonsolidowane nie były jeszcze złe: od stycznia do sierpnia w segmencie wszystkich aut ciężarowych nastąpił wzrost sprzedaży o 8 proc., natomiast rynek ciągników wzrósł o 7,7 proc. Ale w ostatnich tygodniach sytuacja gospodarcza w Europie pogarsza się, zwłaszcza w Niemczech. Jak podał dwa tygodnie temu monachijski Instytut Ifo, we wrześniu nastroje wśród niemieckich eksporterów znacznie się pogorszyły. Oczekiwania eksportowe Ifo w przemyśle spadły do -5,2 pkt w porównaniu z -2,3 pkt w sierpniu. A to może oznaczać mniejszą liczbę zleceń dla firm współpracujących z niemieckimi producentami. Będzie to bolesne dla polskich przewoźników, dla których Niemcy są głównym kierunkiem.

Straszy brexit

Słabnący rynek pojazdów użytkowych jest także reakcją na zbliżający się brexit. Jak twierdzi Łukasz Ambroziak, analityk Polskiego Instytutu Ekonomicznego, przywrócenie kontroli celnych w sytuacji twardego brexitu spowoduje duże zakłócenia w działalności polskich firm przewozowych transportujących towary przez kanał La Manche. – Wydłuży się czas transportu ładunków oraz wzrosną jego koszty – zaznacza Ambroziak. Takiego scenariusza bardzo obawia się Zrzeszenie Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce, bo nasi przewoźnicy mogą stracić wiele kontraktów. Na trasach pomiędzy kontynentem a Wielką Brytanią udział ciężarówek z polską rejestracją przekracza 20 proc., a w przewozach kabotażowych na Wyspach Brytyjskich polskie firmy przewodzą.

fot. AdobeStock

Zdaniem Adriana Furgalskiego, wiceprezesa zarządu Zespołu Doradców Gospodarczych TOR, choć w towarowym transporcie drogowym Polska jest liderem w Europie, to nasza pozycja została zbudowana na niezbyt solidnych fundamentach. Konkurujemy głównie niskimi kosztami pracy, ale odczuwamy rosnącą konkurencję firm z krajów naszego regionu, np. Rumunii. – Mamy też duże rozdrobnienie rynku, a małe, w większości rodzinne firmy transportowe konserwatywnie podchodzą do inwestowania – uważa Furgalski. Na te wszystkie problemy nakłada się słabnąca rentowność przewozów i brak kierowców. W branży mówi się już, że potrzeba ich aż 200–300 tys. [G]

Źródło: logistyka.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA