fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o historii

Belle époque: Wiedeńska złota jesień

Fragment fasady kościoła Steinhof w Wiedniu zaprojektowanego przez Ottona Wagnera. Budynek powstawał w latach 1904–1907
photo power
Jak na komendę przed 100 laty zmarła w Wiedniu czwórka genialnych artystów: Gustav Klimt, Egon Schiele, Otto Wagner i Koloman Moser. Zamienili kosmopolityczny Wiedeń belle époque w centrum artystyczno-intelektualne świata. Gdzie tkwiła tajemnica tego genius loci?

Króluje na popielniczkach, parasolach, a nawet krawatach. Motywy obrazów Gustava Klimta trafiły na czekoladki, pościel i kiczowatą porcelanę. Kapiący złotem portret 26-letniej córki bankiera Adele Bloch-Bauer przed dekadą osiągnął rekordową cenę aukcyjną: 135 milionów dolarów. Od tej pory przed prywatnym muzeum kolekcjonera Ronalda Laudera na nowojorskiej 5th Avenue, gdzie zawisł obraz, ustawiają się gigantyczne kolejki. Wcześniej, po anszlusie Austrii (1938 r.) po kolię zawieszoną na szyi sportretowanej Adele lepkie łapy wyciągnął pierwszy wśród nazistowskich rabusiów dzieł sztuki, Hermann Göring. O losach portretu i jego przedwcześnie zmarłej protagonistce, która za życia była histeryczką z migreną, nakręcono film („Złota dama", 2015 r., z brawurową rolą Helen Mirren jako potomkinią Adele Bloch-Bauer, która walczy o odzyskanie obrazu).

Także „Pocałunek" Klimta całkowicie zawłaszczyła sobie popkultura, przez aklamację uznając, że spleciona pocałunkiem para najdoskonalej uosabia największą namiętność, jaka łączy mężczyznę z kobietą. Zadrwiliśmy sobie z Gustava Klimta?

„Spodobać się masom to katastrofalny błąd", zapisał Klimt wielkimi literami na jeszcze innym obrazie: „Naga prawda". Wypełnia go postać 2-metrowej, nagiej kobiety. Długie, rude włosy opadają na blade piersi. W ręku trzyma lustro, przykładając je do twarzy każdemu, kto na nią patrzy. Robi to, by oglądający poznał, kim jest naprawdę. „Kobieta to mój fetysz i największe dzieło", powtarzał artysta swoje przesłanie dla potomności. Bo to właśnie kobiety portretował seryjnie, uwielbiał, pożądał i konsumował. Także wtedy, gdy jedna z nich, uwieczniona w „Pocałunku" właścicielka wiedeńskiego salonu mody, Emilie Louise Flöge, dostąpiła zaszczytu towarzyszenia mu w życiu i doświadczyła gehenny zdrady. Przez 20 lat Klimt bronił się przed ślubem, płodząc 14 dzieci z różnymi kobietami. Za ciąg romansów zapłacił wysoką cenę: nabawił się syfilisu. Skoro jednak modelki, a nawet mężatki stawały się jego muzami, to 35-latek został królem wśród wiedeńskich artystów malarzy.

Secesja według Klimta

Jak każdą swoją kolejną kochankę, tak raz na zawsze porzucił też tradycyjne malarstwo realistyczne, kompilując wpływy europejskiej awangardy. Stwarzając styl secesyjny, operował abstrakcją, archetypem południowej kobiety, kontrastując z przeładowaną dekoracją tła i płaską mozaiką garderoby na obrazie. Jego rebelia na skalę przełomu zmieniła sztukę, estetykę i wrażliwości na piękno.

A przecież nie wszystko mu się udawało. Wzory banknotów dla monarchii habsburskiej, jakie zaprojektował, zacna komisja cesarska wyrzuciła na makulaturę. Papierowe szkice do dziś spoczywają na dnie szuflady sejfu austriackiego banku narodowego. Ale artystyczny geniusz Klimta wyraża się amorfią poznania. Bo jak to możliwe, że w „Pocałunku" inkarnację namiętności ucieleśnia pocałunek w kobiecy policzek, a nie w usta? Mało tego, niejednoznaczne pozostaje napięcie całującej: czy płonie w środku żarem namiętności, czy raczej bezwolnie nadstawia policzek do pocałowania?

Kobiety oczami Schielego i Kokoschki

Wokół Klimta orbitowali młodsi koryfeusze nowego stylu: Egon Schiele i Oskar Kokoschka. Tak jak mistrz z obsesją na punkcie kobiety. I tak jak on wchodzący w imtymny kontakt z modelem. Schiele przewyższył nawet mistrza prowokacją oraz melanżem zmysłowości i ludzkiej przemijalności. Jego obrazy wywoływały skandale, przyniosły mu zarzuty o tworzenie pornografii, a finalnie zawiodły na salę sądową. Inspirowały go wprawdzie tylko dwie muzy – siostra Gerti i miłość życia Wally Neuzil, której nie wahał się jednak porzucić, gdy wybuch I wojny światowej odebrał mu wenę twórczą. Ale portretując kobiety, Schiele wydobywał na światło dzienne wszystkie ukryte w nich demony fin de siecle'u: egzystencjalne lęki, depresje, kompleksy, histerie czy migreny. Taka wiwisekcja pozbawiała kobiety piękna, zamieniając je w wychudzone lub martwe istoty z błędnymi oczami i tępym wyrazem twarzy. Ale zawierała też psychologiczną głębię postaci, zadając kłam obiegowej opinii, że niewiasty nie mają duszy. Jeśli do tej pory kategoryzowano je na cnotliwe madonny i wyuzdane dziwki, to Schiele rozerwał tę dychotomię, połączył seksualność z macierzyństwem, przedstawiając akty ciężarnych i matek.

Drugi akolita Klimta – Oscar Kokoschka, który w żadnej mierze nie dorównywał mu w miłosnych podbojach i marzył o spłodzeniu dziecka z miłością życia Almą Mahler – kobiece akty przedstawiał nie siłą erotyzmu, ale linią i kolorem.

Klimt z kolegami wycisnęli piętno na światowej sztuce, kiedy w 1897 r. zaprotestowali przeciwko klasycznym standardom i założyli własną grupę Wiedeńska Secesja". Na wzniesionej przez Otto Wagnera i Josepha M. Olbricha galerii „Die Secession", zatknęli slogan z programem: „Oddać epoce jej sztukę, a sztuce wolność". Klimt dla galerii zaprojektował imponującą kopułę ze złota. A razem z Kolo Moserem założył wiedeńskie warsztaty, które wytyczyły szlak dla światowego designu sztuki użytkowej i grafiki.

Wiedeńscy moderniści

Modernizm wiedeński nie wyczerpywał się jedynie w sztuce. Wdarł się wszędzie: do architektury, literatury, muzyki, nauki, mody. Otto Wagner wznosił ekscentryczne, wyłożone kolorowymi flizami kamienice. Co nie dało się już przyporządkować jakiejkolwiek epoce. Konserwatywne kręgi poczuły, jakby dostały obuchem w głowę. Adolf Loos, architekt bez matury, projektował bardzo funkcjonalne domy, w myśl zasady „ornament to zbrodnia". Często mawiał, że „z architektury tylko grobowiec i pomnik należą do sztuki". Josef Hoffmann i Josef Frank poszli jeszcze dalej, inicjując budownictwo socjalne. Filozof Ludwig Wittgenstein, który sam zaprojektował sobie dom, zrewolucjonizował język filozofii, od teraz jasny i zrozumiały. Gustav Mahler dokonał rewolty w operze, Arnold Schönberg w muzyce. Zygmunt Freud odkrył mroczne siły ludzkiego instynktu, a Arthur Schnitzler przełożył je na język literatury. Kto pamięta „Oczy szeroko zamknięte" (1999 r.) Stanleya Kubricka, musi wiedzieć, że matrycy do opowieści filmowej o siłach zewnętrznych sterujących związkiem kobiety z mężczyzną dostarczył właśnie Schnitzler.

Całą sztukę artystyczną przesiąknęła głębia psychoanalizy. „Wtedy w Wiedniu życie musiało toczyć się wyjątkowo interesująco", wzdychał w latach I wojny pisarz Hermann Bahr. Istotnie. Od 1900 r. Wiedeń urósł do rangi artystycznego i intelektualnego centrum świata. Jakim cudem się to stało?

Artystyczno-intelektualny tygiel

W 2-milionowym mieście, piątym pod względem liczby mieszkańców na świecie, Wiosna Ludów z 1848 r. dawno już przebrzmiała. Habsburgowie pomimo świeżej klęski w wojnie z Prusami Bismarcka (1866 r.), mocno trzymali się w siodle. Równie silnie za cugle władzy pociągały szlachta i Kościół. Od 1866 r. w monarchii Habsburgów nastała epoka pokoju. Żydzi otrzymali prawa obywatelskie. Nabywali i sprzedawali ziemię, zbijając przy tym wielkie fortuny i wcielając się w rolę mecenasów sztuki i kultury. Skoro nie należeli do arystokracji, to społecznego uznania szukali w obszarach ducha. Szerokie kręgi mieszczańskie, w tym żydowskie, zaczęły deliberować nad istotą piękna, krytycznie weryfikując dogmaty polityki, religii, nauki i sztuki. „Wiedeń z otwartą i inspirującą atmosferą salonów i kawiarni stwarzał naukowcom, pisarzom i artystom wyjątkowe forum wymiany myśli", konstatował neurobiolog Eric Kandel.

W przeciwieństwie do elit z innych metropolii: Paryża, Londynu, Monachium czy Berlina, których członkowie orbitowali w hermetycznie zamkniętych grupach środowiskowych, w Wiedniu intelektualiści wszystkich proweniencji spotykali się w kawiarniach, omawiając swoje idee. Taki Karl Kraus, legendarny publicysta przy otwartej kurtynie polemizował ze swoim kolegą Peterem Altenbergiem czy innymi wielkościami, jak Freud, Schnitzler i Bahr. Architekt Loos wypowiadał się na temat kapeluszy, bielizny, braku higieny czy konsumpcji knedli wśród mieszczaństwa.

Cyrkulację myśli wspierały kobiety. Berta Zuckerkandl, Fanny von Arnstein, Eleonora Fürstin Fugger i Sophie von Todesco to tylko niektóre z legendarnych kobiet, które prowadziły salony dla wiedeńskiej bohemy. Emilie Flöge, towarzyszka życia Klimta, projektowała modę, przyczyniając się 15 lat przed Coco Chanel do zrzucenia przez kobietę gorsetu. Alma Mahler-Werfel, femme fatale wiedeńskich artystów, komponowała.

Ten twórczy tygiel rozpadł się w 1918 r. Klimt zmarł po wylewie w wieku zaledwie 56 lat. Schiele naszkicował naznaczoną na łożu śmierci cierpieniem twarz przyjaciela. O połowę młodszy od niego padł ofiarą szalejącej hiszpanki. Moser nie doczekał 50. roku życia. Z tego środowiska tylko Wagner nie odszedł przedwcześnie, zmarł w wieku 76 lat. Śmierć czwórki muszkieterów wiedeńskiego modernizmu nie okazała się dla niego jedyną raną. Rzeczywistość dookoła się zmieniła.

W gruzach wojny runęła cała dotychczasowa cywilizacja. Bezsensowna wojna pochłonęła miliony ofiar. Wielu synów z dobrych domów nigdy już do nich nie powróciło. W sercu Europy upadły monarchie, w tym imperium Habsburgów. Uczucia euforii, tak oślepiające w 1914 r., ustąpiły wszechobecnej rezygnacji. W powietrzu unosiły się opary nacjonalistycznych fantasmagorii. Bo wojna nie rozwiązała konfliktów. Utorowała za to drogę gangsterom politycznym nowego typu, którzy się szybko mieli pojawić. Hitler i Stalin z tego zaproszenia skrzętnie skorzystali.

Choć Wiedeń Klimta, Schielego, Wagnera i Mosera miał szansę zatrzymać złowieszczy bieg historii. Dokładnie naprzeciwko domu portretowanej przez Klimta Adele Bloch-Bauer znajdowała się wiedeńska Akademia Sztuk Pięknych. W 1907 r. próbował się do niej dostać średniej klasy kopista pocztówek, niejaki Adolf Hitler. „Szkoda, że go nie przyjęto", wzdychał często Ronald Lauder, „ufundowałbym mu stypendium".

W stulecie śmierci herosów secesji: Klimta, Schielego i Wagnera prezentowane są w wiedeńskim Leopold Museum specjalne wystawy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA